Logo Przewdonik Katolicki

Na dachu świata

Justyna Wojtkowiak
Franciszek Sobański ze współpracownikami dokonali tego, co wielu wydawało się niemożliwe, Gniezno 1936 r. fot. Archiwum rodzinne Sobańskich

Gniezno to nie Nowy Jork, choć czas był podobny. Tu i tam prosty robotnik wchodził na dachy. Tu i tam pozostały historyczne fotografie. Te z Gniezna pokazują, że człowieka z pasją niewiele może powstrzymać.

Był rok 1936. Jeszcze w sobotę szalała śnieżyca, ale w niedzielę odpustowe Gniezno słońcem witało trzydzieści tysięcy pielgrzymów, ciągnących tu z całej okolicy. Lokalna prasa pisała: „Na wszystkich szosach wiodących do Gniezna oczom przejeżdżających przedstawiał się ten sam wzruszający, a jakże podniosły widok. Za krzyżem i postępującym w pierwszym szeregu duszpasterzem kroczyły różne bractwa kościelne, nieraz z feretronami, a za niemi roje rozmodlonego ludu, z pieśnią na ustach. I szły te rozmodlone tłumy z dalekich nieraz stron, aby przez udział w uroczystościach świętowojciechowych dać wyraz swemu głębokiemu przywiązaniu do wiary ojców naszych”.
Szli się pokłonić św. Wojciechowi – bez wątpienia. Ale szli również zobaczyć dziw nad dziwami albo przynajmniej dzieło niezwykłe, choć ludzką ręką uczynione. Oto prastara katedra, górująca nad miastem i okolicą rozbłysnąć miała szczególnym światłem setek żarówek, umieszczonych na jej dachu, na kopułach wież, ba – nawet na samych krzyżach!

2-banerek-pod-teksty.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 21/2020, na stronie dostępna od 17.06.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki