Logo Przewdonik Katolicki

Historia „amerykańskiego o. Pio”, czyli życie i cuda Solanusa Caseya

Historia „amerykańskiego o. Pio”, czyli życie i cuda Solanusa Caseya

Szary habit, długa broda, głębokie spojrzenie, i pokój wypisany na twarzy – o. Solanus Bernard Casey to jedna z zaledwie pięciu osób w Ameryce, które dotychczas Kościół uznał za świętych, ale wierni widzą też w nim jeszcze kogoś innego. Nazywają go „amerykańskim o. Pio”.

Dlaczego akurat ojciec Pio? Solanus Casey odznaczał się wielką pokorą, choć już za życia Bóg obdarzył go wyjątkowymi łaskami. Jako kapucyn otrzymał święcenia kapłańskie, jednak niepokojące problemy z nauką sprawiły, iż nie mógł udzielać sakramentu pokuty. W ciągu kolejnych lat, mimo licznych cudów, jakie działy się za jego sprawą, o. Solanus pozostawał odsunięty od posługi w konfesjonale. Z pokorą przyjmował funkcję furtiana. A jego przełożeni, choć dostrzegali cudowne owoce modlitwy ojca Caseya, konsekwetnie powierzali mu to proste zadanie. Zauważyli bowiem, że tam właśnie służy najlepiej.
 
I tak faktycznie było. Ojciec Solanus przyciągał tłumy ludzi. Nie tylko z powodu licznych uzdrowień, do których dochodziło na skutek jego modlitwy, ale też dlatego, iż posiadał szczególną umiejętność nawiązywania relacji i prowadzenia dialogu. W ciągu kilku godzin potrafił pogodzić małżeństwo zdecydowane na rozwód, wyciągnąć alkoholika z matni uzależnienia a także celnie doradzać w wielu drobniejszych sprawach. Wierni, którzy odwiedzali go na furcie bardzo szybko sami znaleźli uzasadnienie, dlaczego Solanus Casey nie może spowiadać. Uznali, że w konfesjonale nie byłby w stanie spędzać długich godzin na wysłuchiwaniu ludzkich problemów i udzielaniu porad. A na furcie – owszem!
 
Choć ojciec Solanus wypraszał uzdrowienie dla wielu ludzi, sam cierpiał na przewlekłe choroby oczu oraz egzemę. Mimo to nigdy nie przestał wątpić w Bożą wszechmoc. Przekonali się o tym jego współbracia. Gdy pewnego razu pod drzwiami zakonu stanął niespodziewanie tłum ludzi prosząc o chleb, zakonnicy wpadli w popłoch. Nie dysponowali wystarczającą ilością chleba. Szybko zawołali ojca Solanusa i z paniką w oczach pytali, co mają robić. Zakonnik spojrzał znacząco zza okularów, uśmiechnął się delikatnie i odparł: zacznijcie przygotowywać kanapki, ale wcześniej pomodlimy się słowami „Ojcze nasz…”. Kilka chwil po zakończeniu modlitwy bracia wzięli do pracy. Krzątanie się w kuchni przerwał niespodziewanie dzwonek na furcie. To piekarz przywiózł kilkadziesiąt bochenków chleba, by obdarować nimi klasztor.
 
Podobne cuda działy się w życiu Solanusa Casey wielokrotnie. Dzieją się zresztą nieustannie za sprawą jego wstawiennictwa. I to dlatego w powszechnej świadomości wierzących mieszkańców Stanów Zjednoczonych uważany jest za postać podobną formatem do „europejskiego” św. o. Pio. Ojciec Solanus został beatyfikowany przez papieża Franciszka w listopadzie 2017 roku. Obecnie trwają modlitwy o jego kanonizację.
 
 
Polecamy jedyną w Polsce biografię o. Solanusa Casey, która ukazała się w Wydawnictwie Esprit   http://bit.ly/2YKearq
 

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki