Logo Przewdonik Katolicki

Śmierć przyjaciela

Monika Białkowska i ks. Henryk Seweryniak
fot. Sergey Skleznev/Adobe Stock

Kiedy szedłem do seminaryjnego stołu, ważne było, czy będzie Irek. Najpierw siedzieliśmy w grupie i byliśmy najmądrzejsi na świecie. A kiedy zostawaliśmy we dwóch, mogliśmy sobie powiedzieć: „A ile ty bierzesz tabletek? Bo ja dziewięć”. „A ja tylko sześć”

Ks. Henryk Seweryniak: Nie czuję się komfortowo, rozmawiając o przyjaźni. W szkole, w młodości nigdy o niej nie rozmawialiśmy. A kiedy przyszedłem do seminarium, nasi wychowawcy kładli na to duży nacisk, przyjaźni poświęcone były rozważania ojców duchownych, ta męska przyjaźń księży była taka uduchowiona, wysublimowana…

Monika Białkowska:  Ostrzegam: to może zabrzmieć niespecjalnie dobrze…

HS: Doskonale wiem, jak to brzmi! I dlatego właśnie nie mam w sobie jakiejś głębokiej wiary w to słowo, w jakieś afiszowanie się nim czy próby jego zdefiniowania. Jak ktoś próbuje budować tu teorię, nie wychodzi to specjalnie dobrze. I sam nie wiem, czy taka męska przyjaźń w ogóle istnieje. 

MB: Istnieje, tyle że mężczyźni chyba o tym nie mówią. Właśnie po to, żeby tego zbytnio nie sublimować. Ale obserwuję takie relacje mężczyzn: znają się od dzieciństwa, nigdy nie stracili ze sobą kontaktu, mają żony, dzieci i w centrum ich życia są ich własne rodziny – ale te rodziny też już tworzą jakiś większy krąg przyjaciół. 

PK-37.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 37/2020, na stronie dostępna od 07.10.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki