Logo Przewdonik Katolicki

Pocieszenie

ks. Mirosław Maliński
fot. Unsplash

Po zesłaniu Ducha Świętego Kościół rozwija się świetnie. Nie tylko rośnie liczba wierzących w Chrystusa, ale oni sami nabierają mocy płynącej z komunii, czyli z tworzenia wspólnoty.

Jak to mówią obrazowo Dzieje Apostolskie: „Trzymali się wszyscy razem”. Ludzie widząc ich miłość wzajemną, sprzedawali swoje majątki i przyłączali się do nich. A już niebawem z pomocą przyjdą prześladowania, które zmobilizują rodzący się Kościół do podróży po krańce ziemi. Oczywiście pojawią się też bolesne doświadczenia, ale zawsze opromienione wytrwałością i poczuciem udziału w zbawieniu.

Święty Jan zostaje zesłany na wyspę Patmos. Żyje oddzielony od reszty Kościoła, nieświadomy jego losów. Przeżywa niedzielę, czyli dzień Pański, w przygnębiającej samotności i izolacji. Nie ma współbraci, z którymi mógłby się modlić, łamać chleb i czerpać z tego pociechę, a nawet radość. Samotność jest jego krzyżem. I właśnie w takich warunkach otrzymuje wielkie objawienie, które staje się dla niego pocieszeniem w dniu przyćmionym czarnymi, ołowianymi chmurami niepewności i wyizolowania. Dostaje też zajęcie – zadanie, aby spisać to, co w jednym momencie widzi wyświetlone naraz w ogromnym obrazie objawienia. Zatem dostaje konkretną misję do wykonania. Jego pobyt na Patmos nabiera jakiegoś sensu, a wynik  jego pracy stanie się wielką księgą pocieszenia dla całego Kościoła.
Kluczem do dobrego zrozumienia tej literacko niezwykle ciekawej księgi jest jedno słowo: „pocieszenie”. Tak to jest księga pocieszenia ubrana w literacką formę apokaliptyczną. „Przestań się lękać” to pierwsze słowa skierowane do Jana. Jestem głęboko przekonany, że dla wielu z nas żyjących na różnych swoich Patmos – wysepkach izolacji i bolesnej samotności, na które zostaliśmy zesłani przez grzech lub inne zrządzenia losu – głos Bożego pocieszenia jest jak deszcz, który spada na wysuszony las, nie tylko chroniąc go od wybuchu pożaru, ale pozwala mu na dynamiczny rozwój. Boże pocieszenie przybiera zwykle bardzo konkretne wymiary. Najczęściej, tak jak w wypadku Jana, daje nam jakieś zadanie do wykonania – sensowne i pożyteczne dla innych. Podejmując je, szybko odkrywamy, jak dalece jesteśmy wartościowi.

 
Chwila refleksji
Jakie konkretne zadanie dostaję od Boga? Jaka jest moja misja, która jest dla mnie pocieszeniem?
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki