Na Słowacji, w sanktuarium Wielkich Moraw w Velehradzie można w tamtejszej bazylice spotkać i zabrać coś osobliwego. Podziwiając piękną architekturę tego kościoła, na jednym z bocznych ołtarzy natrafiamy na foldery, pocztówki i żółte, małe kartki. Właśnie one zwróciły moją uwagę. Otóż na tych kartonikach w języku słowackim, angielskim i niemieckim wydrukowano następującą prośbę: "Życzę sobie w sytuacji wypadku, zagrożenia zdrowa bądź życia, by zawołano do mnie kapłana rzymskokatolickiego. Dziękuję bardzo." Te kartki przypuszczam Słowacy i turyści noszą w swoich dokumentach, mają przy sobie.
Żyjemy w czasach wielkiej zapobiegliwości. Na zapas troszczymy się o zdrowie, wykształcenie dzieci, spokojną starość, ba, niektórzy nawet już za życia na cmentarzach stawiają sobie pomniki, by po śmierci dopisać tylko datę zejścia z tego świata. Tego typu zapobiegliwość może być czymś pożytecznym i dobrym. Wpisuje się jednak w poruszany problem także troska o zbawienie. Z punktu widzenia wiary, właśnie ono powinno być na pierwszym miejscu przedmiotem naszej uwagi i poświęcenia. Wiemy, że różnie to bywa. Gdyby zapytać tych, którzy uważają się za wierzących, czy w sytuacji zagrożenia życia chcą posługi sakramentalnej księdza rzymskokatolickiego, zapewne wszyscy daliby odpowiedź twierdzącą. To zagrożenie życia występuje często. Szczególnie wówczas, gdy wiedza medyczna wyraźnie mówi, że koniec jest bliski... Czy wówczas wszyscy uważający się za osoby wierzące chcą, by przy pomocy sakramentów spokojnie schodzić z tego świata? Bynajmniej. Iluż ciężko chorych pacjentów nas kapłanów zapewnia: Ja jeszcze zdążę w swoim kościele się wyspowiadać... Ileż rodzin świadomie nie chce, by ksiądz przyszedł do chorego np. ojca, bo ten... wystraszy się i umrze.
Niekiedy w naszych kościołach śpiewamy suplikacje, a w nich prosimy: Od nagłej i niespodziewanej śmierci - zachowaj nas Panie! Modlimy się właśnie tak, bo mamy świadomość, że śmierć kończy osobiste działanie człowieka i po niej stajemy przed Bogiem z tym stanem duszy, który został utrwalony z ostatnim oddechem. Gdy człowiek umiera w stanie łaski uświęcającej, jego zbawienie to spokojna przyszłość, gdy zaś umiera w grzechu śmiertelnym...
Przed laty ktoś mnie poprosił o spowiedź. Chciałem tę osobę umówić na dzień następny. Gdy to powiedziałem, usłyszałem: Proszę mnie dzisiaj wyspowiadać, bo jutro lecę do USA. Nie tylko lecąc samolotem - najbezpieczniejszym środkiem komunikacji - ale w ogóle poruszając się po tej ziemi bądźmy ludźmi żywej wiary, czyli rzetelnej troski o swoje zbawienie. Może śmierć spotkamy za dziesiątki lat... a może wcześniej. Na to zawsze warto być gotowym.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








