Logo Przewdonik Katolicki

Dobry Bóg mówi do nas

Michał Zaborowski
Fot.

Rozmowa z Księdzem Antonim Długoszem, Biskupem Pomocniczym archidiecezji częstochowskiej, nazywanym "biskupem od dzieci" Czego Ksiądz Biskup życzyłby dzieciom w ich dniu ? - Życzyłbym dzieciom, aby rodzice, nauczyciele i wychowawcy byli ich największą radością i najpiękniejszym prezentem. By mieli dla dzieci czas, by dzieci w ich obecności przeżywały radość z tego, że są...

Rozmowa z Księdzem Antonim Długoszem, Biskupem Pomocniczym archidiecezji częstochowskiej, nazywanym "biskupem od dzieci"


Czego Ksiądz Biskup życzyłby dzieciom w ich dniu ?

- Życzyłbym dzieciom, aby rodzice, nauczyciele i wychowawcy byli ich największą radością i najpiękniejszym prezentem. By mieli dla dzieci czas, by dzieci w ich obecności przeżywały radość z tego, że są bezpieczne i kochane. By rodzice uczestniczyli w radościach i smutkach dzieci. Życzę byście mogli liczyć na pomoc rodziców i byście zawsze postępowali tak, by być największym skarbem dla taty i mamy.

Co to znaczy dla Księdza Biskupa, że jest nazywany "biskupem od dzieci"?

- Często mówię, że jestem głosem dzieci, bo są one nie dopuszczane do głosu. Chciałbym, aby zauważono, że świat dziecka jest bardzo ważny. Do siódmego roku życia dziecko formuje swą postawę religijną, swoją wiarę. Często wchodząc w okres dojrzewania przeżywa kryzys wiary. Jeśli ktoś, w dzieciństwie doświadczył tej prawdy, że Bóg każdego kocha, to na pewno z Panem Bogiem się odnajdzie.
Na tym polu rozegrała się tragedia Paula Sartra, któremu w dzieciństwie uświadamiano niesłusznie, że Bóg jest jakimś satrapą, który czyha tylko, by małego Sartra na jego słabościach i grzechach złapać. I kiedy raz - wspominał w swoich pamiętnikach - niosąc atrament, potknął się o dywan, czekał, kiedy tylko Pan Bóg będzie się na niego złościł, czy go ukarze. Wtedy Sartr zaczął po dziecięcemu przeklinać Pana Boga. I więcej się z Bogiem nie spotkał.
Chodzi mi o to, by dziecko wyrosło w atmosferze prawdy, że Bóg jest najlepszym ojcem, który nas bardzo kocha, pragnie naszego szczęścia i dlatego proponuje, abyśmy nie popełniali grzechów. Chciałbym, aby dzieci od początku były wierne przykazaniom bożym nie dlatego, że się Boga boją, ale dlatego, że Go kochają. Tego trzeba się uczyć.

Najlepiej zapewne od rodziców. Co Ksiądz Biskup powiedziałby rodzicom, którzy swoje dzieci wysyłają do kościoła, sami zaś zostają w domu?

- Najpierw chciałbym przypomnieć im, do czego zobowiązali się, zakładając rodzinę. Podczas sakramentu małżeństwa, kiedy ksiądz zapytał ich, czy chcą przyjąć i po katolicku wychować "potomstwo" jakim Bóg ich obdarzy, powiedzieli chcemy. Wychowanie po katolicku wiąże się ze świadectwem życia. Przede wszystkim rodzice są kapłanami kościoła domowego i nikt ich w tym charyzmacie nie zastąpi. Kościół jedynie jest tutaj na usługach rodziny. Muszą pamiętać o tym, że katecheza czy też duszpasterstwo parafialne służy rodzinie, ale nigdy jej nie zastąpi w przekazywaniu wartości. Rodzina winna żyć tymi wartościami, które chce przekazać swoim dzieciom. Rodzice winni być świadkami tych wartości.
Jeżeli będzie sprzężenie zwrotne - między doświadczeniem pozytywnym dziecka dzięki przykładowi rodziców a propozycją, którą otrzymuje ono na katechezie czy Mszy Świętej - wtedy na pewno dziecko, licząc się z autorytetem rodziców będzie wierne tym wartościom, o których słyszy w Kościele.
Jeśli jednak w rodzinie jest antykatecheza, wówczas mówimy o czymś, co nazywamy "nieskutecznością Słowa Bożego". Ono zawsze oddziałuje w pełni, bo niezmiennie jest jak Bóg, który działa, ale z winy rodziców, czy wychowawców to Słowo jest nieskuteczne u dzieci. Taka sytuacja to po prostu tragedia.

Rozmawiamy w dniu, w którym Ksiądz Biskup prezentuje swoją pięknie wydaną biblię dla dzieci "Dobry Bóg mówi do nas" - czym Ksiądz Biskup kierował się, przystępując do pisania książki?

- Pisząc tę książkę, starałem się spełnić pewne postulaty, które płyną ze strony dziecka. Chciałem także, by rodzice, czytając dzieciom, uświadomili sobie, że to co dokonuje się w Starym i Nowym Testamencie, obecne jest w życiu dziecka. Jeśli chodzi o formę, to wychodzę od doświadczenia życiowego dziecka, by tym doświadczeniem zinterpretować przesłanie Pana Boga. Później zapraszam, by dziecko oceniło propozycję Bożą i zrealizowało ją w życiu.

Czy dziś trzeba pisać dla dzieci inaczej niż 20 lat temu?

- Świat dziecka sprzed 20 lat niewiele się różni od świata dziecka dzisiaj. Obecnie jednak dziecko bardziej niż kiedykolwiek żyje w świecie obrazu. To jest czymś pozytywnym. Nie możemy przekreślać takiego języka, domagając się od dziecka, aby podporządkowało się naszemu przesłaniu, niezależnie od tego, jakie by ono nie było.
Przygotowując katechezy i homilie zawsze się staram, by nośnikiem treści było nie tylko słowo, ale i obraz, przeźrocze, rekwizyt. Oczywiście te wszystkie pomoce mają być nośnikami treści, a nie jakimiś przerywnikami.
O ile świat dziecka uległ niewielkim zmianom w tym czasie, o tyle zupełnie zmieniła się przygotowywana dla dzieci katecheza. Jeszcze 20 lat temu bano się w niej elementów zabawowych. Zabawę kojarzono z czymś pejoratywnym. A przecież zabawa to cały świat dziecka. Przez zabawę ono uczy się, bawi i odpoczywa.

Ostatnio w Kościele rozgorzała na nowo dyskusja nt. liturgii świętej. Podnoszone są głosy, że Msza dla dzieci to infantylizacja liturgii, która na dodatek rozdziela rodziny, bo dzieci idą na swoją Mszę, rodzice na swoją. Jak ksiądz Biskup ocenia te głosy?

- Proszę pamiętać, że w 1973 roku opublikowano Dyrektorium Mszy dla Dzieci wydane przez Watykan. Papież już wówczas pragnął, by dokonywać adaptacji szczególnie liturgii słowa do możliwości percepcyjnych dziecka. Jeśli na przykład rodzice przychodzą na Mszę, gdzie w szczególny sposób akcentuje się udział dzieci, to liturgia słowa ma uwzględniać także uczestniczących rodziców i wiąże postanowienie, jakie skierowuje do dzieci, z możliwością realizacji tego postanowienia przez rodziców w środowisku domowym.
Msze dla dzieci są olbrzymią szansą dla całej rodziny, ale muszą być solidnie przygotowane i to w zespole, do którego należeliby: rodzice, katecheci, duszpasterze, ministranci, zespół muzyczny czy też dobry organista. Każda Eucharystia powinna być przygotowana dużo wcześniej i mieć swój scenariusz. Jeśli jakiś ksiądz organizuje Mszę dla dzieci spontanicznie, bez przygotowania, to nie z winy Dyrektorium, ale z winy tej osoby dzieją się nieraz tragedie.

Największą troską w tym posługiwaniu trzeba objąć dzieci niepełnosprawne fizycznie i umysłowo. Jak to zadanie jest realizowane przez Kościół w praktyce?

- Zorganizowaliśmy w kilku miejscach archidiecezji częstochowskiej miejsca duszpasterstwa dla dzieci specjalnej troski. Staramy się szczególnie o to, by stanąć przy rodzicach, dla których dziecko takie jest ogromnym zadaniem, jest krzyżem. Chodzi mi o to, żeby we wspólnocie Kościoła rodzice wiedzieli, że duszpasterze stoją przy nich, że chcą im pomóc w niesieniu tego krzyża i że w Kościele to dziecko ma takie same prawa jakie i dziecko zdrowe. Dlatego też nie tylko przygotowujemy dzieci do Pierwszej Komunii i spowiedzi świętej, ale także dopuszczamy do bierzmowania. Nawet gdyby w innych diecezjach były trudności, niech przyjadą do Częstochowy, będziemy się starali dopuścić dzieci do wszystkich sakramentów świętych.

Podobno Ksiądz Biskup z zapałem odprawia Msze święte w przedszkolu?

- Odprawiam Mszę nie tylko w jednym przedszkolu, za to u sióstr nazaretanek jestem regularnie raz w miesiącu, gdzie przed Mszą jest taka pięciominutówka - moje słowo dziadka skierowane do rodziców i opiekunów dzieci, bo oni też uczestniczą w tej Eucharystii. Te pięć minut jest zawsze w związku z Eucharystią czy jakimś przesłaniem, które by realizowali we wspólnocie domowego kościoła. Później uczestniczymy w Eucharystii, gdzie liturgia słowa oparta jest właśnie na Dyrektorium Mszy dla Dzieci. Te Msze odbywają się już wiele lat, a sporadycznie zapraszają mnie na takie Msze święte także wspólnoty innych przedszkoli.

Jak wygląda Msza święta w przedszkolu?

- Siostry bardzo ładnie od strony wokalnej przygotowują dzieci. Dyrektorka przedszkola gra na gitarze. Śpiewamy bardzo melodyjne piosenki - dzieci mogą klaskać i podskakiwać. One znają stałe elementy Mszy świętej, więc śpiewają w jej trakcie bardzo ochoczo. Liturgię słowa odbywam tuż przy nich, nie przy ołtarzu. Zawsze jest jedno czytanie - Ewangelia, którą ilustruję obrazami. Jest to taka homilia dialogowana. Tak też wygląda modlitwa powszechna. Dzieci same spontanicznie modlą się w niej na głos. Jest procesja z darami - to dzieci przynoszą je do ołtarza. Na "Ojcze Nasz" do ołtarza podchodzą wszystkie dzieci. Trzymając się za ręce i otaczając ołtarz, odmawiamy tę modlitwę. Tak przekazujemy sobie pocałunek pokoju i dzieci ten pocałunek przekazują dalej rodzicom.

Bardzo dziękuję Księdzu Biskupowi za rozmowę.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki