Logo Przewdonik Katolicki

Ciche bohaterki

Błażej Tobolski
Fot.

Ten czas nie należał do łatwych. Dwie wojny światowe i dwa totalitaryzmy odcisnęły swoje piętno także na prowincji poznańskiej sióstr elżbietanek obchodzącej właśnie setną rocznicę powstania. Jednak wbrew wszystkiemu siostry pełniły swoją posługę wśród tych, którzy potrzebowali pomocy. I robią to nadal, w myśl ewangelicznej zasady, która im przyświeca: Wszystko, co uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

Ten czas nie należał do łatwych. Dwie wojny światowe i dwa totalitaryzmy odcisnęły swoje piętno także na prowincji poznańskiej sióstr elżbietanek obchodzącej właśnie setną rocznicę powstania. Jednak wbrew wszystkiemu siostry pełniły swoją posługę wśród tych, którzy potrzebowali pomocy. I robią to nadal, w myśl ewangelicznej zasady, która im przyświeca: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. 

Do jubileuszowego dziękczynienia sióstr z prowincji poznańskiej i całego Zgromadzenia św. Elżbiety przyłączył się papież Franciszek, wyrażając swoją wdzięczność „za niezliczone owoce duchowe, które stały się udziałem ludu Bożego za pośrednictwem ofiarnej pracy sióstr” oraz za ich „podjęte i realizowane dzieła miłosierdzia, za pracę katechetyczną i wychowawczą oraz w instytucjach kościelnych”. Telegram z Watykanu odczytano na Mszy św. sprawowanej w Poznaniu pod przewodnictwem abp. Stanisława Gądeckiego, wiceprzewodniczącego polskiego Episkopatu, w ramach wrześniowych uroczystości wieńczących obchody jubileuszowe. Same siostry, wraz z przełożoną prowincjalną s. Kamilą Paszkowiak, przyznają, że choć było to burzliwe stulecie, jest za co dziękować Bogu i ludziom.

Czas próby

Pierwsze elżbietanki z powstałego w 1842 r. w Nysie na Śląsku zgromadzenia przybyły do Wielkopolski, a konkretnie do Rawicza, dokładnie 150 lat temu. W Poznaniu są natomiast obecne od 1871 r., gdzie przy ul. Łąkowej wzniosły swój dom, a w latach 1908–1913 bardzo nowoczesny jak na owe czasy szpital. Także tu, na wielkopolskiej ziemi, siostry prowadziły ochronki, szkoły pielęgniarek, pracowały w szpitalach, w domach opieki, służyły dzieciom, młodzieży, chorym, ubogim i umierającym. Nową, poznańsko-gnieźnieńską prowincję zgromadzenia, z której z czasem utworzono jeszcze prowincje toruńską i warszawską, zatwierdził 11 stycznia 1913 r. papież Pius X.

Przed wybuchem II wojny światowej prowincja licząca blisko 900 sióstr posiadała ponad 70 domów i 6 własnych szpitali. Okupacja hitlerowska także na zgromadzeniu odcisnęła swoje złowrogie piętno, łącznie z doświadczeniem obozów dla sióstr, m.in. w Bojanowie, i świadectwem męczeństwa wielu z nich. Wydawało się, że 1945 r. przyniósł wyzwolenie. Zakonnice podjęły heroiczny wysiłek odbudowy swoich struktur i placówek: ochronek, domów opieki, szpitali. Cztery lata później w pełni już działał na nowo także szpital w Poznaniu. Wówczas przejęło go miasto, a następnie Urząd Bezpieczeństwa. Siostry usunięto również z innych prowadzonych przez nie dzieł. Pozostało im szukać innych miejsc, gdzie mogłyby realizować swój charyzmat służby ludziom: przy parafiach, w domach prywatnych przy chorych czy w Kurii, strzegąc także przed komunistycznym aparatem bezpieczeństwa tajemnic Kościoła u boku arcybiskupów poznańskich. Sytuacja zaczęła powoli wracać do normalności dopiero po 1989 r.

Spoglądając w przyszłość

Przez sto lat istnienia poznańskiej prowincji zgromadzenia furtę domu prowincjalnego przy ul. Łąkowej w Poznaniu przekroczyło prawie 2 tys. sióstr. – Tylko Bóg wie, ile dobra uczyniły w tym czasie, jaki wielki skarb zasług zgromadziły w niebie, służąc ludziom – zaznacza s. Kamila Paszkowiak. Prowincja, jedna z sześciu w Polsce, obejmuje tereny archidiecezji poznańskiej i gnieźnieńskiej oraz diecezji kaliskiej i zielonogórsko-gorzowskiej, posiadając 29 domów i funkcjonujących przy nich dzieł, w tym cztery domy w Ziemi Świętej, gdzie siostry prowadzą m.in. sierociniec na Górze Oliwnej w Jerozolimie. Prowincja liczy 209 zakonnic, czyli, jak zauważają elżbietanki, mniej więcej tyle, ile było ich przed stu laty. To też pokłosie bolesnego XX w. – Jednak jubileusz to nie tylko okazja do wspominania historii i podsumowań, ale także do dziękczynienia i zastanawiania się, jak podejmować, zgodnie z naszym charyzmatem, kolejne wyzwania w nowej rzeczywistości z myślą o następnych pokoleniach sióstr – podkreśla s. Kamila. Do pełnego nadziei spoglądania w przyszłość zachęcała wielkopolskie elżbietanki również obecna na uroczystościach jubileuszowych matka generalna Samuela Werbińska: – Życzę siostrom z prowincji poznańskiej, aby za przykładem założycielek i swoich poprzedniczek, z pełnym zaufaniem Najświętszemu Sercu Jezusa nadal rozwijały dzieło miłosierdzia, które zostało im przekazane w dziedzictwie. By były światłem nadziei dla tych, których spotykają na co dzień.

Wielkie wyzwanie

Jednym z najważniejszych zadań, przed którymi stoi prowincja, jest zagospodarowanie odzyskanego, w stanie ruiny, po 60 latach szpitala. A plany są już konkretne i śmiałe. – Pragniemy, aby to miejsce, tak jak przed ponad wiekiem, służyło wszystkim ludziom starszym i potrzebującym oraz ich rodzinom, bez względu na wyznanie i zamożność. Dlatego po generalnym remoncie, który już rozpoczęłyśmy, zadecydowałyśmy, że powstanie tu Centrum Pomocy dla Osób Starszych pw. św. Elżbiety z kompleksem rehabilitacyjnym, dziennym, długoterminowym i hospicyjnym – wyjaśnia s. Józefa Krupa, wikaria prowincjalna. Otwarcie zaplanowano już za dwa lata. To wielkie wyzwanie, ale siostry są zdeterminowane. Rozpoczęły też stosowne szkolenia, aby podjąć fachową posługę w powstającym centrum. – Służyć ludziom, to po prostu nasze powołanie, które pozostawiła nam nasza błogosławiona założycielka matka Maria Luiza Merkert. Stopniowo znajdują się też potrzebne pieniądze i osoby gotowe nam pomóc. Zresztą zawierzyłyśmy wszystko św. Józefowi, a nasze doświadczenie pokazuje, że on nie zawodzi – stwierdza s. Józefa.

 


Abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański i wiceprzewodniczący polskiego Episkopatu

– Każdy, kto choć pobieżnie śledzi dzieje elżbietanek, łatwo dostrzeże, jak silne postaci stały u ich początków. Jesteśmy pełni podziwu dla energii założycielek, które natchnęły zgromadzenie tak potężnym duchem. (...) Bardziej niż słowami zakonnice dają świadectwo o wielkich dziełach swoim przemienionym życiem zdolnym zadziwić świat. Tak więc życie konsekrowane jest głównie po to, aby ukazywać widzialne ślady, które Trójca Święta pozostawia w ludzkiej historii, aby wzbudzić w ludziach zachwyt nad pięknem Boga i tęsknotę za Nim.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki