Przed tygodniem, po telewizyjnej debacie 11 kandydatów do prezydentury przyszło mi do głowy skojarzenie. Skąd ja to znam?
TVP kontrolowana przez rządzącą prawicę przygotowała pytania bez jakiejkolwiek troski o ich znaczenie dla Polaków, ich interesów i zainteresowań. Chodziło tylko o to, aby upolować jednego kandydata, Rafała Trzaskowskiego, zauważył to podczas programu będący do niego na antypodach Krzysztof Bosak. Na dokładkę kiedy w sondzie przeprowadzanej przez telewizję Trzaskowski objął prowadzenie, po prostu ją… unieważniono. Odbiegała ona znacznie od sondaży, prawda, ale takie są reguły podobnej zabawy. Gdyby wygrywał 70 procentami Andrzej Duda, wyniki ogłoszono by z triumfem.
Przechodzę do skojarzenia. W Dzienniku 1954 Leopold Tyrmand zapisał swoją rozmowę ze Stefanem Kisielewskim. Dotyczyła meczu z Rosjanami, który Polska przerżnęła, mimo że przeciwnik faulował, radziecki (!) sędzia ostentacyjnie nie zwracał na to uwagi, a publika głośnym rykiem kwitowała każde dotknięcie piłki przez Rosjan. „Kibice mogą sobie wyć, ile chcą, ale Rosjanie i tak zawsze wygrają” – tłumaczył Kisielewski. „To nie jest kwestia sportowa, to realna polityka”.
Naturalnie tamten sędzia miał większy wpływ na wynik meczu niż telewizyjna maszyneria uruchomiona przeciw Trzaskowskiemu. Nie tylko tego dnia, wystarczy obejrzeć dowolne Wiadomości z ostatnich tygodni. Niemniej tego sędziego i tę maszynerię łączy podobny cynizm, służalczość i brak poczucia własnego obciachu. Zastanawiam się, czy obóz rządzący naprawdę wierzy, że bez tego obciachu jego kandydat nie ma szans. I czy istotnie nie miałby szans.
To wspomnienie debaty służy mi trochę za podsumowanie kampanii. Ale to nie jedyna refleksja na koniec. Nie jestem zwolennikiem kandydatury Rafała Trzaskowskiego. Kojarzy mi się z optowaniem za rewolucją obyczajową i z przyzwoleniem w Warszawie na panoszenie się szemranych grup interesów. A to między Trzaskowskim i urzędującym prezydentem rozegra się finalny pojedynek.
Andrzej Duda broni dorobku obecnego rządu. Rzeczy udanych, ale także fatalnych, jak rozgrzebana „reforma” sądownictwa. Jedno wszakże przyznajmy: bierze za to wszystko odpowiedzialność.
Kandydat Koalicji Obywatelskiej robi za to wszystko, aby zgubić większość swoich ogonów. Zmienił zdanie w sprawie 500 plus, w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego tak dalece, że „nie pamięta”, kiedy sam był posłem. Nawet w sprawie owych nowinek obyczajowych dziś mówi trochę co innego, niż mówił wczoraj.
Ciężka ręka może nawet nie samego Dudy, a PiS, kontra nieznośna lekkość bytu. Może więc któryś z innych kandydatów? Są wśród nich postaci godne szacunku. Ale także i ich do pewnego stopnia dotyczą te łamańce. Wiele ich prognoz się nie sprawdziło, wiele elementów obecnej agendy zapożyczyli w końcu od znienawidzonego PiS, który oskarżają o dyktatorskie skłonności. I który faktycznie lubi faule, rozpycha się, idzie skrótami. Ale kilka spraw załatwił, choćby w sferze zahamowania społecznego rozwarstwienia.
Zresztą i tak nie unikniemy dylematu: Trzaskowski albo Duda – w drugiej turze. Trzeba sobie będzie zadać jeszcze jedno pytanie. Czy wolimy ryzyko władzy jednolitej, możliwe, że sprawniej radzącej sobie z pandemią i kryzysem, ale arbitralnej, mającej pokusy nadużywania władzy? Czy ryzykujemy cohabitation: rząd prawicy i opozycyjny prezydent. Ta druga sytuacja spowoduje, że PiS będzie miał trudniej. Ale może nam zafundować miesiące wstrząsów i wojen na górze. Bo opozycja może za pośrednictwem prezydenta dążyć do wywrócenia obecnego układu władzy.
Zaiste diabelska to alternatywa.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













