Logo Przewdonik Katolicki

Duma i zobowiązanie

ks. Mirosław Tykfer
FOT. JAKUB KACZMARCZYK/PAP

O 1050. rocznicy pierwszego biskupstwa na ziemiach polskich, z abp. Stanisławem Gądeckim, metropolitą poznańskim, przewodniczącym KEP rozmawia ks. Mirosław Tykfer, redaktor naczelny

Na temat daty i miejsca chrztu Mieszka I trwają spory. Jest natomiast bezdyskusyjnym faktem, że pierwszą siedzibą biskupa na terenach Polski był właśnie Poznań. Jakie to ma dzisiaj dla nas znaczenie?
– Świadomość, że nasze miasto jest pierwszą siedzibą biskupa, z pewnością jest dla poznaniaków oraz dla całej archidiecezji powodem do dumy. Dzięki Jordanowi zaistniał bowiem w Polsce łańcuch sukcesji apostolskiej, a wraz z nim na stałe zadomowiły się na polskiej ziemi wszystkie łaski, które Polacy przez całą historię otrzymują w Kościele i dzięki sakramentom. Fakt posiadania pierwszego biskupa jest też dla nas dużym wyzwaniem. Dziedzictwo Jordana zobowiązuje nas do poważniejszego jeszcze traktowania misji przekazywania wiary następnym pokoleniom. Wiara, którą krzewił pierwszy polski biskup, nie jest nam dana raz na zawsze, ale wymaga nieustannej otwartości na inspirujące tchnienie Ducha Świętego oraz wysiłku docierania ze słowem Bożym do współczesnego człowieka.
 
Pierwszym biskupem nie był nikt z plemion, które stworzyły przyszłe państwo polskie. Dzisiaj nominacja obcokrajowca na biskupa w Polsce byłaby zupełnie niezrozumiała. Czego o Kościele w tamtejszej Europie możemy się nauczyć z tej historii? Jakie wyciągnąć wnioski dla obecności Kościoła w Polsce i Europie dzisiaj?
– Mianowanie biskupem obcokrajowca nie było w tamtym kontekście niczym niezwykłym. Pierwsi wierzący Polanie byli chrześcijanami dopiero od dwóch lat, dlatego potrzebowali jeszcze długiej formacji katechetycznej. Trudno zatem sobie wyobrazić, aby pośród nich był ktoś, kto mógłby zostać duchownym, a tym bardziej biskupem, dźwigającym ciężar dalszej chrystianizacji kraju i budowy zrębów struktury kościelnej. Dzisiejsza sytuacja Kościoła w Polsce jest zupełnie inna. Mianowanie dzisiaj obcokrajowca w kraju z tak ugruntowaną tradycją kościelną byłoby niezrozumiałe i wiązałoby się z trudnościami wynikającymi z różnic mentalnych i kulturowych. Natomiast w Kościołach misyjnych i w krajach, w których tradycja kościelna nie jest zbyt długa, zdarza się niejednokrotnie także i dzisiaj, że biskupem zostaje obcokrajowiec. Poznań może poszczycić się tym, że na przykład w brazylijskim Porto National pasterzem diecezji jest pochodzący z naszego miasta bp Romuald Kujawski. Widzimy zatem, że w czasach Mieszka my potrzebowaliśmy wsparcia od Kościoła w innych krajach Europy. Obecnie natomiast to my winniśmy czuć się odpowiedzialni za Kościoły misyjne. Naszą wiarą, modlitwą i posługą ofiarnych kapłanów i świeckich możemy też przyczyniać się do wsparcia Kościoła w Europie i na świecie.
 
50 lat temu uroczystości związane z rocznicą powstania pierwszej polskiej diecezji miały zupełnie inny charakter. Polska nie była krajem w pełni suwerennym. Uczestnicy tamtych uroczystości wiedzieli więc, że dopominanie się o wolność dla Kościoła będzie miało ogromne znaczenie także dla ich dążeń do pełnej suwerenności naszej Ojczyzny. Czy dzisiaj można mówić o jakimkolwiek zniewoleniu, któremu podlegają członkowie Kościoła w Polsce? O jaką wolność powinniśmy dzisiaj wołać?
– Przed półwieczem zniewolenie polegało na skrępowaniu wolności Polaków przez reżim komunistyczny. Było to więc zniewolenie zewnętrzne poprzez panujący nad społeczeństwem opresyjny system polityczny. Dzisiaj zniewolenie dokonuje się niejako od wewnątrz i polega na złym wykorzystaniu wolności. Jako członkowie społeczeństwa demokratycznego sami o sobie możemy decydować, ale w codziennych decyzjach niejednokrotnie brakuje nam wewnętrznej mocy i wolności. Wolność wielu Polaków jest skrępowana przez różnego rodzaju uzależnienia – nie tylko przez alkohol czy inne używki, ale także przez współczesne media, sprzęt elektroniczny, pornografię, nadmierne poświęcenie dla pracy podejmowanej kosztem życia rodzinnego, nadmierne przyśpieszenie tempa życia i wszechogarniający hałas. Nie umiemy modlić się, odpoczywać, budować głębokich relacji z najbliższymi. Przykładem takiego zniewolenia jest bezradność wielu ludzi, którzy we wprowadzone niedawno niedziele „niehandlowe” nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Kościół powinien zatem nie tylko modlić się i wołać o wewnętrzną wolność swoich członków, ale także nieustannie zachęcać ich do korzystania ze środków, które posiada, a które służą odkrywaniu tejże wolności i radowaniu się nią.
 
Myśląc o obchodach 1050. rocznicy istnienia naszej diecezji, zapewne miał Ksiądz Arcybiskup pragnienia co do tego, jakie mają one przynieść owoce.
– Jubileusz jest zawsze okazją do zatrzymania się w codziennym zabieganiu, aby spojrzeć wstecz – uświadamiając sobie, jakie jest dziedzictwo, z którego wyrastamy. Jest to też zawsze dobry moment, aby również spojrzeć odważnie wprzód – próbując dostrzec wyraźniej wyzwania, które niesie przyszłość. Tak też jest z obchodami 1050-lecia biskupstwa w Poznaniu. Chcemy odkryć na nowo bogactwo dziedzictwa Kościoła i poznać lepiej naszą historię. Służą temu publikacje historyczne i sesje naukowe, które w tym czasie organizujemy we współpracy z historykami. Rozmaite inne inicjatywy podejmowane w celu upamiętnienia jubileuszu, a zwłaszcza świętowanie parafialne w Wigilię Zesłania Ducha Świętego czy centralne obchody w dniach 22–24 czerwca, mają na celu pomóc nam wszystkim doświadczać Kościoła jako wspólnoty – jako ludzi, których chociaż bardzo wiele różni, to jednak są braćmi, bo łączy ich Chrystus i ten sam chrzest. W tej braterskiej i siostrzanej wspólnocie doświadczamy piękna wiary, którą otrzymaliśmy jako cenny skarb. Tym skarbem chcemy dzielić się z dzisiejszym światem, który – choć nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę – bardzo potrzebuje Chrystusa i Jego Ewangelii. Dlatego też podejmujemy ze szczególną intensywnością działania ewangelizacyjne, czego przykładem jest prowadzona niedawno w Poznaniu Misja Talitha kum! Ufam, że owocem jubileuszu będzie wzrost świadomości historycznej, poczucia wspólnoty i odpowiedzialności za głoszenie Ewangelii bliźnim.
 
Podczas Soboru Watykańskiego II został przesunięty akcent z rozumienia Kościoła jako ujednoliconej struktury światowej zarządzanej przez papieża w kierunku wspólnoty Kościołów lokalnych. Nadal najwyższą władzę sprawuje w nim papież, ale większego znaczenia nabierają lokalne doświadczenia duszpasterskie. Jaka jest charakterystyka Kościoła poznańskiego, którą można by potraktować jako istotny wkład dla Kościoła w Polsce i Kościoła powszechnego?
– Czymś, co wyróżnia naszą archidiecezję, jest stale rosnące zaangażowanie świeckich. Zacząć tu trzeba od sporego grona nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej. W ostatnich dniach ustanowiliśmy dwustu nowych panów, którzy – razem z 1200 dotychczas posługującymi – stanowią pokaźną armię uformowanych i oddanych ludzi, niosących Chrystusa Eucharystycznego chorym i wspierających kapłanów w komunikowaniu podczas liturgii. Postawa i zaangażowanie naszych szafarzy są wielce budujące. W archidiecezji funkcjonuje ponadto Archidiecezjalna Szkoła Katechistów, która przygotowała już niemal trzystu katechistów. Ich podstawowym zadaniem jest katechizacja dorosłych. Doświadczenia ich posługi pokazują, jak wielkie istnieją w tym względzie potrzeby i jaką moc ma świadectwo wiary świeckich. Inną jeszcze znaczącą formą angażowania świeckich są rady parafialne. Ważne tu jest istnienie w każdej parafii nie tylko rady ekonomicznej, która wspiera proboszcza w kwestiach materialno-administracyjnych, ale także rady duszpasterskiej – która bierze na siebie ciężar inicjowania i prowadzenia wespół z duszpasterzami działań pastoralnych. Z okazji jubileuszu biskupstwa zorganizowaliśmy w kwietniu Archidiecezjalny Kongres Parafialnych Rad Duszpasterskich, który zebrał aż 1200 gorliwych i aktywnych osób.
Mam nadzieję, że podejmowane przez naszą archidiecezję działania wyznaczają pewne ważne kierunki dla odrodzenia Kościoła w warunkach współczesnych.
 
Które z postaci naszej lokalnej historii Kościoła powinny być dzisiaj przypominane? Dlaczego właśnie one?
– Kościół stoi świętymi, dlatego kiedy przywołujemy ważne postaci z historii, w pierwszej kolejności odwołujemy się właśnie do nich. W ciągu minionych 1050 lat przez naszą ziemię przeszło wielu świętych. Nie sposób wymienić ich wszystkich. Wspomnijmy więc choćby niektórych kanonizowanych, beatyfikowanych i kandydatów na ołtarze z ostatnich dekad, pamiętając jednocześnie o wielkiej rzeszy cichych świętych, którzy z wielkopolskiej ziemi przenieśli się już do nieba.
W czasach, w których dramatycznie potrzebujemy kapłanów – świętych, gorliwych, gotowych poświęcić swoje życie – trzeba koniecznie przypomnieć wybitnych kapłanów, takich jak świątobliwy proboszcz i powiernik wielu dusz ks. Aleksander Woźny; męczennik z Lubonia ks. Stanisław Streich; czy rzesza bohaterskich kapłanów więzionych w Dachau, prześladowanych przez nazistów i represjonowanych przez komunistyczną władzę. W epoce, w której wiarę traktuje się jako osobistą sprawę, nie wolno zapomnieć o publicznym świadectwie, jakie o Chrystusie złożyli liczni męczennicy – jak chociażby młodzi wychowankowie salezjańskiego oratorium, czyli tzw. Poznańska Piątka. Szczycimy się też wspaniałymi wychowawcami – św. Urszulą Ledóchowską, bł. Edmundem Bojanowskim, bł. Natalią Tułasiewicz – którzy przekazywali chrześcijańskie wartości młodemu pokoleniu. Wspominamy o. Mariana Żelazka, dr Wandę Błeńską i wielu misjonarzy, którzy wyjechali z Wielkopolski, aby głosić Chrystusa aż po krańce świata. Wszystkie te osoby były dla swoich czasów przemawiającymi znakami miłości Boga do człowieka. Te znaki przemawiają i dzisiaj.
 
Czy może Ksiądz Arcybiskup powiedzieć, czego dotyczą jego marzenia o przyszłości naszego poznańskiego Kościoła?
– Wymarzony Kościół przyszłości to Kościół silny osobistą więzią kapłanów, osób konsekrowanych i wiernych z Chrystusem. To Kościół ludzi rozmodlonych, wiernych Ewangelii i gorliwych w podejmowaniu radosnej służby. To Kościół, który umie pokazywać ludziom sens życia wiarą. Taki Kościół będzie miał wpływ na świat i realny wpływ na zbawienie dusz.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki