Logo Przewdonik Katolicki

Duchem niezłomny

ks. Józef Wronkiewicz

Kontynuując ukazywanie obecności krzyża w życiu i posłudze proboszczów kolskiej fary Podwyższenia Krzyża Świętego, wspominam dziś ks. Bogumiła Kasprzaka.

Dla mieszkańców Koła okupacja hitlerowska skończyła się w styczniu 1945 r. W marcu przybył do tego nadwarciańskiego miasta ks. prałat dr Bogumił Kasprzak. Objął administrowanie parafią Podwyższenia Krzyża Świętego, zorganizował życie religijne, wiernych otoczył duszpasterską troską.
Bogumił Kasprzak urodził się 20 grudnia 1895 r. w Częstochowie. Rodzina mieszkała przy Rynku Wieluńskim, w cieniu jasnogórskiego klasztoru. W wieku pięciu lat stracił matkę, był wychowywany przez ojca i jego drugą żonę. W 1913 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku (Częstochowa należała do naszej diecezji). Święcenia kapłańskie otrzymał w katedrze włocławskiej 22 czerwca 1919 r. Jako neoprezbiter został skierowany do posługi w parafii Uniejów. Jednak już w 1921 r. po raz pierwszy trafił do Koła: od 31 stycznia pełnił funkcję prefekta dwóch miejscowych szkół średnich. W pamięci przedwojennych mieszkańców zapisał się głównie jako kapłan organizujący przygotowanie z zakresu nauczania katechezy dla nauczycieli świeckich. Koło opuścił w 1926 r.; pracował m.in. w Radomsku, następnie wyjechał do Rzymu. Na Papieskim Uniwersytecie Angelicum ukończył studia doktoranckie z zakresu teologii moralnej. Po powrocie do Polski pracował na terenie diecezji częstochowskiej (powołanej  do istnienia w 1925 r.). Pełnił urząd proboszcza w Blachowni, gdzie m.in. ufundował obraz bł. Bogumiła, współpatrona naszej diecezji. W Blachowni zastał go wybuch wojny i okupacja niemiecka. Jak podają kroniki, cudem uniknął rozstrzelania podczas łapanki zorganizowanej na ulicach Częstochowy. Kolejne lata ukrywał się w żeńskich klasztorach.
Po wyzwoleniu miasta poprosił o ponowną inkardynację do diecezji włocławskiej. W Niedzielę Palmową 25 marca 1945 r. objął probostwo w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Kole. W kronice parafialnej opisał opłakany stan zabytkowego kościoła: znacznie zrujnowane mury, wnętrze ogołocone przez okupantów. Dopiero po dłuższym czasie odnaleziono zabytkowe paramenty, ukryte  na strychu kościoła. Również życie duchowe parafian pozostawiało wiele do życzenia. Ks. Kasprzak nie załamywał jednak rąk, lecz z wiarą i zapałem przystąpił do pracy.
W protokole wizytacji, którą przeprowadził bp Franciszek Korszyński (październik 1946 r.) czytamy, że kolski proboszcz przy hojnym wsparciu parafian zdołał m.in. pokryć dachówką prezbiterium, wybudować dzwonnicę, umeblować zakrystię, urządzić obejście wokół świątyni oraz pomalować kaplicę cmentarną. Przed wejściem do domu parafialnego ustawił – stojącą w tym miejscu do dziś – figurę św. Józefa z Dzieciątkiem. Na niwie duchowej kapłan dokonał równie wielkich dzieł. Pierwsze powojenne rekolekcje wpłynęły pozytywnie na stan religijno-moralny wiernych. Kronika parafialna podaje, że w tym okresie w niedzielnej Mszy św. uczestniczyło niemal 80 proc. mieszkańców Koła. Rozpropagował także kult Najświętszego Serca Jezusowego oraz wprowadził tzw. godziny święte przed każdym pierwszym piątkiem miesiąca, podczas których kapłani spowiadali do późnych godzin nocnych. Ponadto ks. Kasprzak prowadził  parafialne koło Caritas; z pomocy korzystało ponad sto ubogich rodzin. Współpracował także z młodzieżą, dla której fundował stypendia naukowe oraz organizował wakacyjne półkolonie, a także wspierał finansowo codzienne wyżywienie i opiekę wychowawczą.
Miejscowa władza „ludowa” nie doceniała pracy społecznej kolskiego proboszcza (nie trzeba chyba tłumaczyć stanowiska komunistów wobec pracy duszpasterskiej). Postrzegany był jako przeciwnik, wróg. W Instytucie Pamięci Narodowej znajduje się wiele dokumentów potwierdzających fakt represji i inwigilacji ks. Bogumiła Kasprzaka przez Służbę Bezpieczeństwa. Mimo to kapłan „robił swoje”, głosił patriotyczne kazania, nie ukrywał, że jest antykomunistą, a prześladowania traktuje jako swój osobisty krzyż. . 
Tak upłynęły trzy lata. W czerwcu 1948 r. ks. Kasprzak musiał opuścić Koło, został proboszczem kolegiaty w Kaliszu. W ramach represji był przenoszony z parafii do parafii; do czasu przejścia na emeryturę posługiwał jako proboszcz w Osięcinach, Zduńskiej Woli i Złoczewie. Zmarł 18 czerwca 1987 r. w wieku 92 lat. Nie doczekał wolnej Polski, o którą zabiegał i o której marzył.  Pochowano go w rodzinnej Częstochowie.
Pierwszy powojenny proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Kole żyje w zbiorowej pamięci mieszkańców. Dziesięć lat temu na zewnętrznej  północnej ścianie fary, z fundacji Jadwigi Świgoniak, stypendystki ks. Kasprzaka, umieszczono tablicę upamiętniającą go jako „wybitnego wzorowego kapłana o niezwykłej wrażliwości społecznej”.

 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki