Logo Przewdonik Katolicki

Odszedł święty

Urszula Kacprzak

Kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz był dla mnie tylko starszym księdzem. Wiedziałam o nim niewiele, tyle, że gdy podnosi słuchawkę zamiast tradycyjnego „Słucham” mówi „Jezu ufam Tobie”.

Gdzie się tego nauczył? W rodzinie, a ta była liczna. Feliks Folejewski urodził się w Suwałkach 4 sierpnia 1934 r. jako czwarte z dziesięciorga dzieci. Ojciec był szewcem. O matce, która urodziła się w USA, mówił „Mamusia”, z podziwem i wdzięcznością. Od niej uczył się zawierzenia, które przerodziło się w nieustanne „Jezu ufam Tobie”. Po przeszło osiemdziesięciu latach życia i 57 latach kapłaństwa, sam stał się ojcem i dziadkiem dla setek osób, którym niezmiennie niósł orędzie o Bożym Miłosierdziu.
 
Świadek rzeczy wielkich
„Całe moje życie kapłańskie było w promieniach ojca, aż do jego śmierci”. Kogo senior dla czterech pokoleń nazywał „ojcem”? Pierwszy raz spotkali się gdy był jaszcze klerykiem. Siedem lat po święceniach w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego, czyli u księży pallotynów, „ojciec” skierował go do pracy w nowopowstałym ruchu Rodziny Rodzin. Prymas Wyszyński, bo o nim mowa, był dla ks. Feliksa, obok Piotra Skargi i rodzonej matki, przykładem jak kochać Polskę i ludzi. Wielokrotnie powtarzał jego słowa: „Kocham Ojczyznę bardziej niż własne serce”. Dramatyczne wydarzenia z życia Prymasa wspominał ze łzami w oczach: „Każdy jego krok śledzony był przez smutnych panów, nieustannie go podsłuchiwano. Prymas to wszystko brał na siebie. Kiedyś wchodzę do katedry i słyszę homilię o miłości do tych, którzy mają szklane oczy i kamień w sercu”.
Kolejnym świadkiem stał się dla niego męczennik komunizmu, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, którego ks. Feliks zastąpił jako duszpasterz ludzi pracy. Po porwaniu kapelana Solidarności, razem z wiernymi, przez dziesięć dni i nocy trwał na modlitwie. Katarzyna Soborak, kierownik Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki, dobrze pamięta dzień kiedy nadeszła informacja o znalezieniu ciała ks. Jerzego: „30 października, dotarła do nas ta informacja i zdaliśmy sobie sprawę, że już nie doczekamy na żywego księdza. Wtedy w kościele zapanował wielki krzyk, płacz, spazmy. Ludzie po prostu rozpaczali”. Dwóch kapłanów, którzy próbowali uspokoić wzburzony tłum wycofało się nieco, robiąc miejsce ks. Feliksowi. Jak wspomina Katarzyna Soborak, był to kluczowy moment dla rozwiązania tej bardzo niebezpiecznej sytuacji: „Ludzie nie słyszeli, krzyczeli, płakali. Jako trzeci do mikrofonu podszedł ks. Feluś Folejewski i tym swoim ciepłym, dobrym głosem zaczął do nas przemawiać. Kazał nam modlić się >>Ojcze Nasz<<. Najpierw ludzie nie chcieli podjąć tej modlitwy, potem zaczęli powtarzać, coraz wyraźniej, a ks. Feluś jeszcze raz i jeszcze raz >>i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom<<, i jeszcze raz. Wtedy się ludzie wyciszyli”. Wówczas ks. Feliks miał powiedzieć do zebranych: „Jedno wiem, że w tym wydarzeniu jest obecna Boża miłość”.
Sprawy Ojczyzny były dla ks. Feliksa priorytetowe. Zapraszano go do głoszenia homilii podczas miesięcznic tragedii smoleńskiej. Pytał wtedy nawiązując do słów Księgi Rodzaju: „Człowieku gdzie jesteś? Kainie, gdzie jest twój brat?”. Nie przechodził obojętnie obok decyzji politycznych. Bywało, że bezsilność w tych sprawach doprowadzała go do łez.  Cytował wtedy św. Faustynę „Ojczyzno moja, ile ty mnie kosztujesz. Nie ma dnia, żebym się za ciebie nie modliła”.
 
Rodzina była jego pasją
Niezwykle cenił osobiste relacje z ludźmi. Na bazie tych spotkań urosło ogromne dziś drzewo genealogiczne wspomnianej już Rodziny Rodzin. Pierwsi przystępujący do ruchu małżonkowie zapytani o swoje potrzeby odpowiedzieli: „Nie mówcie nam o trudnościach życia małżeńskiego, rodzinnego, bo my to lepiej znamy. Powiedzcie nam, pomóżcie nam, co mamy czynić, żeby nasze małżeństwa były święte.”. Ks. Feliks w tym duchu wychował cztery pokolenia Rodziny Rodzin. Jego duchowe dzieci z zadziwieniem wspominają, że pamiętał imię każdego dziecka, każdego dorosłego. Zapytany dlaczego zawsze pyta o imię, odpowiadał: „bo każda miłość ma swoje imię”. Rodzina była pasją jego życia. Dziewczęta przychodziły przedstawiać mu swoich narzeczonych, prosiły o błogosławieństwo. Małżonkowie przynosili kłótnie, kłopoty, liczne choroby bliskich i dzieci. Można było zadzwonić do niego o każdej porze dnia i nocy. Nikomu nie odmówił modlitwy. I ciągle powtarzał: „Jezu ufam Tobie”. Ks. Zenon Hanas, wice prowincjał warszawskich pallotynów, nie ma wątpliwości, że ks. Feliks szczególnie ukochał rodziny: „Wiele osób mówiło, całe rodziny wręcz, że był ich spowiednikiem przez kilkadziesiąt lat, prowadził całe pokolenia”.
 
Będzie miał na imię Jezu ufam Tobie
Był już po osiemdziesiątce, jeszcze przed diagnozą o nowotworze trzustki. Szliśmy schodami, powolutku. Ks. Feliks ciężko oddychał, co kilka kroków zatrzymywał się. Podczas jednego z postojów zapytałam: „Ksiądz cierpi?” A on odpowiedział: „Dziecko moje, Faustynka zabroniła mi narzekać”. Mówił też wspominając Faustynę: „Nie wiedziałem, że można kogoś tak kochać”.
O Bożym Miłosierdziu mówił wszędzie i każdemu. W ostatnich latach figlarnie stwierdzał: Mam dopiero osiemdziesiąt lat, ponad 55 w kapłaństwie i już nie muszę wierzyć. Nie muszę rozumieć. Już wiem.
Wszystko zaczęło się w dzieciństwie, od snu. Małego Felka gonił diabeł, taki jak z jasełek. Chłopiec uciekał co sił, aż wbiegł do kościoła z czerwonej cegły. Diabeł za nim. W końcu kiedy zdyszany malec dotarł już prawie przed tabernakulum, zobaczył Chrystusa z wizerunku Serca Jezusowego, który okrył go płaszczem. Felek odebrał to jako ostrzeżenie. Po latach odnalazł „swojego Jezusa ze snu” w Łagiewnikach, na obrazie Serca Jezusowego, przed którym modliła się s. Faustyna.  
Duszpasterz Rodziny Rodzin, aż do roku 1980 był nie do zdarcia. Głosił Ewangelię, pracował z rodzinami, co roku chodził na pielgrzymki. Kłopoty ze zdrowiem zaczęły się od arytmii, potem pierwszy zawał i śmierć kliniczna. W tym czasie o jego zdrowie modlili się nie tylko bliscy i wychowankowie, ale także papież Jan Paweł II.  Po latach ks. Feliks wspominał: „To jeszcze było za mało, żebym się nawrócił”. W następnych latach doszło do kolejnych dwóch zawałów. Katarzyna Soborak odwiedziła go podczas leczenia na kardiologii w podwarszawskim Aninie: „Pytam się jak będzie? A on odpowiada: >>Jezu ufam Tobie. Patrz, tam w nogach łóżka mam ks. Jerzego i z nim rozmawiam<<”. W niedługim czasie krakowscy lekarze wydali ostateczną diagnozę – jedynym ratunkiem jest przeszczep serca. Medycy z Niemiec potwierdzili - innego wyjścia nie ma. W łagiewnickim sanktuarium ks. Feliks walczył o pokój ducha. Nie chciał zaakceptować swojego stanu zdrowia. Po wielu dniach modlitwy usłyszał w sercu głos „Twój przeszczep będzie miał na imię Jezu ufam Tobie.”. Wówczas wrócił pokój. Zatroskani lekarze załamywali ręce, gdy stanowczo odmówił operacji. Odtąd na pytanie jak się czuje, odpowiadał krótko: „Jezu ufam Tobie”.
Także od tego czasu ks. Feliks znany jest jako warszawski Apostoł Bożego Miłosierdzia. Głosił rekolekcje, spowiadał, wspierał rodziny i za wszystko dziękował. Przez lata jego głos stał się rozpoznawalny, bo nigdy nie unikał mediów. Wszędzie chciał głosić Boże Miłosierdzie. Dlatego bez trudu można znaleźć jego wypowiedzi, przeczytać artykuły.
Na początku 2015 roku dowiedział się o zaawansowanym nowotworze trzustki, który łączy się z ogromnym cierpieniem. Pragnął umierać bez leków przeciwbólowych, „bez narkotyków”. Ku zdumieniu lekarzy nie były potrzebne. W ostatnich dniach towarzyszyli mu bliscy i ci, dla których był ojcem. Ks. Zenon Hanas, który był wśród czuwających współbraci, miał wówczas wyjątkowe zadanie: „Tak dużo ludzi przychodziło, widać było pod oknem, że ktoś odmawiał różaniec. Chodziłem z nimi rozmawiać. I tak przez wiele godzin. To było bardzo wzruszające. Każdy chciał pomóc, podziękować, pożegnać się. Te osoby były przygotowane na ten moment”.
Ks. Feliks Folejewski zmarł w nocy 22 września 2015 r. Prowincjał zakonu pallotynów jego śmierć skomentował krótko „Odszedł święty”.  

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki