Logo Przewdonik Katolicki

Wiedeń 1683 ? wojna światów

Ryszard Gromadzki
Fot.

12 września minęła 329. rocznica odsieczy wiedeńskiej, wiekopomnego triumfu geniuszu militarnego króla Jana III Sobieskiego i polskiego oręża. Zwycięstwo pod Wiedniem złamało potęgę Imperium Osmańskiego i odsunęło widmo islamizacji Europy. Było też ostatnim spektakularnym sukcesem dawnej Rzeczypospolitej na arenie dziejowej. Czy znamy te dzieje?

12 września minęła 329. rocznica  odsieczy wiedeńskiej, wiekopomnego triumfu geniuszu militarnego króla Jana III Sobieskiego i polskiego oręża. Zwycięstwo pod Wiedniem złamało potęgę Imperium Osmańskiego i  odsunęło widmo islamizacji Europy. Było też ostatnim spektakularnym sukcesem dawnej Rzeczypospolitej na arenie dziejowej. Czy znamy te dzieje?

 

„Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały” – tak król Jan III Sobieski „na gorąco” skomentował  wielką wiktorię pod Wiedniem w liście napisanym do ukochanej żony Marysieńki zaledwie kilka godzin po tej przełomowej batalii. Bitwa pod Wiedniem była bez wątpienia jednym z punktów zwrotnych historii. Oto u wrót cesarskiej stolicy stanęła gigantyczna armia turecka, szacowana na 140–180 tys. ludzi. Była to największa siła militarna, jaką Imperium Osmańskie zmobilizowało na przestrzeni całego XVII stulecia. Przeżywająca wówczas apogeum swojej potęgi Turcja dążyła do zdominowania Europy. Kto wie, jak potoczyłyby się losy naszego kontynentu, gdyby we wrześniu 1683 r. zielony sztandar proroka załopotał nad Wiedniem. To, że tak się nie stało w ogromnej mierze było zasługą naszego władcy. Król Jan był zresztą w pełni świadom roli, którą przypisała mu Opatrzność.

 

Veni, vidi, Deus vincit

„Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył” – te słowa przekazał papieżowi Innocentemu XI wraz z chorągwią proroka posłaniec, którego polski król wysłał zaraz  po bitwie do Rzymu.  A jeszcze kilka dni wcześniej wydawało się, że los cesarskiej stolicy jest przesądzony. W toku oblężenia Wiednia Turcy zdołali poczynić wyłomy w jego murach obronnych. 40 tys. janczarów, doborowej piechoty sułtana, gotowych było do decydującego szturmu miasta. Cesarz austriacki Leopold, widząc grozę sytuacji wysłał błagalny list do Sobieskiego, prosząc go o natychmiastową odsiecz. Polski król, który wiódł ze sobą 27-tysięczną armię (w tym 14 tys. jazdy i 28 dział!) zdecydował się nie czekać na posiłki litewskie i przyspieszył pochód swoich wojsk. 3 września odbyła się narada sprzymierzonych. Dowództwo nad połączonymi siłami austriacko-polsko-niemieckimi (w sumie 70 tys. żołnierzy) powierzono Sobieskiemu. Tego dnia przyjęto także plan stoczenia rozstrzygającej bitwy z Turkami pod Wiedniem. Miasta broniła  17-tysięczna załoga, przebywało w nim 60 tys. mieszkańców. Bitwa rozpoczęła się rankiem 12 września. Wspierana ogniem artylerii dowodzonej przez Marcina Kątskiego polska i niemiecka piechota po zaciekłych walkach wyparła Turków ze wzgórz okalających Wiedeń. Tym samym przygotowała pole do frontalnego uderzenia kawalerii na obóz wielkiego wezyra Kara Mustafy, głównodowodzącego tureckich sił. Wezyr dostrzegł niebezpieczeństwo. Rozkazał janczarom wycofać się spod murów miasta i zająć pozycję naprzeciw szykującej się do uderzenia jazdy sprzymierzonych. Było już jednak za późno.

 

Ostatnia taka szarża

Na turecki obóz runęło ponad 20 tys. jeźdźców, na czele z 3 tys. husarzy. Impet uderzenia był straszliwy. Przerażeni Turcy rzucili się do panicznej ucieczki, kawalerzyści wdarli się do obozu wroga. Zwycięstwo było całkowite. Była to ostatnia bitwa w dziejach polskiego oręża, w której na taką skalę użyto husarii. Słynna ciężka jazda, opromieniona tyloma wspaniałymi zwycięstwami w wojnach z Moskwicynami, Szwedami, Tatarami czy Kozakami odchodziła do przeszłości. Któż w dniach wiedeńskiej wiktorii mógł przypuszczać, że wraz z końcem husarii bezpowrotnie przeminie świetność Rzeczypospolitej?

Wiktoria wiedeńska całkowicie zmieniła geopolityczne realia, jak byśmy dziś powiedzieli, ówczesnej Europy. Imperium Osmańskie nigdy nie podniosło się po tym ciosie. Potęga turecka po klęsce 1683 r. zaczęła się kruszyć.  Tożsamość Europy została ocalona. W wielkim starciu cywilizacji, Europa zwyciężyła dzięki odwołaniu się do swojego chrześcijańskiego dziedzictwa. Zwycięska polska odsiecz nadała nowej siły przypisywanej Rzeczpospolitej roli „przedmurza chrześcijaństwa”.  Świadkowie epoki  mieli świadomość tego etosu.  Jan Chryzostom Pasek zapisał w swoich pamiętnikach takie słowa : „Słyszałem to z ust jednego godnego pana, z francuskich [krajów] człowieka, który mówił, że Poloni sunt genitores Germaniae [Polacy są zbawcami Niemiec]. Bo to jest rzecz pewna, że już by był Wiedeń trzech dni więcej nie wytrzymał; który gdyby był zginął, zginęłyby wszystkie ditiones Imperii et consequenter [kraje cesarstwa, a następnie] i drugie chrześcijańskie państwa”.

 

Rycerz wiary

W ręce zwycięzców w obozie tureckim wpadły też wielkie bogactwa. Jan III Sobieski chciał, by służyły one wszystkim. Po powrocie do ojczyzny ufundował w Warszawie, jako wotum dziękczynne dwa kościoły: sakramentek i karmelitów, o czym w tych dniach  przypomniał w rocznicowej homilii kard. Kazimierz Nycz. Król Jan był prawdziwym rycerzem wiary. W drodze pod Wiedeń nawiedzał maryjne sanktuaria, modląc się o zwycięstwo. W trakcie samej batalii niebiosa nieraz dawały znak, że te modlitwy zostaną wysłuchane. Sobieski przed samą bitwą służył do Mszy św. W kościółku na wzgórzu Kahlenberg. Na jej zakończenie, zamiast słów: „Idźcie, ofiara spełniona” celebrans, o. Marek z Aniano, legat papieski, powiedział: „Idź, zwyciężysz Janie”. Później kapłan się tego wypierał, ale wielu uczestników nabożeństwa słyszało te słowa. Sam król, relacjonując bitwę, pisał, że o. Marek miał widzieć w jej trakcie białą gołębicę przelatującą nad polskimi wojskami.

Król Jan chwalił się Marysieńce, że „ (…) dostatki nieoszacowane dostały się w ręce nasze.  Wezyr tak uciekł od wszystkiego, że ledwo na jednym koniu i w jednej sukni. Jam został jego sukcesorem, bo po wielkiej części wszystkie mi się po nim dostały splendory; (…) Kilka samych sajdaków rubinami i szafirami sadzonych stoją się kilku tysięcy czerwonych złotych”. Łupy zdobyte pod Wiedniem do dziś są ozdobą wielu kolekcji w polskich muzeach. Znaleźć można wśród nich broń, szlachetne tkaniny czy ubiory. Podziw zdobywców wzbudził wielki namiot Kara Mustafy wyposażony w ogród, fontanny i łaźnie. „Obszerny jak Warszawa czy Lwów w murach” – donosił z przesadą małżonce król w liście spod Wiednia.

 

Dziedzictwo

Współcześnie dzień 12 września to nie tylko Święto Imienia Maryi, ale także  święto polskich wojsk lądowych. Warto, by nasi dzisiejsi  żołnierze byli godni wspaniałego dziedzictwa króla Jana III Sobieskiego. Dziedzictwa dalece wyrastającego poza chlubną tradycję polskiego oręża. Trafnie opisał to  kard.  Kazimierz Nycz we wspomnianej  homilii z okazji rocznicy wiedeńskiej. Metropolita warszawski powiedział wtedy: „Chcemy zachować pamięć o wiktorii wiedeńskiej, która gwarantuje tożsamość Polski, a także, nawet gdyby to było niepoprawnie politycznie, także tożsamość Europy”. 12 października na ekrany naszych kin wchodzi film Bitwa wiedeńska. Miejmy nadzieję, że ta międzynarodowa produkcja przyczyni się do odnowienia dziedzictwa wiedeńskiej wiktorii nie tylko w Polsce.

 


 

Król Jan III Sobieski był wielkim czcicielem Maryi. W drodze na odsiecz wiedeńską zatrzymał się na modlitwę w sanktuarium maryjnym w Piekarach Śląskich, a wojska polskie przybyły pod Wiedeń 8 września,  w dniu Narodzenia Maryi. 12 września król wraz z wojskiem polskim był na Mszy na Kahlenbergu, służył do Mszy, przyjął Komunię św. i na chorągwiach rycerskich polecił wypisać imię Maryja. Z takim też okrzykiem wojska polskie ruszyły do walki z Turkami. Papież  Innocenty XI, wdzięczny Bogu za zwycięstwo wiedeńskie przez przyczynę Matki Bożej, ogłosił dzień 12 września Świętem Imienia Maryi w całym Kościele dla uczczenia zwycięskiej bitwy chrześcijan nad wyznawcami islamu. Obchodzone jest ono  w Kościele po dziś dzień. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki