Logo Przewdonik Katolicki

Moja rodzina jest owocem ŚDM [ŚWIADECTWO]

Anna Niezgodzka | 29.08.16r
To pierwsza z zwycięskich prac konkursu #MłodziWczoraj. Tytuł pochodzi od Redakcji

W tych dniach, kiedy jest nam dane przeżywać Światowe Dni Młodzieży w Krakowie często wracam pamięcią do tych spotkań, w których, dzięki Bożej łasce, dane było mi uczestniczyć.









Jako osiemnastolatka pojechałam do Paryża. Nasza grupa była dość specyficzna ponieważ nie znaliśmy się wcześniej, każdy z nas był przedstawicielem innego dekanatu archidiecezji poznańskiej. Doświadczyłam wtedy niesamowitej wspólnoty, radości i entuzjazmu, właściwego ludziom młodym. Z tej pielgrzymki zostało wiele przyjaźni, nasze drogi raz po raz krzyżują się. Było też wiele pięknych spotkań z cudzoziemcami, mieliśmy szczęście gościć u rodzin francuskich, które przyjęły nas naprawdę z wielką życzliwością. To doświadczenie wiary tylu młodych ludzi wzbudziło we mnie pragnienie, by być zawsze blisko Boga, by służyć Kościołowi, by mieć odwagę życia pod prąd. Jan Paweł II był zasiał w moim sercu pozytywny niepokój, umocnił też moje pragnienie, by żyć Ewangelią.

WWW-1.jpg
     FOT. Anna Niezgodzka 

Kolejne spotkanie to Rzym, rok 2000. Trochę dojrzalsza, ale stojąca przed ważnymi wyborami w życiu wyruszyłam na kolejne spotkanie z Papieżem.  I po raz kolejny doświadczenie żywego, radosnego Kościoła, spotkania z ludźmi, którzy nie wstydzą się Jezusa i chcą w swoim życiu żyć wiarą. Nauka Papieża, która jest odpowiedzią na wiele moich pytań, zwątpień. I pragnienie, by zawsze być wierną tej nauce. Te 2 spotkania były kluczowe dla wielu moich ważnych decyzji, przede wszystkim utwierdziły mnie w powołaniu do małżeństwa oraz otwarły na służbę w Kościele, zaangażowałam się w Duszpasterstwo Rodzin, razem z moim mężem jesteśmy też we Wspólnocie Neokotechumenalnej, która pomaga nam pogłębiać naszą wiarę i budować życie rodzinne na Chrystusie.
Trzecie i ostatnie moje spotkanie z Papieżem w ramach ŚDM to Kolonia, rok 2005. Ta pielgrzymka była dla mnie bardzo ważna bo po raz pierwszy jechałam z moim mężem, była też z nami 16-miesięczna Marcysia i Olga, którą nosiłam pod sercem. Kiedy ją wspominam to pamiętam wiele trudów, ale też wiele pięknych spotkań i umocnienie w wierze.
 
WWW2.jpg
    FOT. Anna Niezgodzka 

Myślę, że owocem tych wszystkich spotkań jest nasze życie rodzinne, przyjmowanie z radością każdego dziecka i staranie się, by wiarę przekazać naszym dzieciom. W tym roku nie mogłam pojechać do Krakowa bo trzymam w ramionach trzytygodniowego Filipa, ale cieszę się, że na spotkaniu z Franciszkiem była moja najstarsza córka Marcysia i moje dwie chrześniaczki. Wierzę, że to spotkanie będzie dla nich tak samo ważne jak dla mnie i umocnią ich wiarę.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki