Logo Przewdonik Katolicki

Jak to na wojnie bywa

Natalia Budzyńska
Rzeźba Porwanie Sabinek autorstwa Giambologny na Piazza della Signoria we Florencji w 1947 r. Po ten motyw sięgało też wielu malarzy fot. Haywood Magee/Hulton Archive/Getty Images

Brutalne gwałty w Buczy dokonane przez rosyjskich żołnierzy ukazują, że przemoc seksualna wciąż jest stosowana jako jedna z najsilniej rażących broni wojennych.

Ciekawe, czy kiedy patrzymy na obraz Porwanie Sabinek Rubensa w National Gallery w Londynie lub rzeźbę Giambologna w Galerii Uffizi we Florencji, myślimy o legendzie, o ekspresji, o kunszcie artystycznym, czy o tym, co tak naprawdę przedstawiają te dzieła sztuki. Nie trzeba jechać do żadnego z tych muzeów, reprodukcje tych dzieł występują dosyć często w podręcznikach szkolnych. Temat był lubiany przez artystów barokowych ze względu na możliwość ukazania ekspresji ciał. Szczególnie chodziło o kobiece ciała. W gruncie rzeczy chodzi tu o przemoc, a z jakiegoś powodu przemoc dokonana na kobietach wydawała się zawsze bardzo atrakcyjna. Po motyw porwania Sabinek sięgało wielu malarzy, tak, jakby zmierzenie się z powyginanymi z rozpaczy ciałami stanowiło o ich mistrzostwie. Ale przecież poza tym ktoś te obrazy oglądał, ktoś chciał je kupić, powiesić na ścianie, podziwiać je i karmić nimi swoją wyobraźnię. I żeby nie myśleć, że dotyczyło to gustów siedemnastowiecznych mecenasów sztuki: reprodukcje Porwania Sabinek, czy to Rubensa, czy to Poussina, wciąż wiesza się w domach, biurach i tylu innych miejscach.
Nie zmierzam wcale do tego, żeby tego zakazywać. Chcę tylko uświadomić, jak od wieków z „kulturą gwałtu” jesteśmy zaprzyjaźnieni – jakkolwiek drastycznie to brzmi. I jak bezboleśnie przyjmujemy taką spornografizowaną postać gwałtu. Kobiety obłapiane przez rzymskich żołnierzy mają bujne kształty, długie włosy. Niby nie chcą, a może jednak chcą, bo to wszystko tylko taka gra? Gra wojenna? Herodot, w Dziejach opisując porwania kobiet przez Fenicjan, Greków i Trojan, skomentował: „Boć przecie to jasne, że gdyby [kobiety] same nie chciały, nigdy nie zostały uprowadzone”.
O tym, że gwałty na wojnie to nie tylko żadna „gra” w „nie, ale tak” ani nie jej „skutek uboczny” (bo mężczyzna musi się rozładować po bitwie), ale zamierzona zbrodnia przeciwko ludzkości, pisze w swojej książce Nasze ciała, ich pole bitwy. Co wojna robi kobietom Christina Lamb.

PK-20.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 20/2022, na stronie dostępna od 24.06.2022

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki