Logo Przewdonik Katolicki

To także nasza sprawa

Piotr Jóźwik
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Piotr Jóźwik zastępca redaktora naczelnego

Kiedy piszę te słowa, na sejmowych korytarzach już 20. dzień trwa protest rodziców dorosłych niepełnosprawnych.

Najgłośniejszym echem odbiła się w tej sprawie wypowiedź abp. seniora Henryka Hosera, który stwierdził, że „Kościół nie jest stroną w tym sporze”. Co do zasady: zgoda, bo stronami są rodzice i rząd. Szkoda tylko, że abp Hoser, który niejednokrotnie dał się poznać jako zdecydowany obrońca życia od poczęcia do naturalnej śmierci, przy okazji radiowego wywiadu nie wsparł bardziej rodzin z niepełnosprawnymi; że nie pokazał, że widzi ich problemy i docenia ich heroizm; i że nie powiedział jasno, że pomoc im to także nasza sprawa.
O tym, że tak jest, usłyszeliśmy kilka dni później z Jasnej Góry. Najpierw w komunikacie po posiedzeniu Rady Stałej Episkopatu („Kościół będzie się wstawiał za życiem każdego człowieka, a w szczególności za życiem najsłabszych, którymi są dzieci nienarodzone i osoby niepełnosprawne”), a potem 3 maja w homilii przewodniczącego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego („Prawdziwa wolność objawia się przez odpowiedzialność, przez sposób działania, który wyraża przyjęcie współodpowiedzialności za siebie, za innych, za świat. W tym sensie troska Kościoła o każde życie ludzkie, a w szczególności o życie najsłabsze i niepełnosprawne jest powinnością Kościoła”).
Z jak wielkimi problemami muszą mierzyć się rodzicie dorosłych niepełnosprawnych, pisze Dorota Niedźwiecka. Zaczyna się już w momencie ukończenia przez dziecko 18. roku życia, kiedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikają różne możliwości uzyskania pomocy. Jeśli rodzice chcą na coś liczyć, najlepiej jeśli zorganizują to sobie sami, bo system nie uwzględnia ich potrzeb. Ale jak to zrobić, skoro ich dorosłe dziecko – tak jak do tej pory – nadal wymaga całodobowej opieki (co w praktyce oznacza rezygnację z pracy jednego z rodziców), a zarobić na życie trzeba? To są problemy dotyczące rodzin z dorosłymi niepełnosprawnymi dziećmi. A nie wspomniałem o ich chyba największym zmartwieniu: „Kto zajmie się moim dzieckiem, kiedy mnie zabraknie?”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki