Logo Przewdonik Katolicki

(Bez)domność lubelska

fot Jacek Bednarczyk PAP

W Wielki Piątek w Lublinie otwarty został dom pomocy osobom w kryzysie bezdomności, prowadzony przez wolontariuszy Gorącego Patrolu ze Stowarzyszenia Centrum Wolontariatu w Lublinie. Co wyróżnia lubelski dom spośród innych miejsc?

– Są różne możliwości zapewnienia dachu nad głową osobom bezdomnym. Najbardziej podstawową formą są noclegownie, w których zwykle można przebywać od 20.00 do 8.00 rano. W schroniskach natomiast pobyt jest całodobowy. Sporym problemem w tego typu miejscach jest liczba mieszkańców. Są one przeludnione. To, co my proponujemy osobom w kryzysie bezdomności, nie jest ani schroniskiem, ani noclegownią. To dom, w którym maksymalnie może mieszkać sześć osób. Nasze domy nie są formą pomocy instytucjonalnej. Przede wszystkim zależy nam na tym, aby warunki w nich panujące były zbliżone do warunków w normalnym życiu. Przypatruję się od lat różnym formom pracy z osobami bezdomnymi. Wydaje mi się, że placówki, w których mieszka po 30–40 osób, nie są właściwym miejscem do wyjścia z bezdomności. Normalnie ludzie nie mieszkają w takim gronie osób w jednym miejscu. U nas jeśli ktoś potrzebuje, to ma swój pokój. Jeżeli w jednym domu mieszkają osoby zaprzyjaźnione lub związane ze sobą, np. para, to także mogą liczyć na swoją przestrzeń.
 
To już drugi taki dom otwarty w ostatnim półroczu.
– Tak, pierwszy dom otworzyliśmy w październiku 2019 r. Gdy przekonaliśmy się, że jest to dobre rozwiązanie, postanowiliśmy otworzyć kolejny. Kilka osób mieszkających w domu od początku zdążyło się usamodzielnić i poszło na swoje. Ostatecznym celem jest, aby każdy miał własne mieszkanie. Staramy się trzymać kontakt z mieszkańcami, ale się nie narzucamy. Oferujemy także wsparcie duchowe, każdy z naszych mieszkańców ma swojego „anioła”, który modli się za niego. W otwieranych przez nas domach chodzi przede wszystkim o to, aby ludzie ludziom wzajemnie pomogli – ci, którym się udało, pomagają tym, którym coś w życiu nie wyszło.
 
Czy mieszkańcom oferowany jest jakiś program ułatwiający odnalezienie się w społeczeństwie?
– Formy pomocy wewnątrz domu dostosowane są do indywidualnych potrzeb mieszkańców. Wszystko zależy od tego, kto jest w jakiej sytuacji. Czasem potrzebna jest terapia od alkoholu czy narkotyków i my w tym danej osobie towarzyszymy, szukamy sposobów wyjścia. Jeżeli ktoś chce ukończyć kurs szkoleniowy, także mu pomagamy, tak samo jak pomagamy szukać pracy. Osoby, które stanęły już na nogi i wyrażają taką chęć, zatrudniane są w naszym Centrum Wolontariatu, które założyłem 21 lat temu. Aby ktoś u nas zamieszkał, przede wszystkim musi tego chcieć. Po drugie, musi realizować program, który z nim negocjujemy. Proponowana ścieżka postępowania ma na celu rozwój osoby, która do nas trafia. Do każdego z naszych dwóch domów przypisany jest tzw. opiekun. To ktoś, kto jest zawsze pod telefonem, reaguje w sytuacjach kryzysowych. Jeśli mieszkańcy domu coraz lepiej sobie radzą, stopniowo zmniejszamy tę pomoc z zewnątrz. Widzę duże błogosławieństwo Boże dla tego dzieła.
 
KS. MIECZYSŁAW PUZEWICZ
Inicjator powstania domów pomocy dla osób w kryzysie bezdomności, delegat metropolity lubelskiego ds. osób wykluczonych i przewodniczący Rady Programowej Centrum Wolontariatu w Lublinie

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki