Logo Przewdonik Katolicki

Miłość potężniejsza niż traumy przeszłości

Małgorzata Bilska
Rys. Zosia Komorowska/PK

Rozmowa z pastorem Edwardem Ćwierzem

4 lipca minęło 78 lat od pogromu kieleckiego. Zwykli Polacy z Kielc zamordowali 40 Żydów, a kilkadziesiąt osób ranili. Zrobiono to ludziom, którzy przeżyli Holokaust i wrócili do domu. Antysemityzm bazował trochę na strachu przed komunizmem, bo Żydów oskarżano o poparcie ideologii, ale nie tylko. Iskrą zapalną stała się zwykła plotka…
– Antysemityzm wynikał nie tylko ze strachu przed komunistami. To byłoby zbyt proste. Przed wojną, zwłaszcza po śmierci marszałka Piłsudskiego (1935 r.), był tu zjawiskiem powszechnym. Wiem o tym z historii, z opowiadań ojca i polskich Żydów. Po wojnie i doświadczeniu Holokaustu wydawało się, że Żydzi zyskają odrobinę empatii od polskich sąsiadów, którzy też byli mordowani przez nazistów. Tak się nie stało.
1 lipca ośmioletni Henio Błaszczyk pojechał na wieś do krewnych. Nic nie powiedział rodzicom, którzy go szukali. Po powrocie, chcąc uniknąć kary, wymyślił, że uprowadzili go Żydzi i przetrzymywali w piwnicy. Ojciec poszedł z nim przed dom stojący na ulicy Planty 7 i zapytał, czy to tutaj go więziono. Henryk potwierdził. Ten dom nie miał piwnicy. Mimo tego Kielce obiegła plotka, że Żydzi porwali polskie dziecko i chcą upuścić z niego krew na macę. Ta była demoniczna iskra, która rozpaliła morderczy ogień.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 28/2024, na stronie dostępna od 08.08.2024

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki