Chrześcijański Wschód nieco inaczej rozkłada od wieków akcenty niż chrześcijański Zachód w przeżywaniu okresu Bożego Narodzenia. O ile chrześcijański Zachód eksponował opowieść o trzech magach – królach, którzy dotarli do żłóbka betlejemskiego, o tyle Wschód wolał medytować nad chrztem Jezusa w Jordanie. Święto Chrztu Pańskiego wprowadził na Zachodzie Pius XII, a dopiero Paweł VI powiązał je z ostatnią niedzielą okresu Bożego Narodzenia. Zachód wolał koncentrować się na tym, do kogo światło Chrystusa ma dotrzeć (magowie – poganie). Wschód preferował skupienie się na samym źródle światła (chrzest – objawienie Trójcy). Zachód bardziej wydobywał epifanię („epi” – nad, „fainein” – „pojawić się”, czyli „nad kim Bóg się ukazuje”, kto jest adresatem objawienia), Wschód teofanię („theos” – Bóg, a więc: kto się objawia).
Zauważmy jednak, że chrzest zawiera obydwa te wymiary. Chrzest Chrystusa – jak zgodnie na to wskazywali ojcowie Kościoła – nie był przecież dla Niego samego ważny, lecz ważny jest dla nas – przyjmując chrzest, Jezus uświęcił wody Jordanu. Teofania jest zarazem epifanią – nie ma objawienia bez adresatów.
Nasz chrzest – w odróżnieniu od chrztu Chrystusa – jest oczywiście kluczowy dla nas. To właśnie przecież wody chrztu wiążą nas z Chrystusem, a za Jego pośrednictwem także z Ojcem i Duchem Świętym. Z drugiej jednak strony, i nasz chrzest nie jest nigdy ważny wyłącznie dla nas. Nasze wszczepienie w życie Chrystusa jest zawsze także dla innych – wprowadza do wspólnoty chrześcijan i ukierunkowuje na dawanie świadectwa dla dobra tych, którzy są poza nią.
Jak to świadectwo ma się realizować? Jeden z najprostszych i przez to najbardziej ujmujących opisów skutków namaszczenia Jezusa przez Boga (notabene: przez Boga, a nie przez Jana Chrzciciela) Duchem Świętym znajdujemy we fragmencie przywołanym w drugim czytaniu: „przeszedł On, dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła, dlatego że Bóg był z Nim”. Przejść przez życie, dobrze czyniąc i walcząc o zdrowie duchowe swoje i innych – oto opis życiowego projektu Jezusa, który ma stać się projektem każdego ochrzczonego.
Słowa Ewangelii według św. Mateusza
Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?». Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił.
A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».
Mt 3, 13–17
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.











