Owszem, jakiś oryginał coś takiego zaproponował, a wspomniana firma, jedna z licznych spółek kolejowych działających odkąd rozkawałkowano PKP, niepotrzebnie nadała temu bieg urzędowy. Ale żadnej takiej decyzji nikt nie podjął, ani podjąć nie zamierzał. Niemniej temat, powielany przez memy i wpisy, grzał się sam, dając rozlicznym internautom asumpt do westchnień w jakim to straszliwym, dzikim, klerykalnym kraju żyją.
Oto mały kurs, czym jest postprawda. Przyznaję, wracam obsesyjnie do pewnych wątków. Wprawdzie ostatnio ktoś spytał: skoro mamy postprawdę, to kiedy mieliśmy prawdę? I w pierwszym momencie brzmi to nawet celnie. Bo przecież nigdy nie było tak, żeby logika życia publicznego nie zachęcała do naginania lub omijania prawdy. Ale były potężne bezpieczniki.
Kiedy kilka lat temu pisałem, że internet ze swoim zalewem komunikatów rozproszonych i niepowiązanych z żadną instytucją, którą można będzie złapać za rękę, zaowocuje czymś takim, wyklinano mnie. Tłumy tzw. blogerów uznawały mnie za zawistnego dziennikarza starego typu, który w imię obrony „starych mediów”, występuje przeciw wolności. Dziś ta wolność wygląda właśnie tak. Jest wolnością kłamstwa, łatwego i bezkarnego. I nawet trudno mieć do kogoś konkretnego pretensje, bo to skutek wielu przemian cywilizacyjnych i technicznego postępu. Których nie da się zahamować.
Jeśli do kogoś personalnie zgłaszam pretensję, to do swoich znajomych, ludzi oświeconych i wychowanych wedle dawnych standardów, którzy zanurzeni w nowej rzeczywistości, łykają największe nonsensy niczym pelikany. Obserwowałem kilka dyskusji o owych nieszczęsnych kolejowych kapelanach. Dziennikarka czołowego liberalnego medium „starego typu” zastanawiała się, kto za nich zapłaci. Nawet politycznie nic się nie zgadzało, bo w czasie kiedy decyzja miała być podjęta, Małopolskie Koleje Państwowe były pod kontrolą sejmiku małopolskiego, gdzie większość miała PO. Ale wystarczyły odruchy, lenistwo umysłowe plus ideologiczne emocje. Światli zdawałoby się ludzie skłonni są zmienić się w spanikowany, bezmyślny tłum.
Teraz użyję swojego innego ulubionego zdania: „po obu stronach”. Ileż osób z kręgów prawicowych oburzyło się na widok reportera TVN hajlującego na tle swastyki. No przecież jeśli realizowano reportaż wcieleniowy, czyli infiltrowano te kręgi, nie robiono tego z legitymacjami liberalnej stacji. Autorzy reportażu musieli udawać kogoś innego. Elementarne? Okazuje się, że nie.
Owszem, istnieje wersja jednego z oskarżonych o nazistowską aktywność, że tzw. urodziny Hitlera nie były spontaniczną imprezą, a ustawką za pieniądze. Ale odkąd to oskarżeni stali się bezdyskusyjnym źródłem przed weryfikacją ich zeznań? Naturalnie wersję prowokacji zorganizowanej przez TVN warto brać pod uwagę, ale kto jest z prawicy, ten już wydał wyrok. A najabsurdalniejsze, że jako dowód koronny potraktowano tę właśnie fotkę. Tymczasem ona sama w sobie nie potwierdza niczego.
Oczywiście to pochodna namiętności zwalczających się obozów. Ale kiedyś były jakieś gazety zobowiązane do pisania ostrożniejszego, bo sprostowanie, bo groźba procesu itd. Dziś w przestrzeń można wrzucić dowolne „pali się”. Stajemy się ciemniejsi od motłochu w wiekach ciemnoty. Można tylko apelować do jednostek. Czy posłuchają?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













