Logo Przewdonik Katolicki

Mnich cudotwórca

Kamila Tobolska
Fot.

Do grobu św. Charbela każdego roku przybywają blisko cztery miliony osób. Przypisuje mu się ponad 23 tys. uzdrowień i cudów. Mimo to ten zmarły przed ponad stu laty libański pustelnik, jest w naszym kraju nadal mało znany.

Gdyby św. Charbel żył nieco później, bez wątpienia po śmierci skupiłby na sobie uwagę mediów, a jego ciało stałoby się obiektem badań. Nie uległo ono bowiem rozkładowi przez 79 lat – do momentu kanonizacji, której dokonał w 1977 r. papież Paweł VI – wydzielając płyn o cudownych właściwościach określany mianem oleju św. Charbela (później ciało świętego zaczęło się wysuszać, skóra jednak nadal przylega do kości, utrzymując zwarty szkielet). Co więcej, po śmierci mnicha przez półtora miesiąca z jego grobu nocą emanowało silne światło, podobne do nieznanego wówczas w Libanie światła elektrycznego.

 

„Egzotyczny” święty

Być może powodem słabej znajomości postaci św. Charbela przez Polaków jest to, iż dla wielu z nas ten jeden z najbardziej znanych na Bliskim Wschodzie świętych jest dość „egzotyczny”? Wspominany przez Kościół 28 lipca Józef Makhlouf, który przybrał jako zakonnik imię Charbel (to francuski odpowiednik imienia Szarbel, które nosił męczennik z Edessy z przełomu I i II w.), urodził się w 1828 r. w Bqaakafra, małej górskiej wiosce leżącej 140 km na północ od Bejrutu. Był piątym dzieckiem ubogich rolników, katolików obrządku maronickiego. Kiedy miał cztery lata umarł mu ojciec. Matka, aby zapewnić dzieciom utrzymanie i wykształcenie, ponownie wyszła za mąż.

Józef już od dzieciństwa był bardzo religijny. − Często zostawiał swoich rówieśników i szedł modlić się do groty, którą jego koledzy, żartując z niego, nazywali grotą świętego. Ale on słyszał wewnętrzny głos mówiący: „Zostaw wszystko, idź za Chrystusem, aby wszystko otrzymać”. Dlatego pewnego dnia, mając 23 lata, nie mówiąc nic nikomu, nawet swojej matce, opuścił rodzinny dom i udał się do klasztoru w Maifouq – opowiada ks. prałat Jarosław Cielecki, dyrektor Watykańskiego Serwisu Informacyjnego, propagujący w naszym kraju kult św. Charbela. Wkrótce Józef stwierdził jednak, że to miejsce nie daje mu możliwości na odosobnienie oraz ciszę, dlatego opuścił je i wstąpił do klasztoru w Annaya. W 1853 r. złożył pierwsze śluby zakonne, a w 1859 r. otrzymał święcenia kapłańskie.

 

Sam na sam z Bogiem

Według tradycji wschodniej, życie monastyczne osiąga swoje apogeum w odosobnieniu. Również ojciec Charbel czuł powołanie do życia w samotności, chciał być sam na sam z Bogiem, dlatego wiele razy prosił o pozwolenie, aby mógł zostać eremitą. Otrzymał na to zgodę dopiero po 23 latach życia we wspólnocie, w 1875 r. Pustelnia, do której się udał, znajduje się na wysokości 1400 m n.p.m., w odległości kilkuset metrów od klasztoru. Jego dzień składał się przede wszystkim z medytacji i modlitwy często przeżywanej na kolanach przed Najświętszym Sakramentem, a centrum życia była Eucharystia. Do codziennej Mszy św. odprawianej w kaplicy eremu długo się przygotowywał, a po jej zakończeniu przez dwie godziny trwał w dziękczynieniu. − Tak, jak nakazywała reguła, spał tylko pięć godzin na dobę. W ciągu dnia jadał tylko raz. Po tym, jak wszyscy zakonnicy zjedli obiad schodził do klasztoru i spożywał resztki, które prosił, aby mu zostawiano. Nie jadał mięsa i owoców, pił tylko wodę. Cela, w której mieszkał, miała sześć metrów kwadratowych. Były w niej jedynie lampa oliwna, materac, stół, kamień służący za krzesło oraz książki do modlitwy. Włosienica, której Charbel prawie nigdy nie zdejmował, kłuła tak bardzo, że trudno mi ją było utrzymać w rękach − mówi ks. Cielecki.

Pewnego grudniowego dnia, w 1898 r., św. Charbel podczas sprawowania Mszy św. został dotknięty paraliżem. Jego agonia trwała osiem dni. Zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia w wieku 70 lat po 23 latach życia pustelniczego.

 

Pośmiertna fotografia

Po wstąpieniu Charbela do klasztoru nikt, oprócz jego współbraci, nie miał możliwości spoglądać na jego twarz, nosił bowiem opuszczony na oczy kaptur. Nigdy go też za życia nie fotografowano. O tym, jak wyglądał, wiemy jedynie dzięki niezwykłemu zdarzeniu, do którego doszło w 1950 r., pół wieku po jego śmierci, dokładnie w dzień jego urodzin. Do klasztoru Annaya przybyli wówczas misjonarze maronici z nowicjuszami i studentami. Czterech z nich postanowiło zrobić sobie wspólną fotografię z ojcem odpowiedzialnym za erem. Po wywołaniu zdjęcia okazało się, że znajduje się na nim szósta osoba − mnich z siwą brodą, z kapturem na głowie i opuszczonymi oczyma. Eksperci wykluczyli fotomontaż, a starsi mnisi rozpoznali, że jest to postać ojca Charbela. Na zdjęciu wyglądał dokładnie tak, jak w ostatnich dniach swojego życia. To właśnie ta cudowna pośmiertna fotografia pozwoliła stworzyć portret świętego.

 

Niezwykła operacja

Św. Charbel uważany jest za jednego z największych cudotwórców pośród świętych Kościoła. Wśród uleczonych przez niego są nie tylko katolicy, ale również prawosławni, muzułmanie, wyznawcy innych religii, a także niewierzący. Jedno z najbardziej znanych uzdrowień dotyczy 55-letniej Libanki, matki dwanaściorga dzieci − Nohad Al Chami. W 1993 r. dostała ona udaru mózgu z powodu niedrożności tętnicy szyjnej, który spowodował paraliż lewej połowy ciała. Miała problemy z mówieniem i jedzeniem. Jedyną nadzieję rodzina pokładała w Bogu, a najstarszy syn kobiety wybrał się do grobu św. Charbela, aby tam modlić się o uzdrowienie matki. Wieczorem córka Al Chami natarła jej szyję ziemią pochodzącą z grobu świętego zmieszaną z jego olejem. Kiedy kobieta zasnęła, gorąco modląc się do św. Charbela i Najświętszej Maryi Panny, przyśniło jej się, że zbliżają się do niej dwaj zakonnicy. Jeden z nich powiedział: „Jestem ojciec Charbel i przyszedłem cię zoperować”. Po chwili na swojej szyi poczuła ręce zakonnika i silny ból. Kiedy zakończył tę niezwykłą operację, drugi z zakonników pomógł jej usiąść na łóżku, po czym święty powiedział: „Zoperowaliśmy cię. Możesz teraz wstać, możesz pić i chodzić”. Kiedy kobieta się obudziła, ze zdziwieniem zobaczyła, że siedzi dokładnie tak, jak we śnie. Zorientowała się, że może normalnie się poruszać, wstała więc z łóżka i w lustrze zobaczyła, że po obu stronach szyi ma zszyte rany o długości kilkunastu centymetrów. Po pewnym czasie ponownie we śnie ukazał jej się św. Charbel, mówiąc, że zostawił jej blizny, aby wszyscy mogli je zobaczyć, a szczególnie ci, którzy oddalili się od Boga i Kościoła. Polecił również kobiecie, aby każdego miesiąca w rocznicę uzdrowienia udawała się do eremu w Annaya na Mszę św.

 

Uzdrowiona rodzina

 

Św. Charbel dokonuje także mniejszych cudów i to znacznie bliżej nas. Swoją historią dzieli się z nami Aneta z Radomia (nazwisko do wiadomości redakcji), podkreślając, że jej życie zmieniło się po tym, jak w lutym minionego roku uczestniczyła we Mszy św. o uzdrowienie duszy i ciała za wstawiennictwem św. Charbela. − Wcześniej wydawało mi się, że jestem dobrą, praktykującą katoliczką, ale równocześnie nie mogłam sobie poradzić z synem, który miewał napady złości. Biłam go wtedy, wpadałam w furię. Zaczęły się też psuć moje relacje z mamą, aż w końcu poważnie się pokłóciłyśmy. Mama zaczęła wtedy chorować, leżała w łóżku, a ja musiałam się nią zajmować. Zaczęłam czuć do niej nienawiść i złość w stosunku do siostry, że mi w tym nie pomaga. Załamana pojechałam na Mszę, błagając św. Charbela o uzdrowienie naszych rodzinnych relacji – opowiada Aneta. Kiedy podszedł do niej kapłan z olejem św. Charbela poczuła w sercu ogromny pokój. − Wiedziałam już, że wszystko będzie dobrze, że odtąd powinnam modlić się z synem i przeprosić się z mamą. Od razu po wejściu do domu to uczyniłam, z całego serca jej przebaczyłam. Następnego dnia mam wstała, czuła się świetnie. Zaczęłam się więcej modlić za wstawiennictwem św. Charbela i Nowenną pompejańską. Uzdrowienie dotyczyło całej rodziny, polepszył się stan zdrowia mojego taty, który jest po udarze. Nasza rodzina się pogodziła, zniknęły urazy sprzed lat, a z czasem zaczęliśmy się razem modlić.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki