Logo Przewdonik Katolicki

Cierpliwość Anny

Szymon Popławski OP
fot. Unsplash

Całkiem możliwe, że modlę się już bardzo długo i nie umiem dostrzec istotnych zmian. Nie wiem jednak, co czeka mnie za chwilę. Być może okres męczącej ciszy do czegoś mnie przygotowuje?

Kiedy Maryja i Józef z małym Jezusem pojawiają się w świątyni jerozolimskiej, to najpierw spotykają starca Symeona, który wypowiada słowo proroctwa, a później do Świętej Rodziny podchodzi prorokini Anna (Łk 2, 36–38). Ta niezwykła kobieta ma prawdopodobnie ponad osiemdziesiąt lat. Siedem lat żyła w małżeństwie, a po śmierci męża, już jako wdowa, nie rozstawała się ze świątynią ani w dzień, ani w nocy. Jeżeli przyjmiemy, że Anna – podobnie jak inne dziewczyny izraelskie – wyszła za mąż między czternastym a szesnastym rokiem życia, to bardzo łatwo obliczymy, że na pewno już ponad sześćdziesiąt lat nieustannie modli się ona w świątyni. Opowiadając o prorokini, nie zmierzam do tego, że każdy chrześcijanin powinien bez przerwy, dwadzieścia cztery godziny na dobę, modlić się zamknięty w kościele. Bez wątpienia jednak każdy z nas może i powinien uczyć się od Anny wielkiej cierpliwości. 
Kropla drąży skałę – do tej reguły odwołują się mnisi, kiedy mówią o cierpliwej i spokojnej modlitwie. Jeżeli mam do wyboru modlić się raz na jakiś czas, nawet jeżeli to będzie intensywne i w moim przekonaniu bardzo głębokie, lub modlić się codziennie, systematycznie, nawet jeżeli to będzie modlitwa krótsza, mniej efektowna, to warto skon-centrować się na tej drugiej opcji. 

pk-38.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 38/2020, na stronie dostępna od 13.10.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki