Bojownicy

Ponieważ jest bardzo gorąco, temperatura w moim mieszkaniu osiąga jakieś pięćdziesiąt stopni, mimo że okna mam pozasłaniane, nie chcę pisać felietonu o sprawach kontrowersyjnych, ale o przyjemnych. Tyle że wzburzyły mnie kolejne profanacje na marszach równości, gdzie wszyscy są równi, tylko nie katolicy.
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Ale także zdjęcia grupy mężczyzn unoszących ponad swe głowy miecze i składający ślubowania w Niepokalanowie, niczym szykujący się na jakiś symboliczny dżihad w obronie wiary i chyba też swoich kobiet, które nie dostąpiły łaski uczestniczenia ze swoimi obrońcami w drodze duchowej. Mają pewnie inne zadania: pieką muffinki, gotują zupę i zmieniają pieluchy. Jak wytłumaczył mojemu mężowi jeden z wojowników (Wojowników Maryi, tak się nazwali): mężczyźni ci źle się czują w sfeminizowanym kościele (on nazwał to inaczej: „zbabiałym”), a we własnym męskim gronie jest im lepiej, no więc się spotykają, kupują miecze i ostentacyjnie odmawiają różaniec, klęcząc na środku ulicy. Pewnie mogliby kupić rewolwery, gdyby nie potrzebowali pozwolenia, w końcu chodzi o broń. I jeszcze jeden kapłan mnie wzburzył, też walczący w obronie czystej wiary, szczególnie widząc wroga w ideologii LGBT. Walczy, umieszczając w mediach społecznościowych fotografię chłopaka w koszulce popierającej tęczowe środowiska. Podpis po zdjęciem: „jestem katolikiem, ale…”. W podtekście znaczyć to miało, że co to za katolik, skoro ma koszulkę z tęczą. Pod zdjęciem tego chłopaka – z twarzą, a jakże – wiele  komentarzy prawdziwych, najprawdziwszych katolików urządzających sobie pierwszorzędny sąd. I nie był to sąd miłosierdzia, ten, o którym biskup Ryś pisał, że jest skandalem. O nie. Chłopak ze zdjęcia został znieważony na wiele sposobów, a ksiądz, który do tego sprowokował, w ogóle nie czuł się zawstydzony. No jak, bojownik Kościoła nie ma się czego wstydzić.

Zrobiło się jeszcze goręcej, nie miałam przecież pisać o tym, o czym napisałam. Chciałam, żeby było miło i przyjemnie. Chciałam wyszukać lekkie tematy, które podniosą na duchu nasze podzielone społeczeństwo. Które pokażą przy okazji, że jest wokół tyle dobra i ja je widzę i wezmę udział w rozsyłaniu go na cały świat, będę bombardować miłością, żeby lepiej nam się żyło, z uśmiechem i wiarą w lepsze jutro i w to, że człowiek jest dobry. No i co mogę za to, że daleko mi do takiej postawy? Że coraz częściej się wkurzam i mam ochotę zobaczyć Jezusa, który przewraca stoły. Niechby i mój przewrócił, bylebym trafiła w końcu tam, gdzie On.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2019