„Skandal korupcyjny na Ukrainie. W podsłuchach pojawia się znajomy pseudonim” – tak niemiecki dziennik „Die Welt" zatytułował artykuł poświęcony głośnej aferze łapówkarskiej. Tekst ukazał się 21 maja i donosił: „Luksusowe wille i system wzbogacania się, który potężni ludzie stworzyli w samym środku wojny”. „Teraz sposób, w jaki prezydent Zełenski poradzi sobie z tą sprawą, zadecyduje o przyszłości Ukrainy. Tym bardziej że w ujawnionych rozmowach pojawia się „Wowa” – skrót od imienia Wołodymyr” – napisali niemieccy dziennikarze.
Przypomnijmy: afera korupcyjna dotyczy dwóch bliskich współpracowników ukraińskiego przywódcy – Tymura Mindicza oraz Andrija Jermaka. Ten pierwszy zakładał razem z Zełenskim studio filmowe „Kwartał 95”. Po ujawnieniu gigantycznej afery finansowej pod koniec 2025 roku Mindicz, tuż przed aresztowaniem, uciekł do Izraela. Wkrótce potem w związku z tymże skandalem korupcyjnym z szefowania Kancelarii Prezydenta zrezygnował Andrij Jermak (swego czasu również zaangażowany w „Kwartał 95”). Aresztowany, po czterech dniach został zwolniony za kaucją w wysokości 2,7 mln euro. Zarzut wobec Jermaka dotyczy prania brudnych pieniędzy. Chodzi m.in. o budowany pod Kijowem luksusowy kompleks mieszkalny – cztery wille, każda o powierzchni ok.1000 m kw.; w trakcie jego powstawiania według ukraińskich służb antykorupcyjnych miało zostać wypranych około 8 mln euro. Właśnie w kontekście jednej z tych willi pojawia się imię „Wowa”. Cytowana przez „Die Welt" badająca kwestie korupcji ukraińska dziennikarka Daria Kaleniuk przyznaje, że żadnych bezpośrednich dowodów dotyczących udziału prezydenta w tej aferze nie ma. „Zełenski jest jednak winien mieszkańcom Ukrainy polityczną odpowiedź” – stwierdza Kaleniuk. Odpowiedzi nie było, natomiast cztery dni po opublikowaniu przez „Die Welt" artykułu Wołodymyr Zełenski wydał dekret nadający Odrębnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Zbrojnych Ukrainy imię „Bohaterów UPA”.
Bomba wybucha
Jak można było przewidzieć, decyzja ukraińskiego prezydenta wywołała w Polsce burzę. Ukraińska Powstańcza Armia kojarzy się tutaj jednoznacznie ze sprawcami bestialskich mordów na około 100 tys. Polaków, do jakich doszło w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz ze ślimaczącą się latami kwestią ekshumacji i godnych pochówków ofiar UPA. Wybucha awantura – prezydent Nawrocki postuluje odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego (kolegium zbiera się 8 czerwca), były ambasador RP na Ukrainie Bartosz Cichocki, który w 2022 roku pozostał w Kijowie mimo rosyjskiej inwazji, zwraca ukraińskie odznaczenie „Za Zasługi”.
Głęboko urażeni poczuli się nie tylko polscy politycy, którzy po rosyjskiej agresji w 2022 roku jako pierwsi wsparli walczący Kijów uzbrojeniem, ale także zwykli obywatele, serdecznie wówczas przyjmujący ponad milion ukraińskich uchodźców.
Dla Ukraińców natomiast Zełenski przestał być tracącym popularność (w sondażach zajmuje trzecie miejsce za byłym głównodowodzącym gen. Załużnym oraz szefem własnej kancelarii Budanowem), w dodatku podejrzanym o udział w aferze korupcyjnej politykiem, a stał się obrońcą „godności i suwerenności Ukrainy” przed polskimi atakami.
Dr Daniel Szeligowski, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, jest zdania, że Wołodymyr Zełenski podejmując kontrowersyjną decyzję, kierował się wyłącznie względami polityki wewnętrznej. Chodzi nie tylko o opisany wyżej skandal korupcyjny, ale także negocjowany z Radą Najwyższą „pakt o nieagresji”. W marcu prezydent stracił bowiem poparcie parlamentarnej większości. W efekcie doszło do groźnego dla Ukrainy paraliżu, gdyż posłowie nie przyjmują na przykład ustaw niezbędnych, by Międzynarodowy Fundusz Walutowy zgodził się na uruchomienie kredytu w wysokości 8 mld USD. Do przełamania impasu konieczne było wyjście naprzeciw żądaniom opozycji. W tym dotyczących kwestii historycznych.
Jak pisze dr. Szeligowski, Zełenski „nie uznał za zasadne w jakimkolwiek stopniu uwzględnić ewentualnej reakcji Polski, gdyż nowy taktyczny sojusz jest w tej chwili dla niego absolutnym priorytetem, polityka wewnętrzna ma pierwszeństwo (…) Przy czym, nie zadziałał mechanizm korekcji decyzji przez osoby świadome konsekwencji dla stosunków z Polską, ponieważ w sprawach wewnętrznych to nie one doradzają”.
Dodatkowym powodem zlekceważenia polskich racji mógł być fakt, że dla pochodzącego ze środkowej Ukrainy i wychowanego w sowieckiej narracji Zełenskiego sprawa Wołynia, mimo niejednokrotnych sygnałów ze strony Warszawy, jest kwestią dosyć abstrakcyjną. Wreszcie, last but not least, Polska jako sojusznik straciła dla ukraińskich władz na znaczeniu, teraz liczą się Niemcy, którym zaostrzenie relacji na linii Kijów – Warszawa może być na rękę.
Moskwa się cieszy
Jeżeli Niemcy mają cichą satysfakcję, to swojej głośnej radości nie ukrywa Rosja, od dawna zarzucająca Ukrainie „heroizację nazizmu”. Analitycy z zajmującego się kremlowską propagandą portalu Disinfo Digest przypominają, że od początku pełnoskalowej agresji „Rosja używa pojęć «nazizm», «denazyfikacja» i «banderyzm» jako instrumentów delegitymizacji państwa ukraińskiego oraz uzasadniania własnej agresji”. Teraz, jak piszą eksperci, „spór wokół nazwy jednostki wojskowej dał Kremlowi wygodny materiał, pozwalający połączyć propagandową tezę o „nazistowskiej Ukrainie” z rzeczywistą polską pamięcią o zbrodni wołyńskiej. Skierowane do polskiego odbiorcy prokremlowskie internetowe media obficie wykorzystują tę narrację, podkreślając, jak to Polska pomagała Ukrainie, a w zamian została symbolicznie upokorzona. Rosyjska agencja Regnum.ru wyeksponowała wypowiedź Leszka Millera, twierdzącego, że decyzja Kijowa była „świadomą obrazą Warszawy”. Przy okazji przytoczono najbardziej emocjonalne fragmenty polskiej krytyki. Rosyjskie media oczywiście nie przedstawiają incydentu jako jednego z trudnych sporów historycznych. Ich zdaniem jest to początek załamania partnerstwa Warszawy i Kijowa. Przy czym najgroźniejsze w rosyjskiej operacji jest nie samo nagłaśnianie sporu, ale wniosek, który kremlowska propaganda próbuje narzucić Polakom: skoro polityka ukraińskich władz wywołuje w Polsce sprzeciw i poczucie naruszenia pamięci ofiar Wołynia, Warszawa powinna ograniczyć wsparcie polityczne i wojskowe dla Kijowa. Podobne głosy już się w polskich komentarzach pojawiły. Problem w tym, że takie działania leżałyby wyłącznie w interesie Moskwy. Na szczęście większość polskich polityków i ekspertów zdecydowanie krytykujących decyzję Wołodymyra Zełenskiego równie zdecydowanie opowiada się za dalszym wspieraniem Ukraińców w wojnie z Rosją. Za działania swego prezydenta nie powinni płacić także ci Ukraińcy, którzy mieszkają i uczciwie pracują w naszym kraju.
Europa usłyszała o Wołyniu
Na zakończenie optymistyczny akcent – awantura wokół dekretu prezydenta Zełenskiego odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale także w Europie Zachodniej, która do tej pory o zbrodni wołyńskiej nie miała pojęcia. Pisał o niej brytyjski „The Telegraph", podawało BBC. Oby polska dyplomacja potrafiła wykorzystać to międzynarodowe zainteresowanie, np. w razie trudności z uzyskaniem zgody Kijowa na kolejne ekshumacje ofiar ludobójstwa. A trudności takich można się spodziewać, gdyż każde odkrycie następnej zbiorowej mogiły ze śladami drastycznych mordów burzy mit żołnierzy UPA jako niewinnie szkalowanych obrońców ukraińskiej niepodległości.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













