Logo Przewdonik Katolicki

"Jeden z nas" w Trybunale Sprawiedliwości

Małgorzata Szewczyk
Fot.

Komisja Europejska odrzuciła w całości największą z dotychczas podjętych inicjatyw obywatelskich Jeden z nas. To jednak nie koniec batalii o ochronę ludzkiego życia. Organizatorzy akcji złożyli pozew do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przeciwko instytucjom unijnym.

Komisja Europejska odrzuciła w całości największą z dotychczas podjętych inicjatyw obywatelskich – „Jeden z nas”. To jednak nie koniec batalii o ochronę ludzkiego życia. Organizatorzy akcji złożyli pozew do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przeciwko instytucjom unijnym.

„Przewodnik Katolicki” od początku śledził pierwsze na tak wielką skalę działanie organizacji broniących życia, zachęcając do włączenia się w akcję. Przypomnijmy, że potrzebny był milion podpisów z przynajmniej siedmiu krajów Europy, by inicjatywa mogła być rozpatrzona na forum Parlamentu Europejskiego. Tymczasem pod Europejską Inicjatywą Obywatelską „Jeden z nas” (EIO) podpisało się niemal 2 mln osób z 28 państw Starego Kontynentu. Mimo to 28 maja Komisja Europejska odrzuciła postulaty legislacyjne inicjatywy dotyczące wstrzymania finansowania aborcji i prowadzenia badań i eksperymentów na embrionalnych komórkach macierzystych z kieszeni Europejczyków, stwierdzając m.in., że „nie ma potrzeby podnosić obecnych standardów etycznych w wydatkowaniu środków UE”. Komisja nie tylko zignorowała głos największej w historii grupy obywateli, ale uczyniła to już po raz drugi (dotychczas dwie inicjatywy spełniły warunki formalne), mimo że mechanizm europejskiej inicjatywy obywatelskiej, umożliwiający obywatelom wpływ na kształt unijnego prawa, wpisany jest w traktat lizboński. Organizatorzy inicjatywy „Jeden z nas” nie zrezygnowali jednak z dalszej walki mającej na celu zwiększenie ochrony życia ludzkiego w ramach prawa i polityki budżetowej UE. 25 lipca złożyli przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w Luksemburgu pozew przeciwko Komisji Europejskiej, Parlamentowi Europejskiemu oraz Radzie Unii Europejskiej. Domagają się unieważnienia decyzji Komisji Europejskiej o nieprzekazaniu inicjatywy do dalszego procedowania do Parlamentu Europejskiego, a także do Rady UE. 

 

Narzędzie czy fasada demokracji?

Organizatorzy inicjatywy wskazują w 35-stronicowym dokumencie, że KE odrzucając inicjatywę, popełniła wiele błędów. Nie podano żadnego prawnego uzasadnienia dla odmowy przekazania inicjatywy do Parlamentu Europejskiego. W swej negatywnej odpowiedzi nie powołuje się „ani na niemożność, ani na brak konieczności, ani na zbyteczność”. – Decyzja  Komisji Europejskiej opublikowana 28 maja, wskazując na „najwyższe standardy etyczne”, którymi się kieruje, mówi nie tyle, że nie widzi możliwości wprowadzenia zmian zaproponowanych przez inicjatywę obywatelską „Jeden z nas”, ale raczej, że nie widzi potrzeby, by w ogóle takie zmiany wprowadzać. To ignorowanie tym samym głosu 2 mln Europejczyków – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” Jakub Bałtroszewicz. Koordynator Polskiego Komitetu Narodowego EIO „Jeden z nas” podkreśla, że 170 tys. dzieci co roku ginie w wyniku programów aborcyjnych finansowanych z pieniędzy Europejczyków. – Unia nie ma żadnych kompetencji, a tym samym prawa, aby finansować jakiekolwiek działania, które prowadzą do promocji zabijania dzieci nienarodzonych – zauważa.

Zasiadający w Komisji Europejskiej nie odnieśli się do uznania embrionu ludzkiego za istotę ludzką i nie uwzględnili kluczowej w tej kwestii decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie Oliver Brüstle przeciwko Greenpeace e.V., uznającej status embrionu jako człowieka, którego godność i integralność podlegają ochronie prawnej. Obrońcy życia podkreślają, że wymogi dotyczące rejestracji inicjatyw obywatelskich są niezwykle surowe, a komisja nie może odrzucić inicjatywy tylko dlatego, że uważa ją za „politycznie bezcelową”. Twierdzenie zawarte w dokumencie KE, jakoby „całkowity zakaz finansowania aborcji utrudniłby zdolność UE do zrealizowania Milenijnych Celów Rozwoju, szczególnie dotyczących zdrowia matek” nie jest poparte żadnymi danymi mogącymi powiązać „legalność aborcji z dobrym zdrowiem matek”. Ponadto, jak zaznaczają sygnatariusze dokumentu adresowanego do Luksemburga, „ciąża nie jest chorobą, na którą lekarstwem byłaby aborcja”. W dokumencie zaznaczono, że „badania nad ludzkimi zarodkowymi komórkami macierzystymi mogą otworzyć drogę do leczenia chorób aktualnie nieuleczalnych”. Tymczasem, jak wskazują obrońcy życia, „istota ludzka, niezależnie od stadium rozwoju, nie może być nigdy uznana za środek do osiągnięcia celu, ale zawsze za cel”. Przywołują też o wiele bardziej obiecujące badania z wykorzystaniem dorosłych komórek macierzystych i indukowanych pluripotencjalnych komórek macierzystych, prowadzone przez noblistę z 2012 r. prof. Yamanaka.

Działacze EIO zwracają uwagę, że decyzja komisji podważa mechanizm inicjatywy obywatelskiej, a  tym samym wiarygodność samej UE. „Decyzja powinna zostać unieważniona, ponieważ Komisja utrudnia – z powodów natury politycznej, a nie z przyczyn obiektywnych – funkcjonowanie demokracji uczestniczącej”, czytamy w pozwie. – Mechanizm europejskiej inicjatywy, wpisany w traktat o funkcjonowaniu UE, miał wzmacniać charakter demokratyczny instytucji unijnych. Pozew stawia najwyższy unijny organ sądowy przed koniecznością orzeczenia, czy wobec tego EIO jest narzędziem demokratycznym w rękach obywateli czy tylko fasadą demokracji – tłumaczy Bałtroszewicz. Podkreśla, że organizatorzy EIO mają nadzieję, że inicjatywa nie okaże się tylko przysłowiowym listkiem figowym dla biurokracji europejskiej i że Trybunał Sprawiedliwości podzieli ich stanowisko. – Skoro przesłanki inicjatywy zostały spełnione, to powinny być procedowane w KE i przekazane do Parlamentu Europejskiego. Komisja nie podała prawnego uzasadnienia dla odmowy przekazania inicjatywy do Parlamentu Europejskiego – stwierdza koordynator. Wyjaśnia też, dlaczego pozew został skierowany do wszystkich instytucji unijnych. – Pod odmową nikt się nie podpisał, nie wiadomo też, w jakich okolicznościach i w jakim trybie zapadła ta decyzja: czy przez głosowanie czy może arbitralnie przez jedną osobę, czy może poproszono o opinię jakiś organ  – wymienia koordynator.

 

To nie jest koniec

Bałtroszewicz jest przekonany, że na wyrok najwyższego unijnego organu sądowego trzeba będzie poczekać na pewno kilka miesięcy. Nie ma konkretnej daty ani przedziału czasowego, w jakim Trybunał musi udzielić odpowiedzi. Potrzeba jednak cierpliwości, gdyż proces prawny jest bardzo złożony. – Nie spodziewam się, że nastąpi to wcześniej niż pod koniec tego roku lub w styczniu 2015 r. – mówi „Przewodnikowi”. – Jeśli Trybunał przyzna rację Komisji Europejskiej, to mechanizm EIO staje się bezużyteczny i pozostaje martwą literą prawa. W takim przypadku trzeba to prawo zmienić, a mogą to uczynić nowi europosłowie – przekonuje koordynator. Zaznacza, że w przypadku, gdy najwyższy unijny organ sądowy uzna jednak, że decyzja w sprawie „Jeden z nas” została podjęta w sposób niedemokratyczny, to bardzo możliwe, że nowo wybrana KE przywróci i przekaże do dalszego procedowania inicjatywę obywatelską. 

 

Rok temu w Krakowie została założona Fundacja „Jeden z nas”, która ma wspierać dzieło rozpoczęte przez inicjatywę „Jeden z nas” na arenie europejskiej na rzecz obrony życia i rodziny. – To, co się już wydarzyło, jest sukcesem tej inicjatywy. Obiecujemy, że będziemy dalej działać – podkreśla z mocą. 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki