Lęk ustępuje braterstwu

Wielu młodych Europejczyków nie rozumie rządów swoich krajów, kiedy demonstrują one chęć zamykania granic. Domagają się czegoś odwrotnego – żeby globalizacji ekonomii towarzyszyła globalizacja solidarności. I są gotowi do współpracy.
Czyta się kilka minut
Tworzenie Europy odnajdzie swój prawdziwy sens jedynie wtedy, kiedy okaże ona solidarność z innymi kontynentami i z uboższymi narodami. Fot. R. Woźniak/PK
Tworzenie Europy odnajdzie swój prawdziwy sens jedynie wtedy, kiedy okaże ona solidarność z innymi kontynentami i z uboższymi narodami. Fot. R. Woźniak/PK

Na całym świecie kobiety, mężczyźni i dzieci są zmuszani do opuszczenia swojego kraju. Powodem ucieczki jest nieszczęście, które ich spotyka. Silniejsze niż wszystkie przeszkody stawiane po to, by powstrzymać ich wędrówkę. Mogę o tym zaświadczyć, ponieważ ostatnio byłem przez kilka dni w Syrii. Rozmiar zniszczeń w Homs – efekt bombardowań – jest niewyobrażalny. Większa część miasta w ruinie. Widziałem miasto widmo i czułem rozpacz mieszkańców tego kraju.
 
Zagrożenie czy szansa?
Dzisiaj do Europy napływają Syryjczycy, jutro będą to jakieś inne narody. Nie sposób uniknąć ogromnych fal emigrantów, z którymi mamy do czynienia. Niezdawanie sobie z tego sprawy będzie krótkowzrocznością. Szukanie sposobów, które pomogą opanować te fale, jest prawomocne i nawet niezbędne, ale chęć powstrzymania ich i tworzenie zapór najeżonych kolcami są całkowicie daremne.
Lęk w zetknięciu z tą sytuacją jest zrozumiały. Nieuleganie lękowi nie oznacza, że ma on zniknąć, ale że nie powinien nas obezwładniać. Nie dopuśćmy, aby odrzucenie obcych wpisało się w naszą mentalność, ponieważ w nieprzyjęciu innego tkwi zalążek barbarzyństwa.
Jako pierwszy krok kraje bogate powinny wyraźniej sobie uświadomić, że ponoszą jakąś część odpowiedzialności za zadane w przeszłości rany, które wywołały i nadal wywołują ogromne migracje, zwłaszcza z Afryki i z Bliskiego Wschodu. Także dziś niektóre decyzje polityczne są źródłem braku stabilizacji w tych regionach. Drugi krok powinien doprowadzić do przezwyciężenia strachu przed obcym, przed różnicami kulturowymi, i do odważnego kształtowania nowej formy naszych zachodnich społeczeństw, która już teraz wyłania się jako rezultat imigracji.
Zamiast widzieć w obcym zagrożenie dla naszego poziomu życia lub dla naszej kultury, przyjmijmy go jako członka tej samej ludzkiej rodziny. Wtedy odkryjemy, że jeśli napływ uchodźców i imigrantów niesie jakieś trudności, może również stać się szansą. Ostatnie badania pokazują pozytywny wpływ migracji na demografię i ekonomię. Dlaczego w tak wielu dyskusjach podkreśla się przede wszystkim trudności, a nigdy nie wspomina się o tym, co pozytywne? Ci, którzy pukają do drzwi krajów bogatszych niż ich własny, skłaniają te kraje, by stawały się bardziej solidarne. Czyż dzięki temu w tych krajach nie przybędzie zapału?
 
Poryw solidarności
Chciałbym przywołać tutaj nasze doświadczenie z Taizé. Jest ono skromne i ograniczone, ale bardzo konkretne. Od listopada ubiegłego roku w porozumieniu z lokalnymi władzami i samorządem regionu, który obejmuje i naszą wioskę, oraz z miejscowymi stowarzyszeniami przyjęliśmy w Taizé jedenastu emigrantów z Sudanu – większość z nich pochodzi z Darfuru – a także z Afganistanu, wszyscy przyjechali z „dżungli” z Calais. Ich przybycie wywołało w naszym regionie niesamowity poryw solidarności: przychodzą wolontariusze uczyć ich francuskiego, lekarze leczą ich bezinteresownie, sąsiedzi zabierają ich na wycieczki po okolicy i na wyprawy rowerowe... Otoczeni taką przyjaźnią ci młodzi ludzie, którzy przeżyli wiele tragicznych wydarzeń, zaczynają odbudowywać swoje życie. A taki zwykły kontakt z muzułmanami zmienia spojrzenie osób, które się z nimi stykają.
W wiosce ci młodzi ludzie również zostali przyjęci przez rodziny z różnych krajów – z Wietnamu, Laosu, Bośni, Rwandy, Egiptu, Iraku – przybyłe do Taizé w ostatnich dziesięcioleciach i dziś będące integralną częścią naszego środowiska. Wszystkich dotknęło ogromne cierpienie, ale wnieśli w naszą wioskę wielką żywotność dzięki bogactwu i różnorodności swoich kultur.
Skoro takie doświadczenie jest możliwe na poziomie niewielkiego regionu, dlaczego nie miałoby stać się możliwe na znacznie większą skalę? Błędem jest myślenie, że ksenofobia to postawa najbardziej rozpowszechniona – często jest ona wynikiem zbyt dużej ignorancji. Kiedy możliwe stają się spotkania między ludźmi, lęk ustępuje miejsca braterstwu. A ono zakłada, że trzeba się postawić w sytuacji tego drugiego. Braterstwo jest jedyną drogą, by przygotować pokój dla przyszłości.
 
Europa od nowa
Gdyby politycy pełniący ważne funkcje publiczne wspólnie wywiązywali się z odpowiedzialności, jaką nakłada na nich fala migracyjna, zamiast grać na ludzkim strachu, mogliby pomóc Unii Europejskiej odzyskać dynamizm, który osłabł.
Całe młode pokolenie Europejczyków pragnie takiej otwartości. Jesteśmy tego świadomi, ponieważ od wielu lat przyjmujemy na naszym wzgórzu w Taizé podczas tygodniowych międzynarodowych spotkań dziesiątki tysięcy młodych ludzi z całego kontynentu. W ich oczach tworzenie Europy odnajdzie swój prawdziwy sens jedynie wtedy, kiedy okaże ona solidarność z innymi kontynentami i z uboższymi narodami.
Wielu młodych Europejczyków nie rozumie rządów swoich krajów, kiedy demonstrują one chęć zamykania granic. Ci młodzi ludzie domagają się czegoś odwrotnego – żeby globalizacji ekonomii towarzyszyła globalizacja solidarności, i żeby jej wyrazem stało się godne i odpowiedzialne przyjmowanie imigrantów. Wielu z tych młodych ludzi jest gotowych do współpracy. Odważmy się uwierzyć, że wspaniałomyślność ma również istotną rolę do odegrania w życiu miasta.
 
Tłumaczenie Maria Prussak
 


 
Brat Alois Löser – z pochodzenie jest Niemcem, od 1984 r. ma obywatelstwo francuskie; katolik. Był jednym z najbliższych współpracowników brata Rogera. Po jego tragicznej śmierci w 2005 r. został przeorem ekumenicznej Wspólnoty z Taizé
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 11/2016