Czarny ksiądz w kraju białych panów

W Stanach Zjednoczonych powstaje sanktuarium katolickiego księdza, który 150 lat temu pierwszy miał odwagę głosić słowo Boże otwarcie. I robił to jako Afroamerykanin. Proces beatyfikacyjny ks. Augusta Toltona dobiega właśnie końca.
Czyta się kilka minut
fot. Wikipedia
fot. Wikipedia

To cudowna sprawa dla mieszkańców Quincy! – cieszy się Linda Moore, burmistrz rzeczonego miasta w stanie Illinois. Biskup katolickiej diecezji Springfield właśnie ogłosił, że w Quincy powstanie sanktuarium Augusta Toltona, pierwszego w Stanach katolickiego księdza i równocześnie Afroamerykanina. Proces beatyfikacyjny tego sługi Bożego dobiega końca, jest więc kwestią czasu, kiedy zostanie on wyniesiony na ołtarze. Pani Moore już widzi oczyma wyobraźni, jak jej miasteczko nawiedzać będą pielgrzymi z całego świata.

Quincy słusznie może odczuwać dumę ze swojego syna. Jednak za jego czasów rzeczywistość nie była różowa. Tolton dał Quincy wiele, miasto za to odpłaciło mu niewdzięcznością i wygnaniem. Mimo wszystko kapłan tu wrócił, chociaż już po śmierci.

Skąd się wzięli?

Urodził się jako nieślubne dziecko niewolnicy. Marta była katoliczką, choć jej prosta wiara nie była ugruntowana w zrozumieniu. Gorliwie uczyła dzieci dziesięciorga przykazań, ale co oznaczały – tego nie wiedziała.

Skąd wzięli się katolicy, do tego jeszcze murzyńscy, na protestanckiej północy USA? Po odpowiedź trzeba się zwrócić na wschód, ku Atlantykowi, nad którego brzegami leży stan Maryland. To dawna brytyjska kolonia, założona przez angielskich katolików, prześladowanych na rodzimej ziemi przez panujących w królestwie anglikanów. Ci złożyli katolikom propozycję: możecie sobie wyznawać co chcecie, ale za oceanem. Dużo tam miejsca, nikomu porządnemu w drogę wchodzić nie będziecie. Wierni Rzymowi pionierzy wykorzystali tę okazję i tak powstała Ziemia Maryi.

W 1775 roku pierwsi katoliccy osadnicy przekroczyli Allegheny – pasmo górskie oddzielające kolonie, a niebawem niepodległe stany, od dziewiczych puszcz, ciągnących się aż po rzekę Missisipi. Jej dopływ, rzeka Ohio, rozdzielająca dzisiaj stany Kentucky oraz Indiana, stała się magistralą, wzdłuż której osiedlali się pionierzy z Marylandu. Do dzisiaj północne połacie Kentucky nazywane są Ziemią Świętą, a katolicy stanowią tam nadal poważny odsetek, lub gdzieniegdzie nawet większość mieszkańców.

Osadnicy, podobnie jak ich protestanccy sąsiedzi, byli właścicielami czarnych niewolników. Ci wychowywani byli na plantacjach w wierze swoich panów.

10 dolarów za dzień tropienia

Na jednej z takich plantacji w 1854 roku przyszedł na świat Augustus Tolton. Chłopiec nigdy nie poznał rodzonego ojca. Gdy miał pięć lat, Marta wyszła za mąż za innego mężczyznę. Niebawem nadeszła wojna secesyjna. Missouri, rodzinny stan Toltonów, był stanem niewolniczym, podczas gdy leżące po drugiej stronie Missisipi Illinois niewolnictwa nie uznawało. Niewolnik, któremu udało się uciec z plantacji i jakimś cudem przepłynąć wielką rzekę, automatycznie stawał się wolnym człowiekiem. Podobna sytuacja miała miejsce nad Ohio: w oczach niewolników z Południa obie rzeki stanowiły wyśnioną przepustkę do wolności.

W późnych miesiącach 1863 roku, kiedy wiadomo było że niewolnicze Południe wojnę z Północą przegrywa, nękana finansowymi kłopotami biała dziedziczka sprzedała rodzinę Toltonów – matkę z trójką dzieci – innemu plantatorowi. Zachowane rachunki mówią, że pani Anna za Martę dostała 59 dolarów; najmłodszego, dziewięcioletniego Augusta wyceniono na 25. Ojczyma nie sprzedano, gdyż już wcześniej zdążył zbiec i zaciągnąć pod sztandar Unii. Wojsko Północy chętnie werbowało czarnych, by posyłać ich na front walki z byłymi właścicielami, tak jak Władimir Putin posyła dzisiaj na Ukrainę Buriatów i Czukczów.

Ale –  cóż za dyshonor! –  transakcja nie mogła być sfinalizowana, gdyż rodzina uciekiniera poszła jego śladem i też dała nogę. Pani Anna, kobieta uczciwa, zrobiła wszystko, by zgubę odzyskać: wynajęła zawodowych łapaczy, 10 dolarów za dzień tropienia. Jednak Marcie z jej trójką szczęśliwie udało się dotrzeć do najbliższego obozu wojsk Unii. Żołnierze przetransportowali rodzinę na drugi brzeg Missisipi, do Quincy.

Zwyciężyło posłuszeństwo

Marta z dziećmi zamieszkała tam w przylegającej do miasteczka dzielnicy jako tako skleconych ruder, w których gnieździli się szczęśliwcy, którym udało się uciec przez zbawienną rzekę. Stan Illinois ofiarował im wolność, nie chciał jednak, by jego biali obywatele – nieważne czy katolicy, czy protestanci – mieli do czynienia z czarną hołotą.

Młody August miał szczęście, gdyż natrafił na jezuitów z Niemiec, którzy docenili jego pobożność oraz inteligencję. Żadne z amerykańskich seminariów nie przyjmowało czarnoskórych, więc ci wyekwipowali go do Rzymu, na studia w papieskiej akademii Urbaniana. Tam Tolton w 1886 roku przyjął święcenia. Prymicyjną mszę odprawił w Bazylice Świętego Piotra, pod okiem samego kard. Giovanniego Simeoniego, prefekta Kongregacji Rozkrzewiania Wiary.

Rzym, w odróżnieniu od Quincy, przyjął Toltona z życzliwością, wręcz z entuzjazmem. Oto pojawił się nam idealny kandydat na misjonarza. Jednak ta życzliwa fasada miała swój rewers. Simeoni postanowił skierować młodego księdza z powrotem do Stanów. Tam, w sercu protestanckiego kraju, miał on krzewić katolicką wiarę wśród pobratymców, świeżo wyzwolonych niewolników. Tolton tymczasem szykował się do wyjazdu do Afryki i nawracania Murzynów, którzy nie mieli dotąd styczności z chrześcijaństwem. Zwyciężyło jednak posłuszeństwo, ksiądz wrócił do Ameryki. Dokładnie do miejsca, z którego wyjechał: do Quincy.

Powrót wygnańca

Tutaj zaczyna się najpłodniejszy okres życia Toltona, etap, któremu zawdzięcza tytuł czcigodnego sługi Bożego. Ponieważ ludzkie sukcesy trudno jest opisywać w sposób pasjonujący, ograniczmy się do jednego przykładu. W 1892 roku ten zwykły ksiądz z małego miasteczka zorganizował, bezprecedensowy w Stanach Zjednoczonych, Kongres Kolorowych Katolików – faktycznie rodzaj synodu.

Dlaczego „kolorowych” a nie „Murzynów”? Otóż przed Toltonem zdarzali się ludzie w koloratkach, pochodzący z mieszanych, irlandzko-murzyńskich rodzin. Ale nie wyświęcano ich jako Murzynów, co społeczność białych katolików uznałaby za skandal. Tuż przed święceniami nadawano im urzędowy status białych ludzi. Oni właśnie byli kadrą tamtego kongresu. Augustus Tolton, przewodniczący temu zgromadzeniu, był pierwszym w USA katolickim księdzem, który śmiało i otwarcie deklarował się jako Murzyn. Dziś powiemy: Afroamerykanin.

Jednak za tę otwartość i odwagę musiał drogo płacić. W samym Quincy miał wielu wrogów, co ciekawe – zarówno protestantów, jak i katolików. Sprzeciwiali mu się biali współwyznawcy przybyli z Niemiec, jak również słuchacze czarnych protestanckich kaznodziejów. Otoczony atmosferą ostracyzmu w końcu wyjechał z rodzinnego miasteczka i osiadł w Chicago, gdzie nie raził już sąsiadów w anonimowym tłumie. Przeżył tam kilka lat, zanim zmarł w 1897 roku. Przyczyna: udar cieplny. Istotnie, lato tamtego roku było w Chicago wyjątkowo gorące. Kroniki nie przekazały nam, czy stało się to podczas procesji, czy też pogrzebu. Zgodnie z ostatnią wolą pochowano go w Quincy.

Dziś amerykańskie społeczeństwo mocno się zmieniło. Przeszło okres emancypacji, zniesienia rasowej segregacji oraz powolny etap wykorzeniania rasowych uprzedzeń. Dziś biali Amerykanie mają inne problemy, Afroamerykanie nie napawają ich lękiem, przynajmniej takim, jaki w niektórych z nich wzbudzają przybysze z krajów Ameryki Łacińskiej. Oby budzący się kult błogosławionego Augusta Toltona pomógł im odnaleźć spokój ducha.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 23/2026