Logo Przewdonik Katolicki

Imperium zła atakuje

Ryszard Gromadzki
Fot.

Antyklerykalizm w Polsce gwałtownie narasta. Niemal każdy dzień przynosi nowe ataki na Kościół katolicki i duchowieństwo. Prawdziwym celem liberalnej lewicy wspieranej przez potężny front mediów nie jest już ograniczenie wpływu Kościoła i duchownych na naszą rzeczywistość, ale całkowita dechrystianizacja Polski.

 

Antyklerykalne obsesje towarzyszyły polskiej lewicy (podobnie jak lewicy na całym świecie) „od zawsze”. Wystarczy odwołać się do programów Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL) czy Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) sprzed ponad 100 lat. „Kler, nie mniej niż klasa kapitalistyczna, żyje na plecach ludu, ciągnie korzyści z degradacji, ignorancji i ucisku ludu” – pisała w pracy Socjalizm i kościoły Róża Luksemburg, współzałożycielka SDKPiL i wybitna działaczka komunistyczna. O ile antyklerykalizm głównego nurtu PPS stępiony był przez niepodległościowy charakter tej partii, o tyle stojąca na ortodoksyjnie marksistowsko-leninowskich pozycjach Komunistyczna Partia Polski (KPP), powstała w grudniu 1918 r. z połączenia SDKPiL oraz PPS-Lewicy, przez cały okres swojego istnienia była ugrupowaniem radykalnie antyreligijnym i antyklerykalnym. Powodowani przez bolszewickich mocodawców z Moskwy rodzimi komuniści spod znaku KPP zwalczali „katolicki zabobon” na każdym kroku. Marginalny wpływ komunistów na polską scenę polityczną w okresie 20-lecia międzywojennego powodował jednak, że ich antyreligijna propaganda i ekscesy nie znajdowały szerszego oddźwięku w społeczeństwie, nie licząc inteligencji. Znaczna jej część, w tym wielu prominentnych twórców różnych generacji (np. Tadeusz Boy-Żeleński czy młodzi wileńscy poeci skupieni w grupie „Żagary”, z Czesławem Miłoszem), podzielała nienawiść komunistów do Kościoła i jego ludzi. W czasie apogeum stalinowskiego terroru pod koniec lat 30. XX w., większa część liderów KPP została zamordowana w Związku Sowieckim, a sama partia rozwiązana pod zarzutem odejścia od marksizmu i współpracy z polskim wywiadem. Ci z członków KPP, którym udało się przeżyć stalinowski pogrom, mieli już za kilka lat stać się awangardą sowietyzacji Polski i nowej krucjaty przeciwko Kościołowi.

 

Czerwony terror

Zainstalowany przez Sowietów w 1944 r. – po wyparciu niemieckich okupantów z części ziem polskich komunistyczny – rząd walkę z Kościołem, obok zwalczania niepodległościowego podziemia, postawił wśród priorytetów swojego działania. Ostry kurs przeciwko Kościołowi i duchowieństwu nie został podjęty od razu. Mimo wszechstronnego wsparcia Sowietów i terroru NKWD wobec polskich patriotów, komuniści spod znaku Polskiej Partii Robotniczej (PPR) zdawali sobie sprawę z niewielkiego poparcia, jakim cieszą się w kraju. Stąd w pierwszych powojennych latach starali się jeszcze zachowywać pozory. Komunistyczni przywódcy uczestniczyli niekiedy w kościelnych uroczystościach ( I sekretarz PPR Bolesław Bierut, przed II wojną światową sowiecki szpieg, wziął kiedyś nawet udział w kościelnych obchodach święta Bożego Ciała). W miarę krzepnięcia „władzy ludowej”, po brutalnym rozprawieniu się z niepodległościowym podziemiem, przyszła kolej na Kościół. Represje objęły tysiące duchownych. Więzienia, tortury, przypadki morderstw, szykany, bezprawny zabór kościelnego majątku stały się codzienną praktyką ponurych lat stalinizmu w Polsce. We wrześniu 1953 r. UB aresztowała kard. Stefana Wyszyńskiego. Prymas Polski więziony był aż do października 1956 r. Jego uwolnienie był głównym postulatem podczas masowych protestów społecznych w październiku 1956 r.

 

 Krótka odwilż

Okres po epoce stalinowskiej (1944–1956) w Polsce potocznie określa się mianem „odwilży”. Lata 1957–1959 rzeczywiście przyniosły pewne złagodzenie kursu władzy wobec Kościoła i duchowieństwa. Komuniści zdali sobie sprawę, że Kościoła w Polsce nie da się zniszczyć. Szybko jednak ekipa Władysława Gomułki wróciła do prześladowań Kościoła. W 1960 r. zniesiono święto Trzech Króli, rok później usunięto religię ze szkół, media zaś nastawione były na ostrą antyklerykalną propagandę. Nowy szczyt szykan i prześladowań przypadł na zainicjowane przez Kościół obchody 1000-lecia chrztu Polski, przypadające w 1966 r. Towarzyszyła im peregrynacja przez kraj obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Komunistyczne władze robiły wszystko, żeby zakłócić kościelne obchody. Okazało się, że ta taktyka przyniosła całkowite fiasko. Świętowanie 1000-lecia chrztu Polski stało się wielkim sukcesem polskiego Kościoła. Uczestniczyły w nim miliony wiernych.

 

Wielkie zwycięstwo Kościoła

Antyklerykalizm w Polsce lat 70. XX w. wyrażał się w kontynuacji szykan wobec duchowieństwa przez władze. Przejawiało się to w inwigilacji księży przez Służbę Bezpieczeństwa, odmawianiu zezwoleń na budowę nowych kościołów, utrudnianiu nauki religii w parafiach. Wielkim wstrząsem dla komunistów był wybór kard. Karola Wojtyły na papieża w październiku 1978 r. To było symboliczne zwycięstwo polskiego Kościoła, a jednocześnie historyczna klęska komunistów. Papież Polak w fundamentalny sposób przyczynił się do upadku tego zbrodniczego systemu i odzyskania niepodległości przez Polskę. Bez jego posłannictwa pewnie nie byłoby wielkiego ruchu społecznego Solidarność czy tak heroicznych kapłanów jak męczennik za wiarę, bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

 

Refleksja nad wolnością

Upadek PRL i totalne bankructwo „przewodniej siły narodu”, Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, przetrąciło kręgosłup lewicowej formacji politycznej w Polsce. Ale historycznie skompromitowani komuniści szybko dostali „przyjazną dłoń” od środowisk świeckiej lewicy związanych jeszcze niedawno z demokratyczną opozycją. W ten sposób doszło do niezwykle istotnego przegrupowania sił na polskiej lewicy. Zbankrutowani moralnie, bezideowi działacze PZPR, w zamian za podział wpływów i władzy pozostali bezkarni, uwiarygodnieni, i na nowo „ideowo” wyposażeni przez środowiska lewicy wywodzące się z dawnej opozycji. Na przełomie lat 80. i 90. XX w. lewica w Polsce zyskała nową tożsamość. Jej charakterystyczną cechą znów stawał się antyklerykalizm. Z biegiem lat coraz bardziej agresywny. Lewica w nowym wcieleniu przystąpiła do szerokiej ofensywy, której ważnym celem było odsunięcie Kościoła w Polsce na boczny tor. Wtedy na początku lat 90., kiedy w polskim Kościele silne były tendencje triumfalistyczne, wielu duchownych nie dostrzegało albo lekceważyło te nowe niebezpieczeństwa. Choć doskonale, już na progu wolności, uchwycił je Jan Paweł II i przenikliwie o nich mówił do rodaków podczas pielgrzymki w 1991 r.

 

Marsz przez instytucje i media

Na przełomie XX i XXI w. lewica stopniowo odzyskiwała pozycje w Polsce. Ton tej formacji nadawało i nadaje środowisko „Gazety Wyborczej” (nawet przez wspólnotę biografii nawiązujące do destrukcyjnego „dziedzictwa” Komunistycznej Partii Polski). W ciągu minionych 20 lat lewica zdominowała media i wiele wpływowych instytucji. Nawet kiedy na scenie politycznej nie ma dostatecznie silnej reprezentacji ze względu na „uwiąd” Sojuszu Lewicy Demokratycznej czy wcześniej polityczną klęskę Unii Wolności, to i tak jej wpływy są ogromne. I dodajmy, z punktu widzenia Polaków katolików, coraz bardziej złowieszcze. Nie ma kwestii „wrażliwej” dla katolików lub społecznie szkodliwej (aborcja, eutanazja, zapłodnienia in vitro, narkotyki, sodomia, rozwody, kapłaństwo kobiet), która nie znajdowałaby natychmiastowej i totalnej promocji w lewicowych mediach. Wśród nich przywódczą rolę nadal odgrywa „Gazeta Wyborcza”. Ale „front postępu” jest znacznie szerszy, tworzą go m.in. telewizja TVN 24, radio TOK FM, tzw. tygodniki opinii jak „Newsweek”, „Wprost” czy „Polityka”, znaczna część środowiska akademickiego czy artystycznego. Trudno się dziwić, że wielu polskich katolików czuje się atakowana przez totalitarną, bezbożną propagandę.

 

Czas profanów

W takiej atmosferze na poklask może liczyć każdy głupi, cyniczny wybryk Palikota, eksperymentalne wyczyny artystów, profanujące krzyż, Najświętszy Sakrament czy ośmieszające katolickie dogmaty. Antykościelne demonstracje to dziś częste zjawisko w polskich miastach. Wśród wykrzykiwanych na nich haseł  słychać slogan „Precz z czarnymi”. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że już niedługo zastąpią je okrzyki „Śmierć czarnym”.

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

  • awatar
    JANEk
    12.11.2017 r., godz. 13:15

    Prawda bez zmian tendencji

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki