Ponad 100 mln dolarów – tyle wyniosły zyski z łapówek prominentnych postaci ukraińskiej sceny politycznej. Przy czym defraudacja dotyczyła głównie strategicznego dla Ukrainy sektora energetycznego, w tym krajowego operatora Enerhoatom – firmy odpowiedzialnej za eksploatację elektrowni jądrowych oraz generowanie około 60 proc. energii elektrycznej kraju. Według śledczych Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP), grupa przestępcza systematycznie wymuszała na firmach budujących chroniące infrastrukturę energetyczną umocnienia od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Pieniądze te były następnie przekazywane poza Ukrainę, w tym do Rosji. Wszystko to miało miejsce w czasie, gdy duża część Ukraińców cierpiała z powodu przerw w dostawach prądu, spowodowanych rosyjskimi atakami na strategiczną infrastrukturę kraju.
Oskarżona siódemka
Aferę ujawniono 10 listopada, ale funkcjonariusze NABU i SAP już od 15 miesięcy zbierali nagrania dokumentujące „zakrojoną na szeroką skalę” aferę korupcyjną. W efekcie o defraudacje oskarżono siedem osób: Timura Mindicza – producenta i współwłaściciela studia Kwartał 95, w którym swoją kabaretową karierę rozpoczynał Wołodymyr Zełenski, ongiś współwłaściciel studia i biznesowy partner Mindicza; Ihora Mironiuka – byłego ministra energetyki; Dmitrija Basowa – dyrektora wykonawczego ds. bezpieczeństwa Enerhoatomu. Kolejne cztery osoby NABU określiło mianem „zaplecza prania brudnych pieniędzy”. Są to: biznesmen Ołeksandr Zuckerman; Ihor Fursenko – były dyrektor wykonawczy Enerhoatom ds. ochrony, wcześniej zatrudniony w ukraińskiej firmie obronnej Fire Point; Łesia Ustymenko – pracownica biura pomagającego prać brudne pieniądze oraz Ludmiła Zorina – doradca biznesowy, związana z sektorem energetycznym. Przy czym biuro, za pomocą którego prano nielegalne dochody, jest powiązane z rodziną byłego ukraińskiego posła Andrija Derkacza – pozbawionego w styczniu 2023 roku obywatelstwa Ukrainy, obecnie rosyjskiego senatora.
Na koniec najciekawsze: uznany przez śledczych za pomysłodawcę i organizatora całego procederu Mindicz dziwnym zbiegiem okoliczności na kilka godzin przed aresztowaniem uciekł za granicę, gdzie już od pewnego czasu przebywał Zuckerman. Mindicz przez Polskę dostał się do Austrii, a stamtąd do Izraela, którego obaj panowie są obywatelami. Przy czym obywatelstwo to ujawnił dopiero, zatwierdzony 13 listopada przez prezydenta Zełenskiego, dekret o sankcjach na obu podejrzanych . Dyrektor NABU Semen Krywonos w wywiadzie dla „Ukraińskiej Prawdy” wyraził nadzieję, że umieszczeni na międzynarodowym liście gończym dwaj główni sprawcy prędzej czy później staną przed ukraińskim sądem. Tyle że Izrael nie wydaje swoich obywateli obcym państwom…
Kłopoty prezydenta
Pierwszym kłopotem Wołodymyra Zełenskiego jest przyjaźń z Timurem Mindiczem, w którego mieszkaniu cztery lata temu Zełenski świętował swoje 43. urodziny. W zasadzie nic nagannego, tyle że było to w trakcie pandemii, gdy obowiązywały ograniczenia dotyczące spotkań towarzyskich. Bliskie kontakty obu panów zaowocowały podejrzeniami, że to właśnie prezydent mógł ostrzec Mindicza przed aresztowaniem. Co prawda organy antykorupcyjne nie potwierdzają tych sugestii, ale Zełenskiego obciąża kolejna historia.
W lipcu tego roku ukraińska partia władzy Sługa Narodu „tylnymi drzwiami” przeforsowała ustawę podporządkowującą niezależne NABU i SAP mianowanemu przez prezydenta Prokuratorowi Generalnemu. Oficjalnym powodem miała być walka z rzekomymi rosyjskimi wpływami w obu tych instytucjach. Jednak, zdaniem analityków, naprawdę chodziło o uniemożliwienie kontynuowania śledztw przeciwko osobom z najbliższego otoczenia Zełenskiego, w tym Mindiczowi. Podejrzenia te potwierdzał fakt, że prezydent błyskawicznie podpisał przyjęte przez posłów ograniczenia. Do przywrócenia niezależności NABU i SAP zmusiły wówczas ukraińskie władze masowe protesty obywateli oraz ostra krytyka ze strony Zachodu.
Co zrobi Zełenski
Ukraiński prezydent w tej chwili bardzo się stara, by odsunąć od siebie wszelkie podejrzenia i uspokoić współobywateli wzburzonych tym, że gdy na froncie giną żołnierze, a cywile cierpią od nasilających się rosyjskich ataków, bliscy Zełenskiemu ludzie okradają strategiczne sektory: energetyczny i zbrojeniowy. Prezydent nałożył sankcje na Mindicza oraz Zuckermana, zapowiedział niezależny audyt przedsiębiorstw sektora energetycznego, wezwał „umoczonych” w aferę urzędników do dymisji. Co więcej, 17 listopada pojawiła się informacja, że członkiem rady doradczej największej ukraińskiej firmy zbrojeniowej Fire Point będzie były sekretarz stanu USA Mike Pompeo. Jak napisałam na początku, w firmie tej także toczy się śledztwo związane z obecną aferą korupcyjną. Okazało się bowiem, że pozyskujące szerokie państwowe kontrakty na produkcję uzbrojenia prywatne przedsiębiorstwo wywodzi się z tego samego środowiska co Mindicz oraz ukraiński prezydent (zanim zajęła się bronią, firma była zaangażowana przy produkcji filmu, w którym występował Zełenski).
Ukraińskie media już zaczęły porównywać aferę do skandali związanych z byłym prorosyjskim prezydentem Wiktorem Janukowiczem, którego afery doprowadziły w 2013 roku do tzw. rewolucji godności. W rezultacie masowych demonstracji Janukowycz uciekł do Rosji, a upublicznienie zdjęć z jego ociekającej złotem rezydencji wywołało słuszny gniew Ukraińców. Teraz podobne oburzenie budzą zdjęcia złotej łazienki Mindicza.
Oczywiście sytuacja jest inna, bo Zełenski nie został oskarżany o branie łapówek, ale cytowani przez brytyjski „The Economist” ukraińscy politycy podkreślają, że prezydent musi jak najszybciej oczyścić swoje otoczenie ze skorumpowanych osób. „Zełenski stoi przed dramatycznym wyborem, albo odetnie chorą kończynę, albo gangrena ogarnie cały organizm i ten organizm umrze” – powiedział jeden z wysokich kijowskich urzędników. Do dymisji rządu – a tego domaga się opozycja – raczej nie dojdzie, bo wymiana władz grozi jeszcze większym chaosem, niemniej jakieś znaczące decyzje prezydent musi podjąć. Nie tylko z powodu sytuacji wewnętrznej, ale także, a może przede wszystkim, ze względu na zagraniczną pomoc.
Co na to Zachód
Eksperci są zgodni, że w Brukseli narasta rozczarowanie i zmęczenie nie tylko Zełenskim, ale także Ukrainą. Obecna afera stanowi kolejny cios w wizerunek Kijowa. Jak podkreśla analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Marcin Jędrysiak, „co prawda oficjalne unijne komunikaty brzmią gładko i ostrożnie, ale za zamkniętymi drzwiami prawdopodobnie mówi się dużo ostrzej. Osoby przeciwne udzielaniu ukraińskim władzom wsparcia, takie jak premierzy Węgier czy Słowacji, teraz dostały do ręki twarde dowody, że skorumpowany kraj będzie defraudował pomoc”.
W niedzielę 16 listopada Wołodymyr Zełenski rozpoczął podróż po Europie. Najpierw odwiedził Grecję, w poniedziałek Francję, we wtorek Hiszpanię, w środę udaje się do Turcji, gdzie spotyka się z wysłannikami Donalda Trumpa. Według francuskiego dziennika „Le Monde” prezydent Ukrainy chce uspokoić swoich zachodnich sojuszników. Gazeta zauważa jednocześnie, że korupcyjny skandal nie mógł wybuchnąć w gorszym momencie, bo właśnie teraz Ukraina próbuje przekonać europejskich partnerów do zgody na przyznanie Kijowowi pożyczki w wysokości 140 mld euro z zamrożonych rosyjskich aktywów, o konieczności dalszej pomocy wojskowej nie wspominając.
To ważnie nie tylko dla Kijowa
Trzeba mieć nadzieję, że ukraiński przywódca zdoła przekonać Zachód. Z kilku powodów jest to ważne nie tylko dla Kijowa. Pierwszy powód to ukraiński naród, od niemal czterech lat dzielnie walczący z najeźdźcą na całym swoim terytorium, a jednocześnie potrafiący „dyscyplinować” zawodzących go polityków.
Drugim jest Władimir Putin, równie zdecydowanie dążący do całkowitego podporządkowania sobie ukraińskiego sąsiada. W nocy z 18 na 19 listopada doszło do kolejnego rosyjskiego ataku, w wyniku którego zginęło 25 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. W dodatku w rosyjskiej przestrzeni medialnej uaktywnił się ongiś prominentny ukraiński polityk (startował nawet w wyborach prezydenckich) Wiktor Medwedczuk. Swego czasu Putin uwolnił Medwedczuka z ukraińskiego aresztu, wymieniając go na ukraińskich jeńców. Teraz renegat odpłaca się Kremlowi, stojąc na czele powstałej w 2023 roku partii Inna Ukraina. 15 listopada, w wywiadzie dla agencji TASS, Medwedczuk oznajmił, że uważa zjednoczenie Ukrainy z Rosją za cel strategiczny i zapowiedział nawiązanie ścisłej współpracy z komisjami niższej izby rosyjskiego parlamentu. Analitycy nie wykluczają, że już w niedalekiej przyszłości dojdzie do próby podniesienia statusu Medwedczuka i jego organizacji do rangi liderów kremlowskiego projektu mającego na celu przejęcie władzy w Kijowie.
Wreszcie powodem trzecim jest ostatni rosyjski sabotaż na polskim terytorium (kolejny po prowokacji z dronami). Według eksperta portalu Defence24, ppłk. Macieja Korowaja, była to kontrolowana operacja dywersyjna mająca na celu nie tyle krwawy zamach, ile przetestowanie zdolności Polski do reagowania na akty sabotażu infrastrukturalnego. „Operacja potwierdza, że rosyjskie służby prowadzą tzw. «wojnę zrównoważoną» przeciwko Polsce jako kluczowemu hubowi bezpieczeństwa NATO w regionie”, uważa ekspert. Zdaniem ppłk. Korowaja Moskwa nadal będzie eskalować działania dywersyjne. Jedynym skutecznym sposobem na zatrzymanie podobnych ataków jest porażka Rosji na Ukrainie. A do tej może dojść tylko w wypadku zdecydowanej postawy i pomocy Zachodu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













