Ale także zdjęcia grupy mężczyzn unoszących ponad swe głowy miecze i składający ślubowania w Niepokalanowie, niczym szykujący się na jakiś symboliczny dżihad w obronie wiary i chyba też swoich kobiet, które nie dostąpiły łaski uczestniczenia ze swoimi obrońcami w drodze duchowej. Mają pewnie inne zadania: pieką muffinki, gotują zupę i zmieniają pieluchy. Jak wytłumaczył mojemu mężowi jeden z wojowników (Wojowników Maryi, tak się nazwali): mężczyźni ci źle się czują w sfeminizowanym kościele (on nazwał to inaczej: „zbabiałym”), a we własnym męskim gronie jest im lepiej, no więc się spotykają, kupują miecze i ostentacyjnie odmawiają różaniec, klęcząc na środku ulicy. Pewnie mogliby kupić rewolwery, gdyby nie potrzebowali pozwolenia, w końcu chodzi o broń. I jeszcze jeden kapłan mnie wzburzył, też walczący w obronie czystej wiary, szczególnie widząc wroga w ideologii LGBT. Walczy, umieszczając w mediach społecznościowych fotografię chłopaka w koszulce popierającej tęczowe środowiska. Podpis po zdjęciem: „jestem katolikiem, ale…”. W podtekście znaczyć to miało, że co to za katolik, skoro ma koszulkę z tęczą. Pod zdjęciem tego chłopaka – z twarzą, a jakże – wiele komentarzy prawdziwych, najprawdziwszych katolików urządzających sobie pierwszorzędny sąd. I nie był to sąd miłosierdzia, ten, o którym biskup Ryś pisał, że jest skandalem. O nie. Chłopak ze zdjęcia został znieważony na wiele sposobów, a ksiądz, który do tego sprowokował, w ogóle nie czuł się zawstydzony. No jak, bojownik Kościoła nie ma się czego wstydzić.
Zrobiło się jeszcze goręcej, nie miałam przecież pisać o tym, o czym napisałam. Chciałam, żeby było miło i przyjemnie. Chciałam wyszukać lekkie tematy, które podniosą na duchu nasze podzielone społeczeństwo. Które pokażą przy okazji, że jest wokół tyle dobra i ja je widzę i wezmę udział w rozsyłaniu go na cały świat, będę bombardować miłością, żeby lepiej nam się żyło, z uśmiechem i wiarą w lepsze jutro i w to, że człowiek jest dobry. No i co mogę za to, że daleko mi do takiej postawy? Że coraz częściej się wkurzam i mam ochotę zobaczyć Jezusa, który przewraca stoły. Niechby i mój przewrócił, bylebym trafiła w końcu tam, gdzie On.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













