że w krótkim czasie podbije nie tylko Kijów, ale i Warszawę. Widać i on dostrzegł już granicę śmieszności
W swoim poprzednim felietonie wyraziłem nieśmiałą nadzieję, że skoro Władimir Putin dobiera się już do swoich niedawnych jeszcze najbliższych kompanów (Jewgienij Prigożyn), to widać niewielu mu zostało szczerych obrońców. Poza Ramzanem Kadyrowem oczywiście. I proszę, rzeczywistość może nie tyle spełnia w mig życzenia felietonisty, ile pozwala mu na nieco większą pewność w wyrażaniu pobożnych życzeń. Albowiem Kadyrow…
No właśnie, co z nim? Media donoszą że jest poważne chory, może nawet w stanie śpiączki, ale tutaj bym pochopnie nie polegał na owych rewelacjach. Czeczeński dyktator, jak każdy satrapa, już niejeden raz był uśmiercany przez chciwych nowin dziennikarzy, a potem okazywało się, że te nowiny o śmierci były – jak w starym dowcipie – co najmniej przesadzone. Rzecz w tym, że zdrowym Kadyrowa nikt rozsądny już nie nazwie. Nie chodzi już nawet o to, że trzeba być szalonym, aby ważyć się na zbrodnie, jakich pełno w życiorysie czeczeńskiego wielkorządcy. Coś tam jest nie w porządku także z ciałem, i nie jest to wiadomość dnia, lecz tendencja zauważalna od dawna. Kilka miesięcy temu świat obiegł film, na którym Kadyrow składa raport Putinowi, czytając z kartki zapisanej literami tak dużymi, że elementarz Falskiego przy nich to kryptogram. I mimo to kaukaski tyran z owej kartki dukał. Film nie był fake newsem, zaś Kadyrow, co by o nim nie mówić, analfabetą nie jest. Zatem teza o poważnej, przewlekłej chorobie ma uzasadnienie.
Najlepszym jej potwierdzeniem jest, jak zwykle, dementi ze strony samego zainteresowanego. Po długiej nieobecności na TikToku, gdzie Ramzan Kadyrow najbardziej lubił prowadzić swoją ukraińską batalię, ujrzeliśmy na filmiku jego twarz nalaną i mówiącą z trudem przez zadyszane usta. Przypomnijmy sobie, że jeszcze niedawno dyktator, z niemałym efektem, pozował na pierwszego dżygita w Czeczenii, najlepszego strzelca, jeźdźca, karatekę i oczywiście amanta. Dzisiaj to już zdecydowanie pieśń przeszłości.
Czeczeni lubią porównywać się do wilków, a wilcze stado ma to do siebie, że znosi przywództwo samca alfa do momentu, w którym ten okazuje pierwsze oznaki słabości. Wtedy szybko zostaje zagryziony – przez te same młode wilki, które do tej pory posłusznie poddawały się jego rozkazom. Kadyrow, stuprocentowy Czeczen, świetnie zdaje sobie z tego sprawę, nawet przestał się już przechwalać, że w krótkim czasie podbije nie tylko Kijów, ale i Warszawę. Widać i on dostrzegł już granicę śmieszności.
Złapałem się na tym, że piszę ten tekst trochę jak nekrolog. Bo w istocie coś jest na rzeczy. Rosjanie lubią w takich momentach cytować dowcip. W karetce reanimacyjnej budzi się pacjent i pyta konwojujących go pielęgniarzy: dokąd mnie wieziecie? Na cmentarz – pada odpowiedź. Ale przecież ja jeszcze nie umarłem! Ale myśmy jeszcze nie dojechali – replikuje sanitariusz.
Przepraszam wszystkich czytających za frywolne podejście do spraw ostatecznych. W przypadku Kadyrowa nie potrafię zdobyć się na szacunek.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








