Logo Przewdonik Katolicki

60 lat kapłaństwa

Błażej Tobolski
Fot.

Opatrzność Boża pozwoliła Księdzu Profesorowi doczekać niezwykłej rocznicy sześćdziesięciolecia święceń kapłańskich i gorliwej posługi Kościołowi świętemu zaznaczył abp Stanisław Gądecki w swoim piśmie wystosowanym do ks. prof. Jana Kantego Pytla, wyrażając jednocześnie swoją wdzięczność za liczne i owocne dokonania Jubilata. W bogatym dorobku naukowym Księdza Profesora dostrzegam dar bezcenny w postaci nowego tłumaczenia Księgi Apokalipsy, co jest szczególnym wydarzeniem w dobie nowej ewangelizacji podkreślił arcybiskup.

„Opatrzność Boża pozwoliła Księdzu Profesorowi doczekać niezwykłej rocznicy – sześćdziesięciolecia święceń kapłańskich i gorliwej posługi Kościołowi świętemu” – zaznaczył abp Stanisław Gądecki w swoim piśmie wystosowanym do ks. prof. Jana Kantego Pytla, wyrażając jednocześnie swoją wdzięczność za liczne i owocne dokonania Jubilata. „W bogatym dorobku naukowym Księdza Profesora dostrzegam dar bezcenny w postaci nowego tłumaczenia Księgi Apokalipsy, co jest szczególnym wydarzeniem w dobie nowej ewangelizacji” – podkreślił arcybiskup.

 

Budzyń i Poznań

Jak z kolei zaznacza sam Jubilat, te 60 lat przebiegło mu nieprawdopodobnie szybko. – Nie przypuszczałem, że doczekam tego jubileuszu, tym bardziej że zostałem sam z 17 wyświęconych w 1954 r. Trzy lata temu odszedł do wieczności ostatni kolega z mojego rocznika ks. Janusz Banachowicz – wyznaje ks. prałat Jan Kanty Pytel, który od lat pomaga jako duszpasterz w poznańskiej parafii pw. św. Jana Kantego. – Miałem tu szczęście pracować jeszcze u boku proboszcza sługi Bożego ks. Aleksandra Woźnego, którego heroicznej wielkości duchowej jestem świadkiem. Tu również wyprawiono mi w tym roku uroczystości jubileuszowe, które przeszły moje najśmielsze oczekiwania. W niezwykle uroczysty sposób dane mi było również świętować w mojej rodzinnej parafii pw. św. Barbary w Budzyniu (obecnie archidiecezja gnieźnieńska – przyp. red.). To tam przyszedłem na świat w 1928 r. Było nas jedenaścioro dzieci, w domu panowała atmosfera miłości, a na pierwszym miejscu był Bóg. Sprzyjało to wzrastaniu mojego powołania, które rodziło się już w czasach gimnazjalnych –wspomina ks. Pytel.

 

Szczęście do kapłanów

– Miałem też szczęście do kapłanów, których spotykałem w moim życiu. Ich gorliwość i poświęcenie miały wpływ na kształtowanie się u mnie i rozwój powołania. Jednym z najważniejszych z nich był ks. Ludwik Leśniewicz posługujący także w Budzyniu proboszcz w Wyszynach, który zaczął mnie uczyć łaciny. Został on aresztowany przez Niemców w 1941 r. i wywieziony do Dachau, gdzie zmarł rok później. Przypuszczam, że także jego modlitwom i cierpieniom zawdzięczam moje powołanie. Wspaniałym, niezwykle pracowitym i gościnnym kapłanem był także ks. Eustachy Czesław Struk, od 1945 r. proboszcz w Budzyniu. Imponował mi on jako kapłan, a jako lwowiak zaraził mnie miłością do Lwowa i Kresów. Można też powiedzieć, że stosował już wtedy zasady nowej ewangelizacji, z wielką gorliwością służąc w konfesjonale, pięknie celebrując Eucharystię i dużo czasu poświęcając na codzienne spotkania z ludźmi. Potem, sam już będąc kapłanem, zaprzyjaźniłem się z nim. Ogromnie wiele zawdzięczam również mojemu ukochanemu rektorowi w seminarium duchownym ks. Aleksemu Wietrzykowskiemu oraz niezwykle mądremu i dobremu człowiekowi, jakim był ks. prałat Antonii Gryczka, proboszcz na moim pierwszym i jedynym wikariacie w Wolsztynie – opowiada Jubilat.

 

Droga naukowa

Ks. Pytel jako młody kapłan został bowiem skierowany na studia doktoranckie z biblistyki na KUL. – Tam moim mistrzem był przede wszystkim ks. prof. Eugeniusz Dąbrowski, światowej sławy uczony, który wywarł na moim życiu jako naukowca mocne znamię metodyczne, biblijne i literackie – przyznaje biblista, który po powrocie do Poznania został wychowawcą i adiunktem w Arcybiskupim Seminarium Duchownym oraz prowadził wykłady z biblistyki i lektorat z greki. – Kiedy pracowałem jako kierownik działu wydawnictw w Księgarni św. Wojciecha, udało mi się doprowadzić do zatwierdzenia m.in. w Urzędzie ds. Wyznań wydania Biblii Poznańskiej. Byłem więc u początków powstawania tego wiekopomnego dzieła, na potrzeby którego tłumaczyłem też cztery księgi Nowego Testamentu. Dokonałem również nowoczesnego, niezależnego przekładu Apokalipsy św. Jana, w którym zwracałem przede wszystkim uwagę na muzykę tekstu. Zresztą moja droga kapłańska splotła się bardzo mocno z drogą naukową. W latach 1981–1987 byłem przez dwie kadencje dziekanem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Poznaniu, który w tym czasie zrzeszał kilka ośrodków naukowych tak, że liczył w sumie ponad 2,5 tys. studentów, a w latach 1975–1998 kierownikiem Zakładu Nauk Biblijnych na tym wydziale. Jako wykładowca doprowadziłem 237 moich uczniów do magisterium i 21 do doktoratu – wspomina. Ksiądz profesor prowadził także wykłady w Instytucie Filologii Polskiej i Klasycznej UAM w Poznaniu na temat związków Biblii i literatury. – To moja umiłowana problematyka, która przygotowała mnie również do zajęcia się twórczością Romana Brandstaettera, który jest, jak twierdzę, zapomnianą wielkością Poznania – zaznacza ks. Pytel, który utworzył też Stowarzyszenie im. Romana Brandstaettera, oraz wydał jego Psałterz i osiem tomów związanych z osobą tego wielkiego pisarza.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Herbert
    26.11.2019 r., godz. 18:05

    Ks. prof. Jan Kanty Pytel był rzeczywiście bardzo mądrym i porządnym kapłanem i takiego go zapamiętam, szczególnie po wygłoszonych kazaniach. W tekście zabrakło jednak kilku ciekawostek, które warto by uprzytomnić potomnym. Urząd ds Wyznań był przecież bardzo nieprzychylny Kościołowi w komunie, gdy wielu księży musiało się z nim kontaktować, by cokolwiek religijnego można było opublikować w tamtych czasach. Z jednej strony wielu księżom utrudniano drogę do kapłaństwa m. in. poprzez służbę wojskową, wielu nie mogło zdobyć tytułu magistra z dziedziny teologii po skończonym seminarium duchownym - tak postępowała w Polsce komuna, gdy tylko nieliczni osiągali profesorskie tytuły nie wnikając już za jaką cenę - tę sprawę pozostawmy Panu Bogu. W świecie świeckim nawet od asystentów na Uczelniach wymagano bycia "ludźmi systemu", gdy jakże często na piedestał stawiano "księży patriotów", czy "księży narodowych" jako przeciwwagę do tych, którzy musieli siedzieć po prostu cicho, by nie podpaść komunie. Oczywiście każdy przypadek był inny i tylko ci nieliczni potrafili się po latach przyznać, że mieli takie czy inne kontakty z ówczesnymi urzędnikami, nie wypierając się prawdy, która była taka jaka była. Ks. prof. Jan Kanty Pytel należał do tych, który prawdy nigdy się nie wstydził i potrafił ją głosić i za to go cenię.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki