Maria Magdalena i dojrzewanie nauczania

Historia rozpoznawania i interpretacji tożsamości Marii Magdaleny pokazuje, że w Kościele nieustannie trwa weryfikacja nauczania, zarówno w sprawach bardzo istotnych, jak i w tych, które wydawać się mogą z perspektywy czasu niezbyt znaczące.
Czyta się kilka minut
Georges de La Tour, Maria Magdalena z lustrem (ok. 1635) | Fot. Wikipedia
Georges de La Tour, Maria Magdalena z lustrem (ok. 1635) | Fot. Wikipedia

Powiedzieć lub napisać, że papież się pomylił albo nie miał racji, to dość kłopotliwe. Czasami jednak nie ma innego wyjścia i trzeba to zrobić, nawet po wielu wiekach i nawet jeśli ten papież został przez Kościół ogłoszony świętym. Swoją drogą, trudno się dziwić, że dążąc do pewnego uproszczenia i uporządkowania przekazu biblijnego, upowszechnił nietrafioną interpretację kilku postaci.

Siedem Marii

Kim jest następca św. Piotra, któremu zdarzyła się wpadka, utrwalająca na stulecia krzywdzący wizerunek jednej z ważnych kobiet z otoczenia Jezusa? To Grzegorz I, zwany Wielkim. Był 64. papieżem. Jego pontyfikat trwał od 590 do 604 roku. Był benedyktynem, pierwszym mnichem na Stolicy Piotrowej. W naszych czasach kojarzony jest przede wszystkim z chorałem gregoriańskim oraz zwyczajem odprawiania trzydziestu mszy świętych za zmarłych, zwanych gregoriańskimi. Historycy kojarzą go z porządkowaniem wielu spraw w Kościele.

Można z perspektywy wieków ocenić, że podjął m.in. próbę „uporządkowania” kwestii osób o imieniu Maria w Piśmie Świętym, a nawet szerzej – wspominanych w Biblii kobiet, z którymi miał do czynienia Jezus. Dzisiaj eksperci dopatrują się nawet siedmiu biblijnych Marii tylko w Nowym Testamencie, zaczynając od Najświętszej Maryi Panny, Matki Jezusa, a kończąc na określanej niejednokrotnie jako „Maria Rzymska” kobiecie o tym imieniu, którą wspomina św. Paweł Apostoł pod koniec Listu do Rzymian, pisząc „Pozdrówcie Marię, która poniosła wiele trudów dla waszego dobra” (Rz 16, 6). Oprócz nich w tekstach poświęconych „porządkowaniu” kobiet o tym imieniu wymieniane są: Maria Magdalena, Maria z Betanii, Maria – matka Jakuba i Józefa, Maria – żona Kleofasa oraz Maria – matka Jana zwanego Markiem (ewangelisty). Współcześnie dość często Maria, żona Kleofasa, jest utożsamiana z Marią, matką Jakuba i Józefa.

Homilia 33

Problem z Marią Magdaleną związany jest właśnie z kwestią utożsamiania, czyli łączenia w interpretacjach i komentarzach do tekstów biblijnych kilku osób w jedną. Właśnie to zrobił w czasie swego pontyfikatu w tekście dzisiaj znanym jako Homilia 33 papież Grzegorz Wielki. Połączył w niej w jedną osobę aż trzy postacie pojawiające się w Ewangeliach: Marię Magdalenę, Marię z Betanii oraz bezimienną nawróconą jawnogrzesznicę. Tę trzecią opisał Łukasz jako kobietę, „która prowadziła w mieście życie grzeszne”. Dowiedziawszy się, że Jezus jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła alabastrowy flakonik olejku, stanęła z tyłu u Jego nóg, płakała, łzami oblewała nogi Chrystusa i wycierała je swoimi włosami. Następnie całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem (por. Łk 7, 37–38).

Papież w oficjalnym wystąpieniu w pewnym sensie usankcjonował wcześniejsze intuicje, które łączyły Marię Magdalenę z jawnogrzesznicą. Skąd się brały? Z uproszczonego, w pewnym sensie „liniowego” czytania Pisma Świętego. W Ewangelii według św. Łukasza bezpośrednio po opisie uczty i faryzeusza Szymona, w trakcie której kobieta uznawana za nawróconą prostytutkę namaściła nogi Jezusa, pojawia się akapit opisujący wędrowne nauczanie Jezusa. „A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia” (Łk 8, 1–3) – tak ewangelista przedstawił otoczenie Chrystusa. Szukając uproszczeń, szybko zaczęto uważać, że „która prowadziła w mieście życie grzeszne” i „Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów” to ta sama osoba.

Tradycyjna niepewność

Wsparta autorytetem papieskim interpretacja łącząca dwie, a nawet trzy biblijne kobiety w jedną postać, utożsamianą z Marią z Magdali, przetrwała w Kościele prawie tysiąc czterysta lat. Za definitywną rezygnację z takiego spojrzenia uznaje się ogłoszenie w roku 1969 przez Pawła VI ogólnych norm roku liturgicznego i nowego Ogólnego kalendarza rzymskiego. Nastąpiło rozdzielenie Marii Magdaleny, Marii z Betanii i opisanej przez ewangelistę Łukasza jawnogrzesznicy. Chociaż nawet w publikacjach pojawiających się w Polsce już w trzecim tysiącleciu nadal można było znaleźć uznawanie Marii Magdaleny i Marii z Betanii za jedną i tę samą kobietę.

Dodatkowym potwierdzeniem, że Kościół wycofał się z błędnych interpretacji, były decyzje papieża Franciszka. W 2016 roku podniósł rangę dnia poświęconego czci św. Marii Magdaleny, zastępując świętem dotychczasowe wspomnienie obowiązkowe, przypadające 22 lipca. W dekrecie Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów napisano „Wydaje się rzeczą słuszną, by również postać św. Marii Magdaleny jeszcze lepiej została wiernym ukazana. Ta bowiem niewiasta, znana z swej miłości do Chrystusa i sama wielce przez Niego umiłowana, nazwana przez św. Grzegorza Wielkiego «świadkiem Bożego Miłosierdzia» i przez św. Tomasza z Akwinu «apostołką apostołów», może być dzisiaj przez wiernych uważana jako wzór posługi kobiet w Kościele”.

Druga decyzja papieża Franciszka pochodzi z roku 2021. To wtedy poprzednik Leona XIV postanowił, że dzień 29 lipca będzie figurował w Ogólnym kalendarzu rzymskim jako wspomnienie nie tylko św. Marty, ale także św. św. Marii i Łazarza. Wśród uzasadnień znalazła się nie tylko gościnność domu i przyjaźń okazywana Panu Jezusowi przez rodzeństwo z Betanii, ale fakt, że… „udało się rozwiązać tradycyjną niepewność Kościoła łacińskiego co do tożsamości Marii Magdaleny”.

Nie możemy zaprzeczać

Historia rozpoznawania i interpretacji tożsamości Marii Magdaleny pokazuje, że w Kościele nieustannie trwa weryfikacja nauczania, zarówno w sprawach bardzo istotnych, jak i w tych, które wydawać się mogą z perspektywy czasu niezbyt znaczące.

W swojej pierwszej encyklice Magnifica humanitas Leon XIV zwrócił uwagę na podejście Kościoła do sprawy niewolnictwa, która pojawia się w Piśmie Świętym w związku postacią Onezyma, zbiegłego niewolnika należącego do Filemona, zamożnego mieszkańca Kolosów. Wymieniając różne formy współczesne zniewalania ludzi i pozbawiania ich godności, papież zauważył, że „W miarę dojrzewania swojej doktryny Kościół stopniowo uświadamiał sobie ciężar tych realiów”. Przyznając, że wydarzeń przeszłości nie można osądzać w oderwaniu od kontekstu historycznego, tak jakby wszystkie kryteria wypracowane z biegiem czasu były zawsze dostępne, stwierdził jednoznacznie: „Nie możemy jednak zaprzeczać ani umniejszać opóźnienia, z jakim Kościół i społeczeństwo potępiły plagę niewolnictwa”. Odnotował, że trzeba było czekać aż do XIX wieku, aby pojawiło się formalne, absolutne i powszechne potępienie niewolnictwa, zwłaszcza przez Leona XIII. „Stanowi to wyraźny przykład wzrastania Kościoła w rozumieniu odwiecznych prawd Objawienia, których on strzeże” – stwierdził Leon XIV.

Potwierdzić przezwyciężenie

W tym samym dokumencie obecny następca św. Piotra zasygnalizował konieczność weryfikacji nauczania Kościoła w innej, niezwykle istotnej sprawie – kwestii wojny sprawiedliwej. Jej koncepcja, wypracowana przez żyjącego na przełomie IV i V stulecia św. Augustyna, przez całe wieki uważana była za fundamentalny element katolickiego podejścia do konfliktów zbrojnych. Jednak już św. Jan Paweł II sygnalizował wątpliwości, czy w naszych czasach ta idea może być przez Kościół podtrzymywana. Papież Franciszek jasno dał do zrozumienia, że nie jest jej zwolennikiem, a Leon XIV napisał bez owijania w bawełnę: „Dziś bardziej niż kiedykolwiek trzeba potwierdzić przezwyciężenie teorii «wojny sprawiedliwej», zbyt często przywoływanej w celu usprawiedliwiania wszelkiej wojny, przy równoczesnym zachowaniu prawa do uprawnionej obrony, rozumianej w sensie najściślejszym”.

Jest wiele innych przykładów konsekwentnej weryfikacji nauczania Kościoła: temat geocentryzmu, podejście do biblijnego opisu stworzenia świata, sprawa antyjudaizmu czy kary śmierci. Jak zauważył Leon XIV, doktryna dojrzewa, co nie oznacza odrzucania lub zmieniania odwiecznych prawd Objawienia.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2026