Sto lat temu i dzisiaj

Im więcej czytam o wydarzeniach sprzed stu lat, tym bardziej podziwiam tych, którzy po 123 latach nieobecności na mapie świata odbudowywali Polskę.
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Piotr Jóźwik zastępca redaktora naczelnego
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Piotr Jóźwik zastępca redaktora naczelnego

W tym numerze „Przewodnika” nie może oczywiście zabraknąć materiałów o tych największych (Paweł Stachowiak kończy swój cykl „Ku Niepodległej” artykułem o przyjeździe Józefa Piłsudskiego do Warszawy), ale wyciągamy także na światło dzienne cichych bohaterów tamtych lat (swój subiektywny wybór przedstawia Jacek Borkowicz). Jako Polacy naprawdę mamy się czym – i kim – pochwalić.
Setna rocznica odzyskania niepodległości to jednak nie tylko powód do celebrowania wydarzeń z historii. Dziś – jako obywatelska wspólnota – mamy przed sobą całkiem realne wyzwania. Niech ich jednym przykładem będzie tylko sprawa wspólnego marszu, w którym ponad podziałami mieli iść politycy różnych opcji. Nic z tego nie wyszło, a koniec końców w Marszu Niepodległości udziału nie wezmą ostatecznie udziału ani prezydent, ani premier.
Dlatego żałuję, że w liście pasterskim episkopatu (słyszeliśmy go w ubiegłą niedzielę w naszych kościołach) tak wiele było o historii, a tak niewiele o teraźniejszości i przyszłości. Ogólne stwierdzenia, że miłość do Ojczyzny wyraża się „poprzez codzienną obywatelską uczciwość, gotowość służby i poświęcenia na rzecz dobra wspólnego oraz międzypokoleniową solidarność, odpowiedzialność za najsłabszych”, to już co prawda coś, ale dużo za mało. Rozczarowanych listem biskupów odsyłam do św. Jana Pawła II, który twierdził, że najbardziej potrzeba nam ludzi sumienia (artykuł Zbigniewa Nosowskiego na).
Naszym największym problemem jest dziś chyba to, że nawzajem się nie lubimy i nie szanujemy. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z różnicą zdań, nie daj Boże w temacie polityki. To wystarczający powód, żeby naszego oponenta potraktować w najlepszym razie jak kogoś niespełna rozumu, a w najgorszym – jak wroga, także wroga Ojczyzny. W tych dniach chętnie deklarujemy swój patriotyzm. Zastanówmy się więc, czy można być patriotą i w ten sposób traktować innych swoich rodaków (więcej w rozmowie z prof. Waldemarem Łazugą).

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2018