N a ścianie w domu pewnej rodziny latami wisiał sobie obraz Chełmońskiego Wieczór letni. Nie mieli nawet pojęcia, że mają Chełmońskiego. Takie rzeczy naprawdę się zdarzają. Teraz można go przez chwilę zobaczyć w warszawskiej DESIE na przedaukcyjnej wystawie, ale niestety ja już nie zdążę na niego popatrzyć przed sprzedażą. Znowu zostanie zamknięty w czyimś domu, znajdzie sobie miejsce na czyjejś ścianie, chociaż nie wiem, czy właściciele płócien wartych kilka milionów zamykają je w sejfach, czy jednak cieszą swoje oko na co dzień.
Obraz jest nietypowy dla Chełmońskiego, który malował przeważnie otwarte przestrzenie. Tym bardziej, że powstał w latach „walczącego realizmu”, czyli w okresie pracowni w Hotelu Europejskim, niemal zaraz po powrocie z Monachium. Tworzyli wtedy razem ze Stanisławem Witkiewiczem, wpływając na siebie, inspirując się nawzajem i często wręcz podejmując te same tematy. Używali kolorów ciemnych, głównie brązów i szarości w różnych mieszankach. Wspólnie wieczory spędzali na wędrówkach po podwarszawskich wsiach, szkicując i przenosząc pejzaże i chłopskie życie na płótna. No a tutaj mamy wnętrze pokoju, dość ciasne pomieszczenie. Przy otwartym na oścież oknie siedzi młoda dziewczyna w białej sukni, firanki powiewają, za oknem psy na łące, letni wieczór wdziera się do wnętrza, w otwartych drzwiach majaczy męska postać. Tak jakby do złudzenia przypominająca Witkiewicza.
Z Witkiewiczem i Chełmońskim mieszkał i malował w Hotelu Europejskim Antoni Piotrowski, a konserwatorzy prześwietlając płótno, odnaleźli pod Wieczorem letnim konie ciągnące bryczkę z podpisem Piotrowskiego właśnie. Więc to prawda, co pisali w swoich wspomnieniach o komunie artystycznej, jaką stworzyli w Europejskim: wszystko było wspólne. Obraz Chełmoński malował w tym samym czasie co słynne Babie lato. Wystawił oba w 1875 r. w warszawskim Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. Babie lato zostało skrytykowane bez pardonu, głównie za anegdotyczną „brudną stopę” leżącej na łące dziewczyny. Wieczór zdaje się pominięto. Drugi raz pokazał Chełmoński ten obraz w 1890 r. i to był ostatni jego publiczny występ. Potem historykom sztuki zaginął.
Za chwilę aukcja. Obraz można wylicytować, szacowana cena od 3 do 5 milionów złotych. Prawo pierwokupu mają oczywiście polskie muzea. Podobno chęć wykazało zarówno warszawskie Muzeum Narodowe, jak i poznańskie, niestety nie mam już okazji tego sprawdzić. Bardzo im kibicuję, chciałabym zobaczyć ten obraz na żywo. Choć oczywiście jego miejsce jest na ścianie w domowym salonie, bo Chełmoński przecież nie malował obrazów do muzeum, to jednak, no cóż, muzeum daje inne możliwości. A w przyszłym roku 110. rocznica śmierci Chełmońskiego i wielka wystawa, która będzie pokazywana w Warszawie, Krakowie i Poznaniu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













