Głodni...

Dziś najczęściej słyszy się o osobach głodnych, jako nie mających co jeść (żebrzących, bezdomnych), bezrobotnych, chorych, samotnych i zapomnianych. Bolesny proces pauperyzacji społeczeństwa (nie tylko polskiego, o czym warto pamiętać) nie może nas nie obchodzić. Głód fizyczny daje się jednak widzieć szybciej, bo też łatwiej go pokazać. Spektakularność jego oddziaływania...
Czyta się kilka minut

Dziś najczęściej słyszy się o osobach głodnych, jako nie mających co jeść (żebrzących, bezdomnych), bezrobotnych, chorych, samotnych i zapomnianych. Bolesny proces pauperyzacji społeczeństwa (nie tylko polskiego, o czym warto pamiętać) nie może nas nie obchodzić. Głód fizyczny daje się jednak widzieć szybciej, bo też łatwiej go pokazać. Spektakularność jego oddziaływania nosi w sobie niekiedy - niestety - cechy merkantylne. Głód duchowy zaś należy do tego typu obszaru, którego nie widać, choć o jego istnieniu i skutkach niekiedy informuje nas też głód fizyczny. Można więc powiedzieć, że mamy do czynienia również z bolesnym procesem pauperyzacji ducha i słowa, który nie może nas, zwłaszcza Kościoła, nie obchodzić.

Może właśnie w dobie kryzysu ekonomicznego i gospodarczego oraz zagrożenia równowagi międzynarodowej warto zwrócić uwagę na zależność powyższych problemów z bardziej pierwotnym kryzysem słowa, które ma karmić, tzn. ratować człowieka w człowieku. Kiedy się przysłuchamy temu słowu w naszych potocznych i powszednich "dialogach" ludzkich, jak również temu w wymiarze wagi państwowej i międzynarodowej, to trudno uznać je czasami jako stosowany pokarm.

Różnorodność i jakość pokarmu jest duża. O jednym z nich w ostatnich tygodniach (niezbyt szeroko zauważona) była mowa na ogólnopolskim spotkaniu odpowiedzialnych za formację kapłanów, którzy niosą pokarm słowa Boga. Człowiek bowiem rodzi się nie tylko fizycznie, ale również duchowo, poprzez słowo.

W kontekście tak ważkiej sprawy warto przywołać i skomentować niektóre tylko wskazania Kongregacji do Spraw Duchowieństwa dotyczące głosiciela słowa na drodze Trzeciego Tysiąclecia Chrześcijaństwa:

o Sakramenty same nie wystarczą, choć w porządku celowości należy im przyznać pierwsze miejsce w sprawowaniu; to w porządku działania, budzenia, inspiracji, słowo przepowiadane zajmuje pierwsze miejsce.

o Jeżeli chodzi o homilię, kapłan podejmuje to zadanie osobiście i nie wolno powierzać go osobom nie mającym święceń, ani też delegować kogoś, kto nie jest dobrze przygotowany.

o Głodni... Słowa, które ma narodzić ich niejako powtórnie, nie mogą być skazani na leniwą, nieodpowiedzialną i dyletancką improwizację.

o Głoszenie słowa nie jest zwykłym intelektualnym przekazem informacji, ale "mocą Bożą ku zbawieniu" (Rz 1, 16), tzn. ma moc przemiany ku nowemu istnieniu.

o Szkodliwy jest przerost formy nad treścią, choć treści słów nieobojętny jest styl i dykcja, miła tonacja głosu (zawsze naturalna i wolna od afektacji). Wypada więc stosować uprzejmy i pozytywny styl, który nie rani osób, choć nie lęka się nazywać rzeczy po imieniu.

o I pokarm (zwłaszcza taki jak Słowo Boga) nigdy nie może być też przedmiotem instrumentalizacji.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 10/2003