Jak biskup z rabinem

O znaczeniu Dnia Judaizmu, walce Jakuba z Bogiem opisanej w Piśmie Świętym, a także o potrzebie walki, modlitwy i dialogu w życiu chrześcijan i Żydów, rozmawiają abp Stanisław Gądecki, wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, oraz Michael Schudrich, naczelny rabin Polski.
Czyta się kilka minut

 
Tekst stanowi zapis fragmentów debaty pt. „Walczyłeś z Bogiem i zwyciężyłeś”, która odbyła się 11 stycznia w Poznaniu, w ramach obchodzonego w Kościele katolickim w Polsce XV Dnia Judaizmu.
 
O dialogu, czyli nie tylko gadaniu między ludźmi i właściwym traktowaniu Izraela
Abp Stanisław Gądecki: – Kościół katolicki odczytuje ten tekst (opisujący walkę Jakuba z aniołem Bożym nad rzeką Jabbok; Rdz 32, 25–33 – przyp. red.) jako symbol modlitwy, która jest walką wiary i zwycięstwem wytrwałości. I to jest jeden z motywów, który łączy Żydów i chrześcijan, bo każdy stara się przecież modlić do tego samego Boga. Jest to więc z pewnością nić łącząca jednych i drugich i budująca dialog. Jednocześnie daje nam też do zrozumienia, że nasze gadanie mało znaczy. W dialogu bowiem nie jest ważne tylko gadanie między ludźmi. Tu jest ważne gadanie z Bogiem i to, co z tego wynika dla człowieka. Samo gadanie między ludźmi i sprowadzanie wszystkiego do sfery czysto świeckiej niczego istotnego nie wnosi do sensu życia człowieka. Natomiast znaczące dla dialogu jest to gadanie, które ma wcześniejsze oparcie w modlitwie. (...)
Tekst ten wskazuje na potrzebę modlitwy chrześcijan i Żydów, która jest jednocześnie podstawą dialogu. Pokazuje nam, że dzieło modlitwy, które jest związane z dialogiem, ostatecznie prowadzi do błogosławieństwa. Nie chodzi bowiem o to, żeby tylko spotkać się i pomodlić, ale o to, żeby z powrotem stało się jasne, że Izrael istnieje po to, ażeby być błogosławieństwem dla świata. A według naszego chrześcijańskiego rozumienia, w Chrystusie Izrael stał się istotnie błogosławieństwem dla wszystkich narodów świata.
 
Rabin Michael Schudrich: – Dzień Judaizmu może mieć różne znaczenie dla różnych osób. I każde z tych znaczeń może być istotne. Najważniejsze jest natomiast to, aby zawsze traktować poważnie wersety Pisma i tak samo Dzień Judaizmu. (...)
Judaizm jest korzeniem dla chrześcijaństwa, ale chrześcijaństwo nie jest nim dla judaizmu. Dlatego ten dzień potrzebny jest Kościołowi, a nie Żydom. Jednak Jan Paweł II nauczył mnie m.in. tego, że kiedy jestem otwarty na drugiego człowieka, na inną religię i jednocześnie wiem, kim sam jestem, to nie umniejszy to mojej wiary, ale ją to ubogaci. Więc kiedy jestem otwarty na chrześcijaństwo, to ubogaca się moja wiara. Kiedy natomiast jakiś człowiek chce poznać moją wiarę, to mam wręcz obowiązek być otwartym na niego.
 
Abp Stanisław Gądecki: – Dialog powinien też przypominać o tym, że nie jest ani rozumne, ani właściwe, ani zgodne z Pismem Świętym, ani z nauką Kościoła takie traktowanie Izraela, które patrzy na niego tylko z punktu widzenia nacjonalistycznego albo czysto świeckiego. W naszym rozumieniu korzenie naszej wiary leżą w Izraelu i, jak uczył św. Paweł, z tej oliwki my czerpiemy soki. I za to wszystko należy się Izraelowi wdzięczność. (...)
Kościół nie prowadzi wobec Żydów prozelityzmu, nie rezygnuje jednak z dawania świadectwa wiary w Chrystusa, którą jest gotów się podzielić. W praktyce prozelityzm jest najczęściej związany z przymusem i niwelowaniem wolności religijnej, ze zmuszaniem kogoś do przyjmowania poglądów. Niczego podobnego w Kościele być nie może. (...)
Trzeba szanować Dzień Judaizmu, bo on przypomina nam, chrześcijanom, że przymierze zawarte przez Mojżesza zostało w naszym chrześcijańskim rozumieniu wypełnione w Chrystusie.
 
O nie zawsze zwycięskiej walce i handlu między Bogiem a człowiekiem 
Rabin Michael Schudrich: – Jest wiele interpretacji tego tekstu. Czytamy w nim m.in., że walka odbyła się, kiedy Jakub był sam. Kiedy człowiek nie jest związany ze społecznością, wtedy może go spotkać taka walka. Natomiast wspólnota daje mu siłę, wsparcie i wówczas takich samotnych walk nie ma w jego życiu lub jest ich mniej.
Pojawia się jednak ważne pytanie: czy Jakub wygrał tę walkę? Jego przeciwnik chodził przecież swobodnie, a on utykał na nogę. Dlaczego więc stanowiła ona tak ważne doświadczenie w jego życiu, dlaczego dostał w nagrodę nowe imię: Izrael? To jest tajemnica życia, którego celem nie zawsze musi być zwycięstwo. Najważniejsze jest bowiem, kiedy robi się coś ważnego, wartościowego, moralnie dobrego, aby nie rezygnować i walczyć dalej, mimo że sukces nie przychodzi od razu.
 
Abp Stanisław Gądecki: – Ta scena drugiej teofanii (objawienia się Boga – przyp. red.) w życiu Jakuba, kiedy walczył on z aniołem Bożym nad rzeką Jabbok, jest dopowiedzeniem do pierwszej teofanii, słynnego snu Jakuba o drabinie (Rdz 28, 10–22 – przyp. red.), kiedy Jakub opuszcza ziemię ojczystą, udając się na poszukiwanie swojej przyszłej małżonki. (...) Wskazują one jak gdyby początek i koniec drogi wygnania Jakuba z ziemi ojczystej. Obejmują okres 20 lat przed samym wyjściem Jakuba z Ziemi Obiecanej i przy powrocie do niej.
Uważa się też, że pokazują one, iż człowiek nie może przeżyć bez Boga. Na początku Jakub otrzymuje bezwarunkowe błogosławieństwo od Boga, który mówi: „Ziemię, na której leżysz, oddaję tobie i twemu potomstwu. A potomstwo twe będzie tak liczne, jak proch ziemi (...) Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz” (por. Rdz 28, 13–15). A w odpowiedzi na to wszystko Jakub złoży ślub: „(...) jeżeli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia się i jeżeli wrócę szczęśliwie do domu mego ojca, Pan będzie moim Bogiem” (por. Rdz 28, 20–21). Widzimy więc, że Pan Bóg jest bezwarunkowy, a Jakub jest warunkowy. Jakub prezentuje tu nie tyle wiarę, ile religię, dlatego że religia to jest rodzaj handlu między Bogiem a człowiekiem. W takiej religii (bez wiary – przyp. red.) człowiek tak długo kocha Pana Boga, dopóki mu się szczęści, dopóki jest zdrowy, dopóki ma pieniądze. Kiedy zachoruje, nie ma pieniędzy, nie ma pracy, zaczyna nie tylko w Boga wątpić, ale zaczyna go lżyć.
 
O pierwszym Żydzie i o niepokonanym Bogu, który się wycofuje z walki 
Rabin Michael Schudrich: – Jakub pozostaje dla nas przykładem, mimo że nie urodził się doskonały, nie był idealnym synem, nie był do końca uczciwy i był trochę cwany. My też nie jesteśmy doskonali, ale tak jak Jakub mamy walczyć z naszą niedoskonałą człowieczą naturą i nie rezygnować. (...) Nie bez powodu to Abraham jest traktowany jako pierwszy Żyd, a nie np. Noe. Kiedy bowiem Bóg powiedział Noemu, że ma zbudować arkę, bo zniszczy świat, spełnił on wolę Boga. Zrobił dobrze, ale to za mało. Człowiek musi bowiem walczyć. Abraham był natomiast pierwszym człowiekiem, który był gotowy walczyć z Bogiem. Kiedy Bóg zapowiedział mu zniszczenie Sodomy, on od razu poddał Bogu myśl, że przecież są tam może jacyś ludzie sprawiedliwi i w końcu uzyskał od Boga ocalenie dla tego miasta.
 
Abp Stanisław Gądecki: – Walkę Jakuba trwającą aż do świtu rozumiemy jako pewną próbę wiary, z której człowiek musi wyjść zwycięsko. Nie można jednak takiego myślenia rozciągać na wszystkie nasze życiowe sytuacje, bo Jakub nie był przeciętnym człowiekiem. Był patriarchą, czyli głową ludu. Nie wszyscy jesteśmy jakubami, nie każdy bowiem podejmuje w życiu taką rolę, jaką musiał wypełnić z woli Bożej Jakub i nie każdy z nas musi wyjść zwycięsko z walki, ze swoich życiowych doświadczeń.
Trzeba też przyznać, że sens walki Jakuba z Bogiem jest bardzo trudny do wyjaśnienia. Są jednak w Piśmie Świętym dwa takie miejsca, które trochę nas podprowadzają pod lepsze zrozumienie tego, co ta walka w istocie znaczyła. Pierwszą jest walka, jaką toczy o istnienie Izraela Mojżesz z Bogiem. „Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Pozwól Mi, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem”, czytamy w Księdze Wyjścia w 32. rozdziale. A na to wszystko Mojżesz odpowiada Bogu: „Przebacz jednak im ten grzech! A jeśli nie, to wymaż mnie natychmiast z Twej księgi, którą napisałeś”. Przeciwko gniewowi Bożemu występuje tu człowiek, też przywódca ludu, i ten człowiek zwycięża. Pan Bóg mógłby powiedzieć: Co mnie obchodzi twoja wola? Ale gdy Pan Bóg widzi dobrowolną ofiarę zastępczą za istnienie ludu, wtedy się wycofuje. I to jest, wydaje mi się, jakaś dobra analogia, która pozwala trochę lepiej zrozumieć, o co chodziło w walce Jakuba.
I drugie wydarzenie, znane nam z Ewangelii według św. Mateusza, mianowicie spotkanie Chrystusa z niewiastą kananejską (Mt 15, 21–28 – przyp. red.): „«Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». (...) Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela». A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi». (...) Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!»”. Pan Jezus niejakoprzegrał wobec wiary tej niewiasty. (...) Pana Boga nie da się jednak pokonać w żaden sposób. To, co można zrobić to tylko, jak to nazywamy dzisiaj, pobudzić Go wiarą do miłosierdzia. I wtedy Pan Bóg się wycofuje…
 
SPISAŁ: BŁAŻEJ TOBOLSKI
 
 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2012