Nie obowiązek, tylko prawo!

Idę na wybory nie dlatego, że ktoś mi każe to zrobić, czy też mnie moralnie szantażuje – ale dlatego, że uważam swój udział za pożyteczny oraz istotny dla wspólnoty
Czyta się kilka minut
Jacek Borkowicz - historyk, eseista, publicysta | fot. Magdalena Bartkiewicz
Jacek Borkowicz - historyk, eseista, publicysta | fot. Magdalena Bartkiewicz

Rada Konferencji Episkopatu Polski do spraw Społecznych wydała oświadczenie, w którym zachęca katolików do licznego i odpowiedzialnego udziału w nadchodzących wyborach prezydenckich. Oświadczenie potrzebne, szczególnie w wymiarze odpowiedzialności. Nawiązując do encykliki Jana Pawła II Centesimus annus (1991 r.), biskupi przypominają nam papieską przestrogę: demokracja nie może „sprzyjać powstawaniu wąskich grup kierowniczych, które dla własnych partykularnych korzyści albo dla celów ideologicznych przywłaszczają sobie władzę w państwie. Demokracji nie należy redukować wyłącznie do procedur wyborczych”. Jakże aktualne są te słowa dzisiaj!
Ja jednak chciałbym zaprotestować w kwestii, która może wydawać się błaha, ale która w moim przekonaniu jest testem na wiarygodność słów, jakich używamy w sprawach jak najbardziej poważnych. Takich właśnie jak wybory głowy państwa. Biskupi oświadczają bowiem, że udział w głosowaniu jest „obowiązkiem katolika i każdego zatroskanego o dobro wspólne”. Otóż nie jest żadnym obowiązkiem. Jest naszym prawem. Oba pojęcia wyraźnie rozdziela polska konstytucja. W tej sytuacji jest rzeczą szkodliwą mieszanie ludziom w głowach, nawet w najszczytniejszych intencjach. Katolik, który z tych czy innych powodów na te wybory nie pójdzie, nie powinien mieć nawet cienia wątpliwości, czy aby ipso facto nie popełnił grzechu.
Pamiętam, jak jeszcze w szkole, w głębokim PRL-u, zmuszano nas do pisania wypracowań pod hasłem „wybory obywatelskim obowiązkiem”. Choć nawet wtedy obowiązkiem nie były. Już wówczas nabrałem zdrowego wstrętu do tego językowego i logicznego potworka, miałem też nadzieję, że z upadkiem komuny zdechnie on naturalną śmiercią. Niestety wstaje z grobu co jakiś czas jak upiór, by nas straszyć. Bo przecież wiadomo, że za niedopełnienie obowiązku jest kara. Tylko jaka? Szkoda, że Kościół, którego nauka dała, jeszcze w średniowieczu, początki obywatelskiej postawy, przykłada rękę do tej reanimacji.
Na czym polega odpowiedzialna postawa obywatela, wyrażająca się w trosce o wspólne dobro? Przede wszystkim w wolnym i przez nikogo niewymuszonym udziale w sprawach publicznych. Idę na wybory nie dlatego, że ktoś mi każe to zrobić, czy też mnie moralnie szantażuje – ale dlatego, że uważam swój udział za pożyteczny oraz istotny dla wspólnoty. A jeśli nie mam tego poczucia, to niepotrzebnie fatyguję się do urny. Bo głos wymuszony, nieważne w jaki sposób, siłowy czy subtelny, nie jest głosem odpowiedzialnym. Na tym rozróżnieniu chyba polega demokracja – ta realna, nie ta fasadowa, przed którą, skądinąd arcysłusznie, przestrzegają nas biskupi.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 19/2025