Modlitwa o jedność

Kiedy rozpoczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, przeciętny mieszkaniec archidiecezji gnieźnieńskiej ma prawo zapytać: czy to mnie w ogóle dotyczy?
Czyta się kilka minut

Wprawdzie modlić powinien się każdy, ale jak, skoro problem dialogu ekumenicznego tak często wydaje się nam problemem bardzo odległym? Czy możemy również praktycznie doświadczyć, czym jest Kościół podzielony – i prawdziwie zatęsknić za jego jednością?

Taizé

Najprostszą drogą do spotkania z tymi, którzy w Jezusa Chrystusa wierzą nieco inaczej, jest wspólnota Taizé i jej duchowość. To właśnie ona porywa setki młodych, również z naszej archidiecezji, do wspólnej modlitwy. To ona sprawia, że od czasu do czasu – czy to latem, w maleńkiej francuskiej wsi, czy na przełomie roku w jednym z miast europejskich, młodzi ludzie różnych wyznań mogą razem psalmami chwalić Jezusa. To ona wreszcie pozwala poznać innych i otworzyć się na doświadczenie wiary szersze niż to, wyniesione z własnego dzieciństwa.

Od kilku lat duchowość Taizé jest wiodącą w diecezjalnym duszpasterstwie młodzieży w naszej archidiecezji, dlatego trafienie do grupy, która modli się o jeden, niepodzielony Kościół, równocześnie poznając specyfikę wiary tych, którzy nie są w łączności z Kościołem rzymskim, nie powinno być trudne.

Czym jest zatem wspólnota Taizé? Jej historia rozpoczęła się, gdy 25-letni Roger Schütz przyjechał do Francji. Był rok 1940, a on czuł, że powinien pomagać ludziom, którzy ze względu na toczącą się wojnę znaleźli się w trudnej sytuacji. Najlepszym miejscem do niesienia pomocy była leżąca w pobliżu dzielącej Francję linii demarkacyjnej mała wioska Taizé, pełna uciekających przed wojną uchodźców. Roger  kupił opuszczony dom, w którym nie było nawet bieżącej wody, i tam przyjmował potrzebujących, w tym również Żydów. Modlił się w samotności, a pomagająca mu rodzona siostra Geneviève tłumaczyła, że inni również powinni modlić się samotnie, by nie krępować przebywających w domu Żydów czy agnostyków. Kiedy działalność Rogera została odkryta, musiał wyjechać do Genewy i tam z pierwszymi braćmi rozpoczął wspólnotowe życie. Do Taizé wrócili w 1944 r. Gościli u siebie internowanych niemieckich jeńców, a kolejni mężczyźni przyłączali się do nich. W 1949 r. pierwszych siedmiu braci zobowiązało się do zachowania na zawsze celibatu, do wspólnotowego życia i do coraz większej prostoty. Na przełomie 1952 i 1953 r. brat Roger napisał Regułę Taizé. Dziś wspólnota liczy ponad stu braci z 30 krajów, zarówno katolików, jak i ewangelików, a odwiedzają ją zwierzchnicy różnych Kościołów: był tam i Jan Paweł II, i czterech kolejnych arcybiskupów z Canterbury, metropolici prawosławni czy luterańscy biskupi. Tylko w sierpniu ubiegłego roku w Taizé gościli prawosławni młodzi ludzie z Rumunii, Serbii, Rosji i Białorusi ze swoimi prawosławnymi księżmi, grupy młodych ze swoimi biskupami anglikańskimi i protestanckimi, biskupi katoliccy z Belgii, Japonii, Bośni i Hercegowiny, USA i Algierii oraz przewodniczący Papieskiej Rady do Spraw Popierania Jedności Chrześcijan, kard. Kurt Koch z Rzymu.

Chociaż więc w Taizé nie toczą się znaczące teologiczne dysputy na temat ekumenizmu i nie zapadają tam żadne znaczące decyzje, wyznaczające etapy długiej i trudnej drogi pojednania, jedność chrześcijan dzieje się tam na co dzień – kiedy ludzie różnych wyznań spotykają się na codziennych modlitwach i śpiewają psalmy jednemu Chrystusowi.

Magdeburg

Bardzo praktyczny wymiar ekumenicznego dialogu można obserwować również w Gnieźnie, podczas odbywającej się co roku polsko-niemieckiej pielgrzymki ekumenicznej.

Pierwsza taka pielgrzymka wyruszyła z Magdeburga w 2003 r., z inicjatywy niemieckich ewangelików, którzy zwrócili się do abp. Henryka Muszyńskiego z prośbą o poparcie tej idei. Pielgrzymka odbywa się na trasie Magdeburg – Gniezno, łącząc dwa miasta św. Wojciecha. Pątnicy każdego roku wyruszają na przemian, raz z jednego, raz z drugiego miasta. Pielgrzymkę rozpoczynają i kończą uroczyste nabożeństwa ekumeniczne z udziałem dostojników kościelnych obu stron. Każdego roku pielgrzymce towarzyszy wezwanie, mające przypominać o ekumenicznej misji: „Tylko razem jesteśmy Bożym obrazem” (2005 r.),

„Na drodze do domu ojczystego” (2006 r.), „Przypatrzcie się powołaniu waszemu!” (2007 r.), „Otrzymacie moc Ducha Świętego i staniecie się Moimi świadkami” (2008 r.), „Przyszedłem, abyście mieli życie w pełni” (2009 r.), „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2010 r.), „Panie, pozostań z nami” (2011 r.), „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (2012 r.).

W drodze pątnikom towarzyszy krzyż, pochodzący z X w. Krzyż ten odnaleziony został na terenie słowiańskiej osady nieopodal Berlina i przedstawia Jezusa, obejmującego koło: symbol całego świata, mającego w Bogu swój początek i koniec.

Codzienna modlitwa pielgrzymów opiera się na psalmach, a dzięki przygotowanym wcześniej „Brewiarzom pielgrzyma” modlić się można nimi zarówno w języku polskim, jak i niemieckim. Wspólna, dwujęzyczna modlitwa jest świadectwem, że Europa jest domem dla wszystkich, a jej najgłębsze korzenie tkwią w chrześcijańskiej wierze.

Interesujący dla sprawy jedności Kościoła jest fakt, że pielgrzymki jako takie nigdy w kościołach protestanckich nie miały większego znaczenia: to właśnie reformacja zniszczyła w dużej mierze pielgrzymkowego ducha Europy. Odrzucając kult świętych protestanci nie widzieli sensu wyruszania w drogę do ich grobów. Pielgrzymka ekumeniczna jest zatem znakiem otwartości strony ewangelickiej na to, co z dóbr Kościoła katolickiego może się okazać wartością również dla niej. Później już droga robi swoje: oba narody i oba wyznania poznają siebie nawzajem, poznają swoją kulturę i swoją wiarę. Pielgrzymi zatrzymują się przy miejscach kaźni Polaków – często czynią to na prośbę Niemców.  Gesty te stają się tym wymowniejsze, gdy w pielgrzymce uczestniczą żyjący jeszcze dawni żołnierze Wehrmachtu, przed laty strzelający do Polaków.

Na drodze między Gnieznem a Magdeburgiem – podobnie jak w Taizé – nie prowadzi się teologicznych dysput. Wspólne czytanie i rozważanie słowa Bożego buduje tam jedność, przemieniając relacje międzyludzkie, uzdrawiając pamięć i ucząc słuchać drugiego człowieka, przyjmując go z całym jego bogactwem.

Wschód

Dysputy teologiczne są ważne, ale nie jedyne. Podobnie jest w dialogu z chrześcijanami na Wschodzie. Z prawosławnymi trudno jest się nam fizycznie spotkać – na terenie archidiecezji gnieźnieńskiej nie ma obecnie ani jednej prawosławnej cerkwi, a i w historii na dzisiejszych terenach diecezji była tylko jedna, w Słupcy (1877–1928). Dialog utrudnia również fakt, że Kościół prawosławny powiązany jest silnie ze strukturami państwowymi – to sprawia, że w każdym z państw rozmawiać trzeba oddzielnie.

Jeśli szukać związków archidiecezji gnieźnieńskiej z ekumenicznymi gestami w stronę Wschodu, przypomnieć trzeba wielką rolę, jaką odebrał abp Henryk Muszyński w kwestii dialogu z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym. Podpisane w 2012 r. Wspólne Przesłanie do Narodów Polski i Rosji nie byłoby możliwe, gdyby nie abp Muszyński i jego wizyty w Siergijew Posad i w Moskwie w 2008 r. oraz kontakty, jakie nawiązał wówczas z mnichami z klasztoru św. Nila na wyspie Stołobnoje. Mnisi, którzy w swoim klasztorze znaleźli korporał z modlitwą do Matki Bożej Częstochowskiej, wypisaną przez więzionego tam niegdyś, a potem rozstrzelanego polskiego kapłana, pragnęli przyjechać do Polski po kopię Jasnogórskiej Ikony. Kontakty z nimi uznaje się za początek nowych relacji z Rosyjską Cerkwią, których pierwszym owocem stało się wspólnie podpisane porozumienie o potrzebie wzajemnego dialogu i pojednania oraz o wspólnym świadectwie obu Kościołów w dzisiejszej Europie.

A praktyka wspólnej modlitwy? Jest i ona. Podczas dorocznych Europejskich Dni Dobrosąsiedztwa na polsko-ukraińskiej granicy, z dwóch jej stron, łączą się we wspólnej ekumenicznej modlitwie katolicy z Polski i prawosławni z Ukrainy. Po modlitwie jej uczestnicy biorą się za ręce i wspólnie przekraczają granicę, tworząc w ten sposób łańcuch przyjaźni. Bo właśnie przyjaźń jest najlepszym punktem wyjścia do modlitwy, żebyśmy rzeczywiście byli jedno.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2014