Nie oglądajcie tego filmu, popijając kawę. Nie traktujcie go jako przerywnika. Tak, Kaouther Ben Hania swoim filmem chce wstrząsnąć, chce wyrwać z marazmu, chce krzyczeć. Hind Rajab chodziła kiedyś do przedszkola „Szczęśliwe dzieciństwo”. A teraz z naprzeciwka jedzie czołg.
Kilka godzin
29 stycznia 2024 roku w południowej dzielnicy miasta Gaza Tel al-Hawa pięcioletnia dziewczynka Hind Rajab siedziała w samochodzie razem ze swoim wujkiem, ciocią i trzema kuzynkami. Uciekali, ponieważ ich dom przestał być bezpiecznym schronieniem. Nie zajechali daleko. Samochód został ostrzelany przez wojska izraelskie niedaleko stacji benzynowej. Jedna z kuzynek, Layan Hamadeh, zadzwoniła z telefonu komórkowego do Czerwonego Półksiężyca, prosząc o pomoc, gdy nagle rozmowa została przerwana odgłosem ostrzału. Ostatnie jej słowa to: „Strzelają do nas. Czołg jest obok nas”.
Wolontariusze Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca otrzymali wkrótce informację od krewnych rodziny Hamadeh, że w samochodzie została żywa dziewczynka, Hind, i czeka na pomoc. Udało się z nią połączyć. Oprócz niej nikt nie przeżył ataku. Hind utknęła w samochodzie pośród zwłok swoich krewnych. Podczas gdy wolontariusze rozmawiali z nią, koordynatorzy próbowali zorganizować pomoc. Wprawdzie byli oni w Ramallah na Zachodnim Brzegu i dzieliło ich od Hind Rajab ponad 70 km, ale najbliższa karetka z sanitariuszami znajdowała się zaledwie o 8 minut drogi od samochodu, w którym siedziało dziecko. Wszystko mogłoby być bardzo proste. Jednak działo się to w Gazie, gdzie szpitale były zbombardowane, pomoc medyczna w kryzysie, a wokół izraelskie wojska.
Żeby zagwarantować bezpieczny przejazd karetki, dyspozytor Palestyń-skiego Czerwonego Półksiężyca musiał działać według procedur. Najpierw zgłaszał potrzebę pomocy Czerwonemu Krzyżowi, który kontaktował się z izraelskim wojskiem, które z kolei wyznaczało bezpieczną trasę i dawało gwarancję bezpieczeństwa. Informacja zwrotna również była podawana przez Czerwony Krzyż. Ostatecznie ta procedura trwała bardzo długo, ale innego sposobu nie było. Kiedy po paru godzinach oczekiwania na pozwolenie karetka z sanitariuszami ruszyła do Tel al-Hawa, trzeba było na bieżąco modyfikować trasę ze względu na zawalone gruzami ulice. Minuty niebłagalnie mijały. Hind mówiła, że umiera, że jest ranna, że się boi. Dyspozytorka uspokajała ją, bo wszyscy na mapie widzieli, że karetka właśnie podjeżdża. I wtedy łączność została przerwana. Przez niemal dwa tygodnie nikt nie wiedział, co się stało. Z rozmów z Hind było wiadomo, że wokół stały izraelskie czołgi.
Kiedy wojska izraelskie opuściły Gazę 10 lutego, na stację benzynową w Tel al-Hawa przyjechała matka dziewczynki i krewni. W podziurawionym pociskami samochodzie znaleziono ciała całej rodziny Hamadeh i Hind Rajab. Niedaleko wrak wyraźnie oznakowanej karetki ze szczątkami sanitariuszy. Wojsko izraelskie nie przyznało się do zbrodni. Rzecznik IDF twierdził, że w okolicy nie było w tamtym czasie żadnych izraelskich pojazdów wojskowych. Jednak dochodzenie prowadzone przez dziennikarzy śledczych z Al Jazeera oraz „The Washington Post” wykazało na podstawie zdjęć satelitarnych, że w pobliżu samochodu stały trzy czołgi, a karetka znajdowała się na trasie ustalonej przez izraelską jednostkę koordynującą m.in. pomoc medyczną w Strefie Gazy. Żołnierze w opancerzonych pojazdach musieli więc wiedzieć, że palestyńska karetka ma pozwolenie, żeby zabrać ranną dziewczynkę. Co więcej, musieli też wiedzieć, że w ostrzeliwanym przez nich samochodzie wśród czterech trupów znajduje się żywe dziecko. Pozwala im na to kamera termiczna. Samochód został trafiony ponad 300 kulami z bliskiej odległości, a karetka trafiona pociskiem wystrzelonym z czołgu.
Bezsilność
Tunezyjska reżyserka Kaouther Ben Hania usłyszała głos Hind Rajab w mediach społecznościowych, podobnie jak tysiące ludzi na całym świecie. Zaraz po zerwaniu kontaktu z dziewczynką i karetką pogotowia wolontariusze udostępnili fragment nagranej rozmowy Hind z dyspozytorem. Zrobili to, ponieważ byli bezsilni i liczyli na pomoc społeczności międzynarodowej. Wiedzieli, że w samochodzie, wśród zwłok swoich kuzynek, umiera samotnie mała dziewczynka, tak jak wiele innych dzieci pod gruzami ostrzeliwanych domów w Gazie. Absurd sytuacji, w której to dziecko musiało czekać godzinami na pomoc, mimo że kilka minut od niego stała gotowa do drogi karetka, spowodował zainteresowanie międzynarodowych mediów. Ben Hania usłyszała cichutki głos dziewczynki proszącej o pomoc. „Nie zostawiaj mnie samej, przyjedź po mnie, proszę” – mówiła do dyspozytorki.
„Poczułam przytłaczającą falę bezradności i smutku: nie na poziomie intelektualnym, lecz czysto fizycznym. Jakby świat lekko wychylił się ze swojej zwyczajowej osi. Głos Hind, w tamtej chwili, stał się czymś więcej niż tylko desperacką prośbą dziecka. Poczułam, że to głos samej Gazy, wołający o pomoc w pustkę; spotykający się z obojętnością i ciszą” – mówi Ben Hania. Reżyserka, która ma na koncie dwa filmy nominowane do Oscara – Człowiek, który sprzedał swoją skórę (2020) oraz dokument Cztery córki (2024) – postanowiła nagłośnić sprawę Hind Rajab. Skontaktowała się z ratownikami i wolontariuszami Czerwonego Półksiężyca, którzy przez niemal dwie godziny rozmawiali z dziewczynką tamtego strasznego dnia. Otrzymała dostęp do całej zarejestrowanej rozmowy. Przede wszystkim spotkała się z matką Hind, której zgoda na film była najważniejsza. „Film jest niesiony mocą zaufania matki Hind. Pamięcią dziecka, którego głosu świat nie może zignorować. Odwagą tych, którzy próbowali do niej dotrzeć” – mówi reżyserka.
Świadectwo terroru
Pomysł był kontrowersyjny. Ben Hania jest znana z eksperymentowania międzygatunkowego. Głos Hind Rajab powstał na bazie oryginalnego nagrania rozmowy dziewczynki z dwojgiem wolontariuszy: Raną i Omarem. Akcję reżyserka zamknęła w czterech przeszklonych ścianach ciasnego pomieszczenia dyspozytorni. Aktorzy odgrywali swoje role, znając na pamięć kwestie, ale słysząc w słuchawkach autentyczny głos Hind po raz pierwszy. Powstała rekonstrukcja w czasie rzeczywistym filmowana kamerą z ręki. Granice zacierają się. Zamknięci w klaustrofobicznej przestrzeni, znajdujemy się w emocjonalnej pułapce bezradności. Narastające napięcie, nerwowe odmierzanie czasu, zbliżenia na twarze zrozpaczonych pracowników, starających się podtrzymać na duchu dziecko i zorganizować pomoc, niemoc powodująca agresję lub rozpacz, są przytłaczające. Ale najbardziej wstrząsający jest głos Hind. Bo reżyserka odważyła się nie rekonstruować go, tylko puścić w świat autentyczne nagranie, tak aby wszyscy usłyszeli prawdziwą Hind.
Decyzja wykorzystania autentycznych rozmów telefonicznych wywołała kontrowersje. Niektórzy krytycy uważali, że niepotrzebnie wprowadza ona niepokój etyczny. Czy strachu dziecka, mówiącego o lęku przed nadchodzącą ciemnością wieczoru, przed samotnością w samochodzie pełnym zakrwawionych zwłok, coraz słabszym głosem błagającego o pomoc, czy tego głosu dziecka, które zaraz umrze, powinniśmy słuchać? A jednak, choć Ben Hania jest bardzo blisko linii, której nie powinna przekroczyć, można ją zrozumieć. Bo chyba właśnie potrzeba takiego głosu, cichego głosu pełnego lęku, bo może on będzie nareszcie słyszany. Oby to świadectwo terroru nie poszło na marne.
Na końcu filmu reżyserka oddaje głos matce Hind i ten akt ją całkowicie usprawiedliwia. Podczas gdy kino pełne jest fikcyjnych dramatów, Ben Hania nie tyle eksperymentuje z jego metajęzykiem, ile wykorzystuje tę formę do powiedzenia czegoś ważnego i autentycznego do bólu. Potrzebujemy poczuć ten ból, my, którzy zasiedliśmy w wygodnych fotelach sali kinowej. Hind Rajab nie zajmuje się polityką. Głos Hind jest głosem wszystkich dzieci, które stały się ofiarami wojen. Ale przede wszystkim jest głosem dzieci z Gazy. Jeśli myślimy, że w Gazie wreszcie nastał pokój, to głęboko się mylimy. Dzieci tam wciąż umierają: z głodu, z zimna, z braku lekarstw.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













