W Krakowie frekwencja na poziomie ponad 29%, czyli powyżej progu ważności referendum do odwołania prezydenta, jednak już nie rady miasta, pokazała, że miasto jest polską stolicą demokracji lokalnej, i to wbrew nawoływaniom do niezaangażowania obywateli w wybory. Miasto czeka polityczna zmiana, chociaż popierająca byłego prezydenta rada miasta zostaje. Nie po raz pierwszy zresztą mieszkańcy grodu Kraka głosowali w referendum. W roku 2014 odbyło się wiążące referendum w sprawie budowy metra oraz organizacji olimpiady. Kończący swą kadencję prezydent rozpoczął budowę metra od powołania kilku rad, z krzyżującymi się kompetencjami. Skutecznie i szybko natomiast wprowadził Strefę Czystego Transportu ograniczającą wjazd do miasta starym samochodom. Właśnie to oraz podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej stały się napędem kampanii referendalnej. Władze miasta zignorowały, że wielu dojeżdżających to mieszkańcy Krakowa, którzy wybudowali się pod miastem, ale z konieczności życiowej dojeżdżają codziennie do pracy. Pomimo, że sprawa nie jest oczywista, miasto Kraków od dekad walczy o czyste powietrze, to jednak głos w referendum jest czerwoną kartką dla aż tak restrykcyjnej polityki transportowej, a pośrednio jest to sprzeciw wobec Zielonego Ładu.
Najważniejszy wniosek z tej historii, paradoksalnie, nie dotyczy tylko samego byłego już prezydenta Aleksandra Miszalskiego, ale całej Polski samorządowej. Mieszkańcy a także sami lokalni politycy są zmęczeni przenoszeniem warszawskich sporów na poziom samorządowy, ale także blokadą racjonalnych koalicji politycznych idących w poprzek interesów partyjnych. Wszak rura, chodnik, czy przystanek autobusowy nie mają legitymacji partyjnych, większość problemów na poziomie lokalnym rozgrywa się poza układami parlamentarnymi. Co więcej, wiele problemów kluczowych dla jakości życia, jak plany urbanistyczne, czy wybór kluczowej infrastruktury są podejmowane w zasadzie na poziomie samorządowym, a to z ich skutkami mieszkańcy będą obciążeni przez kolejne dekady. Wiedzą o tym dobrze mieszkańcy Poznania, którym poprzednie władze miasta zafundowały znacznie mniej funkcjonalny od poprzedniego budynek dworca kolejowego, który po kilkunastu latach użytkowania znów będzie długotrwale przebudowywany. Referendum krakowskie wzmacnia mechanizmy lokalnej pracy organicznej u podstaw, pokazując, że mieszkańcy mogą skutecznie skrócić kadencję, wpływając na kształtowanie polityki swoich miast. I właśnie ta świadomość jest zmianą, która wyznaczy nową jakość w kolejnych wyborach lokalnych w całej Polsce.
Co dalej będzie w Krakowie? Największy problem ma Donald Tusk, gdyż opozycja będzie chciała zdyskontować odwołanie prezydenta i rady miasta, jako początek zmiany w polityce krajowej, zresztą nie bez racji. Faktem jest jednak, że paliwa do tego mechanizmu nalał opozycji sam premier. Błędem było wystawienie po profesorze Jacku Majchrowskim polityka „frontowego”, o niskim poziomie umiejętności konsensualnych na to stanowisko oraz wchodzącego w emocjonalne potyczki. Kraków należy do miast z majestatem i etykietą, i niezależnie jak bardzo może ona być irytująca, to jednak bez niej trudno nie tylko wygrać, ale i władzę utrzymać, czego przykład Miszalskiego dowodzi najlepiej. Bojkot referendum spowodował, że wyborcy PO do wyborów nie poszli, przez co klęska będzie mocno ciążyła na kampanii wyborczej. Sam Aleksander Miszalski zignorował również zmianę profilu wyborcy samorządowego. To już nie jest profil biernego wyborcy mającego wdrukowane hasło „nic się nie zmieni”, ale wyborca mający świadomość sprawczości. Sprzeciw wobec już wprowadzonej Strefy Czystego Transportu jest tego przykładem. Przewodniczący KO ma pretekst do przeprowadzenia tsunami w krakowskiej Platformie. Czy sprowadzi na kandydata na prezydenta Bogdana Klicha, uwalniając go z kłopotliwego statusu kierownika placówki ambasady RP w Waszyngtonie, czy może sięgnie po zupełnie nowe kadry? PiS na przejęcie krakowskiego ratusza szansy nie ma, jeśli jednak na urząd prezydenta miasta wystartowałby Andrzej Duda, to z zaciśniętymi zębami byłby to kandydat z poparciem prawicy. Mając na uwadze, że Kraków czeka najbardziej spektakularna inwestycja wśród polskich miast, to doświadczenie i rozpoznawalność byłego prezydenta z pewnością jest jego atutem. Przed kolejną szansą stoi jednak Łukasz Gibała, polityk który przegrał o włos z odwołanym prezydentem. Jednak w przypadku wybrania będzie on miał zasadniczy problem, stanie się dla rządu Tuska wrogiem numer jeden, kojarzącym się z porażką. Gdyby władzę przejęła w 2027 prawica, to paradoksalnie niechęć nowej ekipy do Gibały zostanie taka sama, zmienią się tylko jej barwy partyjne. Oznacza to zatem zmniejszony potencjał skuteczności Łukasza Gibały, co może oznaczać dalsze spowolnienie inwestycji metra. Wreszcie twarzą referendum był radny krakowskiej dzielnicy Stare Miasto Jan Hofman, którego rozpoznawalność w ostatnim okresie przebiła się na poziom ogólnopolski. Z pewnością będzie to kandydat, który potrafi zagospodarować wyzwania lokalne, ale także najbliższy jest emocji samorządowej Krakowa, czyli emanacji stonowania i szukania porozumienia. Potrzeba skuteczności jest w tak specyficznych miejscach jak Kraków tak samo ważna, jak jakość sprawowania władzy i wizerunek polityczny, m.in. dlatego na wyścig wyborczy w Krakowie patrzeć będzie cała Polska. Wspierający referendum politycy sami podnieśli poprzeczkę jakości władzy, której teraz będą musieli podołać.
Można postawić pytanie, w jaki sposób będzie wyglądać polityka samorządowa w Polsce od kolejnych wyborów? Z jednej strony będzie to polityka osadzona w potrzebach dzielnic oraz konkretnych grup społecznych, upodmiotowienie lokalności jest obecnie motorem polityki samorządowej. Z drugiej strony natomiast, samorządy mają swoje niemałe aspiracje infrastrukturalne, szczególnie w Krakowie, gdzie metro oraz rozbudowa południowego szlaku drogi ekspresowej S7, „Zakopianki” budzi dużo emocji. Na takich sporach korzystają mieszkańcy, wiedzą że walka toczy się nie tylko jak dawniej, o ich głosy, ale także o poziom satysfakcji, zwłaszcza kiedy zwroty wybranych projektów politycznych stały się możliwe.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













