Logo Przewdonik Katolicki

Wciąż zdumiewająca

Natalia Budzyńska
Wieża Eiffla

– Wznoszę dla Paryża, dla Francji, dla świata tę oto wieżę ze stali – zapowiadał Eiffel. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie Paryża bez tej stalowej konstrukcji, która początkowo wzbudzała wiele kontrowersji. W tym roku minęło 125 lat odkąd świat ujrzał ją po raz pierwszy.

To było wielkie wydarzenie – paryska Wystawa Światowa w 1889 r. nie zgromadziłaby z pewnością tylu turystów, gdyby nie towarzyszące jej uroczyste otwarcie tej przedziwnej konstrukcji, stalowej wieży, która w tamtym czasie była najwyższą budowlą na świecie. Kto by nie chciał jej zobaczyć na własne oczy? Tak jest do dzisiaj – to współczesna wieża Babel, tutaj można usłyszeć wszystkie języki świata. Wtedy, 125 lat temu, miała być dowodem na postęp techniczny Francji, ukazywać światu jej potęgę gospodarczą i naukową. Do dziś jej konstrukcja robi niemałe wrażenie, ale działa na nas nieoczekiwanie jej piękno, nawet jeśli rozświetlone migającymi światełkami, wydaje się kiczowate i zbyt jarmarczne.
Wieża Eiffla wciąż przyciąga jakimś trudnym do nazwania magnetyzmem. Z daleka smukła i elegancka, gdy stanie się bezpośrednio pod nią i podniesie głowę, staje się ogromna, ciężka, przygniatająca i... zachwycająca.

Symbol globalnej industrializacji
Gustaw Eiffel był genialnym konstruktorem, ale jeszcze genialniejszym menedżerem i organizatorem. Wieża w Paryżu to oczywiście najbardziej popularne jego dzieło, ale kto nie zna Statuy Wolności w Nowym Jorku? Tak, Eiffel i ją skonstruował. Poza tym wiele mostów, wiaduktów i konstrukcji stalowych budynków w różnych miejscach na świecie, nawet w Angolii czy Peru. Potrafił zadbać o siebie i swoją firmę. Liczącą ponad 300 m wysokości stalową wieżę skonstruował wcale nie on, ale jego pracownicy: panowie Maurice Koechlin, Emile Nougier i Stephen Sauvestre – najbardziej zapomniany współkonstruktor, odpowiedzialny za jej stronę estetyczną. Eiffel odkupił od nich patent i zaczął szukać miejsca, w którym mógłby zrealizować tak ekstrawagancki pomysł. Ta wieża bowiem nie miała żadnego praktycznego zastosowania, w tamtych czasach szalonego rozwoju techniki miała być tylko bardzo kosztownym jej pomnikiem. Wystawa Światowa w Paryżu była idealnym pretekstem, a Eiffel wykazał talenty menedżerskie. Zadbał o rozgłos, reklamę, kontakty we wpływowych kręgach i jego pomysł postawienia wieży z żelaza w samym centrum Paryża został przyjęty. Rozpoczęła się budowa, którą kierował Koechlin. Propozycji lokalizacji budowy było ponad sto, ostatecznie zdecydowano się na Pole Marsowe – to tam właśnie miała odbyć się wystawa. Budowa trwała ponad dwa lata i pochłonęła 8 mln franków. Zapłaciło za nią państwo, banki i Eiffel. Był jednak sprytny, od razu założył, że wieża będzie na siebie zarabiać. Przecież w konstrukcji wieży przewidziane były schody i windy, aby można było z samego jej czubka oglądać panoramę Paryża. Bilet wstępu kosztował 5 franków, w niedzielę niemal o połowę mniej. Zyski zbierał Eiffel, ale tylko przez pierwsze 20 lat, bo potem wieża miała zostać zdemontowana. Nikomu wówczas nawet przez myśl nie przeszło, że ta konstrukcja budowana jest na stałe, to była przecież tymczasowa reklama Paryża i Wystawy Światowej.

Romantyczny magnetyzm
Niezadowoleni zabrali głos niemal od razu. Jak tylko zaczęto rozkopywać Pola Marsowe, zwozić żelastwo, jak tylko pojawili się robotnicy, a zatrudniono ich niemal trzystu. Najpierw jedna z gazet opublikowała manifest artystów „w obronie nienaruszalnego piękna Paryża”. Uciszyły i uspokoiły ich zapewnienia, że ta wieża stanie tylko na chwilę, nie na zawsze. Wszyscy czekają na efekt końcowy, na razie przyglądają się pracom. Słynne są czarno-białe fotografie pokazujące stopniowy wzrost wieży. Oficjalne otwarcie miało miejsce 31 marca 1889 r. i od razu wieża stała się hitem. Wszyscy chcieli ją zobaczyć, wsiąść do windy albo nawet pieszo pokonać 1665 stopni prowadzących na szczyt. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy otwarcia wieży dla turystów zwróciło się 75 proc. poniesionych na jej budowę wydatków. Wkrótce zostały tam otwarte restauracje i inne atrakcje, Eiffel miał na samej górze nawet swój gabinet. Nikomu już nie zależało na jej zburzeniu, tym bardziej że okazała się bardziej przydatna, niż przypuszczano. Na jej szczycie zamontowano „telegraf bez drutu”, do czego przyczynił się polski naukowiec Julian Ochorowicz. Po 125 latach jest statywem dla ponad setki anten i przekaźników. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie Paryż bez wieży Eiffla. Za sprawą ogromnych reflektorów świecących z jej szczytu widać ją z 80 km. Do tej pory zwiedziło ją ponad 200 mln ludzi. Nigdy się nie znudzi, wciąż zachwyca i zdumiewa. Dzisiaj jest jakby bardziej romantyczna niż industrialna. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki