Logo Przewdonik Katolicki

Odbudujcie mój Kościół

Krzysztof Bronk
Fot.

Papieska wizyta w Brazylii była niewątpliwie wielkim świętem radości i młodości. Kościół na nowo uświadomił sobie swój potencjał. Pokazał, że Ewangelia trafia do serc i pociąga tłumy, dosłownie miliony. Ale to zbyt powierzchowna ocena.

Papieska wizyta w Brazylii była niewątpliwie wielkim świętem radości i młodości. Kościół na nowo uświadomił sobie swój potencjał. Pokazał, że Ewangelia trafia do serc i pociąga tłumy, dosłownie miliony. Ale to zbyt powierzchowna ocena.

 

W tym wielkim międzynarodowym święcie było też miejsce na gorzkie łzy wzruszenia – widzieliśmy je na obliczu Franciszka choćby w faweli, dzielnicy nędzy – oraz na poważną zadumę nad stanem współczesnego Kościoła. Franciszek wcale się od niej nie uchyla.

 

Z Maryją do Rio

Niespodziewanym preludium do podróży apostolskiej do Brazylii była papieska „ucieczka” z Watykanu w sobotę 20 lipca. Franciszek niespodziewanie udał się do rzymskiej bazyliki Matki Bożej Większej, która jest jego ulubionym maryjnym sanktuarium w Wiecznym Mieście. Papież wszedł do świątyni bocznymi drzwiami. Nie domagał się zamknięcia bazyliki dla wiernych. Zarezerwował dla siebie jedynie jedną boczną kaplicę. Tę, w której znajduje się pradawna ikona maryjna Salus Populi Romani – Ocalenie Ludu Rzymskiego. Przed nią ponad pół godziny w absolutnej ciszy modlił się o powodzenie podróży do Brazylii. Franciszek pielgrzymował do Maryi również w samej Brazylii. Na jego życzenie do programu podróży dodano wizytę w narodowym sanktuarium maryjnym w Aparecidzie. „Przybyłem tu, by pukać do drzwi domu Maryi. A Ona otworzyła, pozwoliła wejść i ukazuje swego Syna” – powiedział papież na zakończenie homilii, dzieląc się z nami w ten lapidarny sposób duchowym przebiegiem swej wizyty w tym sanktuarium.

Wytłumaczyć się Maryi

Te silne maryjne akcenty na samym progu wizyty w Brazylii mają swoje symboliczne znaczenie. I nie są jedynie świadectwem żywej pobożności maryjnej obecnego papieża. Jest coś więcej. Franciszek dobrze zna sytuację Kościoła w tym kraju. Brazylia sąsiaduje z Argentyną, a biskupi Ameryki Łacińskiej blisko ze sobą współpracują. Przed sześciu laty, właśnie tam, w Aparecidzie podjęli stanowcze zobowiązanie do ponownej ewangelizacji tego kontynentu. Wypracowali też program tej reewangelizacji, nazwanej „misją kontynentalną”. Na jego treść istotny wpływ miał ówczesny arcybiskup Buenos Aires kard. Jorge Bergoglio. Po sześciu latach można już na pewno zrobić pierwszy bilans. Okazuje się jednak, że w Brazylii w ciągu tych sześciu lat liczba katolików nie tylko się nie zwiększyła, ale wręcz przeciwnie, radykalnie skurczyła. Kiedy w Aparecidzie obradowali biskupi Ameryki Łacińskiej, katolicy stanowili jeszcze 65 proc. brazylijskiego społeczeństwa. Dziś jest ich już jedynie 57 proc., a więc 8 proc. mniej w sześć lat. To bardzo dużo. Prawdziwa katastrofa. Tym bardziej że byli katolicy nie kończą w wyznaniowej próżni. Zazwyczaj trafiają do bardzo dynamicznych protestantów ewangelikalnych. Ich sposób przeżywania wiary jest bardzo żywiołowy, ale w imię protestanckich uprzedzeń nie ma w niej miejsca dla Maryi. Innymi słowy, papież przybywając do sanktuarium w Aperecidzie, dobrze wiedział, że w ciągu minionych sześciu lat spod płaszcza Maryi wymknęło się kilkanaście milionów Brazylijczyków. Wizyta Ojca Świętego w Aparecidzie to zatem nie tylko naturalny wyraz maryjnej pobożności, ale również gorzki rachunek sumienia. Maryja mogłaby się bowiem zapytać: Franciszku, gdzie są moje dzieci? Co wyniknęło z tych zobowiązań, które właśnie tam podjęli biskupi Ameryki Łacińskiej. Franciszek się jednak nie zraża. W Aparecidzie mówi o potrzebie chrześcijańskiego optymizmu. Przyznaje, że „zło istnieje, ale nie ono jest najsilniejsze. Najsilniejszy jest Bóg i to On jest naszą nadzieją”. Ta pewność daje Franciszkowi siły, by w Aparecidzie złożyć kolejne zobowiązanie: „Maryja nas prosi: ‘zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie’. Tak, nasza Matko, zobowiązujemy się czynić to, co powie nam Jezus! I będziemy to czynić z nadzieją, ufni, że Bóg nas zadziwi, i pełni radości. Niech tak się stanie”. Gorzki rachunek sumienia z Aparecidy Franciszek przedłoży kilka dni później, kiedy spotka się najpierw w sobotę z Episkopatem Brazylii, a potem w niedzielę z przedstawicielami biskupów z Ameryki Łacińskiej.

Lekcja z Aparecidy

Ucieczka wiernych z Kościoła katolickiego stanowiła jeden z głównych tematów papieskiego przemówienia do brazylijskich biskupów. Zanim jednak Franciszek wspomniał o tym bolesnymproblemie, przypomniał niezwykłe dzieje Matki Bożej z Apericidy, w przekonaniu, że poprzez tę historię Bóg wskazuje Kościołowi w Brazylii drogę na przyszłość. Figurka Niepokalanej została wyłowiona z wody przez prostych rybaków przed niespełna 300 laty. Najpierw wyłowili Jej tułów, a potem głowę. Choć była niepozorna, rybacy się nią zaopiekowali, otoczyli należną czcią, otworzyli się na tajemnicę, zrobili jej miejsce w swym domu i w końcu swą miłością do Niepokalanej zarazili też innych ludzi. Zdaniem Franciszka historia ta ukazuje nam pokorę Boga, która jest Jego DNA, Jego sposobem działania. Wskazuje też na znaczenie prostoty. Bez prostoty rybaków, którzy przygarniają znalezioną figurkę i spontanicznie, z potrzeby serca dzielą się swym odkryciem z innymi, nasza misja jest skazana na niepowodzenie – uważa Ojciec Święty. W jego przekonaniu Kościół, podobnie jak owi rybacy, musi się otwierać na tajemnicę, stać się miejscem „zamieszkiwanym” przez tajemnicę Boga, aby mogła ona zachwycać ludzi, przyciągać ich do siebie. Tylko piękno Boga może pociągać. Drogą Boga jest zachwyt, fascynacja – mówił Franciszek.

Przyznał, że sieci Kościoła są słabe, nierzadko połatane. Łódź Kościoła nie ma mocy wielkich transatlantyków, ale Bóg chce się objawić właśnie za pośrednictwem naszych ubogich środków, bo to On jest tym, który działa – podkreślił papież. Przestrzegł też, by Kościół nie wyrzekał się prostoty. Tracimy tych, którzy nas nie rozumieją, ponieważ oduczyliśmy się prostoty. Bez prostoty nie da się też wniknąć w głębię tajemnicy Boga – mówił Ojciec Święty.

Ludzi porzucających Kościół papież porównał do uczniów uciekających z Jerozolimy do Emaus. Kościół musi do nich zejść tak jak zmartwychwstały Jezus. Musi zejść w ich noc, włączyć się do ich rozmowy, zrozumieć ich położenie. I przyprowadzić ich z powrotem do domu, rozpalić ich serce. Do takiej misji trzeba też przygotowywać kapłanów i świeckich. Za ich formację biskup jest osobiście odpowiedzialny. Nie wystarczy formalne uznanie formacji za priorytet, nie wystarczą dokumenty i konferencje. Trzeba się odważyć na głęboką rewizję struktur formacji – apelował Franciszek. Brazylijskim biskupom przypomniał też o potrzebie miłosierdzia, bez którego nie uda się nam dotrzeć do świata ludzi zranionych, którzy potrzebują zrozumienia, przebaczenia i miłości.

Mamy opóźnienia

Do rachunku sumienia Franciszek wezwał też biskupów z całej Ameryki Łacińskiej. Spotkanie z nimi, tuż przed odlotem z Rio do Watykanu, zostało dodane do programu podróży na wyraźne życzenie Franciszka. Ojciec Święty przypomniał im o zobowiązaniach, które podjęli przed sześciu laty w Aparecidzie. Kościół miał się stać misyjny, miał podporządkować ewangelizacji swe duszpasterstwo i struktury. Za bardzo zwlekamy z tą konwersją – podkreślił papież i przeprowadził prawdziwy rachunek sumienia, pytając biskupów, jak w ich diecezjach zostały realizowane poszczególne zobowiązania z Aparecidy. Rozważając niespełnione nadzieje sprzed sześciu lat, Franciszek zachęcił też do większej czujności wobec działań złego ducha w Kościele, jego pokus. To one przeszkadzają w transformacji naszego duszpasterstwa – uważa papież. Tytułem przykładu wspomniał on o niektórych pokusach. Jako pierwszą wymienił ideologizację Ewangelii, czyli odczytywanie jej według kryteriów, które nie wynikają z samej wiary. Owa ideologizacja może mieć różną postać: socjalną, psychologiczną, oświeceniowo-gnostycką czy też zachowawczą. Inną pokusą, o której wspomniał papież, jest funkcjonalizm. Sprowadza on Kościół do poziomu zwykłej organizacji, której wartość zależy od skuteczności planowania i zarządzania. Trzecią pokusą złego ducha we współczesnym Kościele, która udaremnia reformę jego duszpasterstwa, jest klerykalizm. Papież zauważył, że niekiedy opowiada on nie tylko duchownym, ale i świeckim, ponieważ zdejmuje z nich brzemię odpowiedzialności za Kościół.

Odbudujcie Kościół

Samemu papieżowi obcy jest tego rodzaju klerykalizm. Jednym z deklarowanych przez niego celów Światowych Dni Młodzieży było przypomnienie młodym o ich odpowiedzialności za Kościół. „Mam nadzieję, że narobimy trochę hałasu. Chcę, by Kościół wyszedł na zewnątrz, na ulicę. Chcę byśmy się uchronili przed światowością, wygodnictwem, zamknięciem w sobie” – mówił Franciszek o swych oczekiwaniach względem Światowych Dni Młodzieży tuż przed ich rozpoczęciem. Później, gdy już spotykał się z młodymi, kilkakrotnie wzywał ich od odbudowy Kościoła na wzór św. Franciszka i dzielenia się wiarą z rówieśnikami. Młodzi reagowali bardzo żywiołowo na apele i propozycje Franciszka. Podobnie jak ich rówieśnicy 5, 10 czy 20 lat temu, kiedy do zaangażowania w nową ewangelizację wzywali Jan Paweł II i Benedykt XVI. Czy Franciszek okaże się lepszy od swych poprzedników, zaproponuje lepszą strategię ewangelizacji? Problem w tym, że Franciszek w żadne strategie nie wierzy. Dla niego najlepszymi apostołami są prości rybacy, z Galilei czy Aparecidy. Prości, ale otwarci na tajemnicę i promieniujący na innych spotkaniem z tą tajemnicą. Dziś oczywiście Kościół jest już mądrzejszy niż przed kilkunastu czy kilkudziesięciu laty. Wie, jakimi drogami diabeł zwodzi go na manowce. I Franciszek przed tymi pokusami ostrzega. Papież ma też zdecydowaną wolę, by oczyścić Kościół z wszystkiego, co go dyskredytuje i przekreśla wiarygodność jego misji. Sam natomiast ma tę niezwykłą cechę autentycznego ewangelizatora, że stawia w obliczu tajemnicy. Swym słowem wprowadza w spotkanie z Chrystusem. W ubóstwie słów i środków nowego papieża kryje się zatem moc, na które można budować przyszłość odnowionego Kościoła.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki