Potrzebna jak sól

Działo się to w ekskluzywnym hotelu. Na obiedzie po konsekracji kościoła zgromadziło się około 80 gości. Wśród nich konsekrator ksiądz arcybiskup. Po powitaniu i zajęciu wyznaczonych miejsc zaproszono przybyłych do wspólnej modlitwy. Wszyscy bez wyjątku wstali i najważniejszy Gość poprowadził modlitwę przed jedzeniem.
Czyta się kilka minut

Działo się to w ekskluzywnym hotelu. Na obiedzie po konsekracji kościoła zgromadziło się około 80 gości. Wśród nich konsekrator – ksiądz arcybiskup. Po powitaniu i zajęciu wyznaczonych miejsc zaproszono przybyłych do wspólnej modlitwy. Wszyscy bez wyjątku wstali i najważniejszy Gość poprowadził modlitwę przed jedzeniem.

Byłem tam wtedy. I przypuszczam – znając większość zaproszonych – że ta modlitwa, w takim miejscu, była dla wielu pierwszą tego rodzaju modlitwą w ich życiu. Czy odmówioną bez sensu i wiary?

Na chwałę Bożą

Św. Paweł napisał: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10, 31). Czynić coś na chwałę Bożą, to z jednej strony zrobić to bardzo dobrze, a z drugiej przemodlić to – poprzedzić czy zakończyć modlitwą.

Brak modlitwy prośby i dziękczynienia w ogromnej większości naszych prac i działań – chciałbym się w tej ocenie bardzo mylić – sprawia, że zrobienie czegoś bardzo dobrze przypisujemy sobie, a nie Bogu. I nie oczekujemy nagrody lub zapłaty od Boga, ale od ludzi. Tenże św. Paweł zachęca: „Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ef 5, 20). Praojcowie o tym pamiętali i mieli zwyczaje, które w naszych czasach zanikają, jak np. znaczenie chleba znakiem krzyża, wykonane nożem przed rozpoczęciem krojenia go, czy też czynienie tegoż krzyża na polu podczas pierwszego wiosennego wyjazdu. Były także słowa, jakimi rodzice żegnali dziecko, gdy szło do szkoły: „Idź z Bogiem”, ono zaś odpowiadało: „Zostańcie z Bogiem”. Z tym nie jest najgorzej, ale coraz rzadziej ksiądz, idąc ulicą, usłyszy od mijanych ludzi: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Mówiąc to, przecież chwalimy Boga, a nie księdza. Niby oczywiste. Ale dla wielu tak trudne… Brak wiary czy ksiądz mało przystojny?

Nie tylko przed religią

W jednej ze szkół podstawowych nauczycielka języka angielskiego na początku lekcji powiedziała: „Lekcję rozpoczniemy modlitwą, wstańcie dzieci”. Dzieci słysząc to, zrobiły zdziwione miny. I jedno przed drugie mówiły: „Proszę pani, ale to nie religia”. Nauczycielka wiedząc, że wszystkie uczestniczą w lekcjach religii, zaczęła z nim rozmowę, stawiając pytania: Po co się modlimy? O co się modlimy? Kiedy możemy się modlić? Z minuty na minutę dzieciom zdumienie mijało i same odkrywały tę oczywistość: jako że w Boga wierzymy i Go kochamy, to możemy się modlić nie tylko przed religią, ale i przed matematyką, i angielskim. A nawet przez wuefem. Zapewne większość tych dzieci za około 10 lat, będąc w klasie maturalnej, pojedzie do Częstochowy na Jasną Górę, by pomodlić się o zdanie matury.

Boże, potrzebuję Ciebie!

Modlitwa jest świadectwem wiary. Tak wierzymy, jak się modlimy. Ci co się nie modlą albo robią to rzadko, nieświadomie Bogu wysyłają sygnał: „Nie potrzebuję Ciebie”. Co to znaczy?

Zdecydowana większość modlitw to prośby. Jeśli Boga nie prosimy, to na ile Go potrzebujemy? W myśl przysłowia: Jak trwoga, to do Boga. Potrzebujemy Go, gdy ludzie nas zawiodą, gdy ludzi już nie prosimy, ale ich błagamy, a oni nie są w stanie nam pomóc. Modlitwa odmawiana z wiarą – przed czy po jedzeniu, przed lekcją czy przed meczem, przed i po podróży i w wielu innych okolicznościach – przynosi Boże błogosławieństwo, łaskę, pokój serca, uczy zaufania do Boga, wprowadza w Jego świat. Modlitwa przed i po niedzielnym obiedzie, odmawiana przez ojca lub najstarszego syna, dla dzieci jest katechezą niebanalną. Także – co nie jest bez znaczenia – osoby modlące się w wymienionych i podobnych okolicznościach… nie przeklinają. Bo nie da się, by z jednego serca płynęło błogosławieństwo i przekleństwo.

Modlitwa przy każdej okazji

Dla ludzi słabej wiary okazja do modlitwy musi być szczególna i nadzwyczajna. Dla ludzi głębokiej wiary właściwie każda sytuacja jest natchnieniem do modlitwy. Choćby to była… łazienka. Właśnie w łazience moja matka nauczyła mnie – poniekąd nieświadomie – przedziwnej modlitwy. Po urodzeniu, kąpiąc mnie i każdego dnia zakładając mi czystą koszulkę, głośno na całą łazienkę odmawiała taką oto modlitwę: „Panie Jezu, ubierz mnie w koszulkę czystości duszy i ciała”. Modlitwa ta, odmawiana często, zapisywała się w mojej – niemowlaka, małego dziecka – podświadomości. Po latach jakby przeszła do świadomości i w ten oto sposób została przeze mnie zapamiętana, choć nie pamiętam, by moja matka mnie jej uczyła. Odmawiam ją w tych samych okolicznościach dziesiątki lat, po dziś dzień. Pamiętam, jak doznałem duchowego zachwytu, gdy jako diakon chrzciłem dzieci i wypowiadałem słowa: „Kochane dzieci stałyście się nowym stworzeniem i przyoblekłyście się w Chrystusa, dlatego otrzymujecie biała szatę”. Nagle zauważyłem, jak obie koszulki są do siebie podobne, jak zbliżone jest przesłanie jednej i drugiej.

*

Jakkolwiek spojrzymy na świat naszych modlitw, nie potrzebują one okazji czy okoliczności, miejsca czy sytuacji – potrzebują wiary. I to wiara żywa, głęboka, ufna sprawia, że modlimy się w kościele i kaplicy, na cmentarzu i procesji. Inaczej, ale równie gorliwie modlimy się przed i po jedzeniu, przed lekcjami i w podróży, a nawet w łazience i w hotelu. Ta modlitwa jest dla Boga świadectwem, że potrzebujemy Go bardziej niż powietrza i pamiętamy zapewnienie psalmisty:

Jeżeli Pan domu nie zbuduje,

na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą

Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże,

strażnik czuwa daremnie (Ps 127)

Także zapewnienie Pana Jezusa: „Beze mnie nic uczynić nie możecie”.

Wiemy dobrze, jak potrzebna jest sól. Jest ona w tym, co jemy, pijemy. Jest także w kosmetykach, nawozach, lekach i w wielu innych artykułach. Podobnie modlitwa. Bez niej wiara traci smak, staje się martwa jak zwietrzała sól. Tylko do wyrzucenia.

Niech czas Wielkiego Postu będzie dla nas mobilizacją do życia rozmodlonego, gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek robimy, abyśmy dojrzewali do tego, co napisała poetka Anna Kamieńska: „Panie, naucz mnie modlitwy, która jest tęsknotą i o nic nie prosi”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2012