Logo Przewdonik Katolicki

Zobaczyli Jego plecy

ks. Mirosław Maliński
FOT. FOTOLIA. CHWILA REFLEKSJI Jak wygląda moja modlitwa: jakie miejsce odgrywa w niej lista żądań (może opakowanych w pokorną prośbę), jakie Bóg powinien spełnić? Co zamierzam z tym zrobić?

To chyba jeden z najbardziej wstrząsających widoków w Ewangelii: Jezus przechodzący między swymi najbliższymi rodakami i oddalający się od nich.

Oni stoją nieruchomo z zaciśniętymi ustami, groźnym spojrzeniem z wąskich oczu i jeszcze te kamienie w rękach. Patrzą na Jego oddalające się plecy. Gdy sobie to wyobrażam mam aż ciarki na plecach i szepczę pod nosem: „Oby mnie to nigdy nie spotkało. Obym nigdy nie patrzył na plecy oddalającego się Jezusa”. Ale jak do tego doszło?
Ludzi doświadczonych życiowo, którzy z niejednego pieca już chleb jedli z pewnością nie dziwi uwielbienie i podziw przechodzące w gwałtowną agresję. To jest możliwe zwłaszcza w większych zbiorowościach. Jeśli tylko coś się tłumowi nie spodoba, albo nie dostanie, czego żąda, szybko słońce uwielbienia zakrywają gradowe chmury i burza gotowa.
Dlaczego nie dostali znaku? Znali już Jezusa z opowieści. Wiedzieli, że czyni cuda. Dlaczego tu wśród swoich nie chce zdziałać żadnego znaku? Czym miasto dzieciństwa gorsze od innych? Czym oni od innych ludzi gorsi? Dlaczego ich lekceważy? Jeśli tak się sprawy mają, że On uważa się za kogoś tak niezwykłego, ale wśród swoich niczego nie chce dokonać, zasługuje na najwyższe potępienie.
W czym problem? Dlaczego Jezus odmawia? Czyżby powodem było jednoznaczne i agresywne żądanie: „Dokonaj także tutaj, w swojej ojczyźnie, tych rzeczy!”? Żądanie widzialnych znaków i pragnienie poznania w sposób doświadczalny i namacalny uniemożliwiają odpowiedź płynącą z wiary, gdyż ona sama jest posłuszeństwem Bogu. Nasze ziemskie poznanie polega na odkrywaniu zasad i reguł rządzących tym światem, aby go oswoić i nad nim zapanować. Tymczasem wiara nie służy temu, by Boga poznać i oswoić. Istotą Boga jest dar, a tego nie można się domagać, bo wtedy dar przestaje być darem.
I tak oto Jezus jest napełniony Duchem Świętym, a jego rodacy napełnieni są gniewem. Jak zatem wbić sobie do głowy, by nie żądać, by Boga nie stawiać pod ścianą, ale zaufać, aby być obdarowanymi? Na dar się czeka i samo to oczekiwanie, pokorne i ciche, nie tyle na wypełnienie naszych oczekiwań, ile na Jego obecność, stwarza przestrzeń, w której Bóg może obdarować, jak sam chce.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki