Logo Przewdonik Katolicki

Mazurek przyjaciół

Monika Białkowska
Fot.

Jeszcze pewnie drży powietrze od śpiewanego głośno na stadionach polskiego hymnu. Mało kto wie, że właśnie mija 125 lat od jego powstania i pierwszego wykonania i że zarówno jego twórca, jak i bohater byli silnie związani z Wielkopolską.

Jeszcze pewnie drży powietrze od śpiewanego głośno na stadionach polskiego hymnu. Mało kto wie, że właśnie mija 125 lat od jego powstania i pierwszego wykonania i że zarówno jego twórca, jak i bohater byli silnie związani z Wielkopolską.

 

Mazurka Dąbrowskiego nie tworzono z wielkimi ambicjami, godnymi narodowego hymnu. Zanim takim się stał, musiał przejść długą drogę. Początkowo był zwyczajnym, szybko napisanym patriotycznym śpiewem, który miał godnie pożegnać odjeżdżających z Reggio nell’Emilia legionistów z gen. Dąbrowskim na czele. Józef Wybicki, który do Reggio nell’Emilia przybył na kilka dni przed pożegnalną uroczystością, na początku lipca 1797 r., napisał tekst, który śpiewano na melodię ludowego mazura. Oficjalnie i po raz pierwszy tekst ukazał się drukiem dopiero dwa lata później, w lutym 1799 roku, w gazetce „Dekada Legionowa”. Ale i bez druku szybko okazało się, że robi on oszałamiającą karierę.

 

Pierwsze głosy

Już kilka tygodni po wyjeździe legionistów przebywającego wówczas w Mediolanie Józefa Wybickiego dogonił list przyjaciela. Gen. Dąbrowski pisał z Bolonii: „Żołnierze do Twojej pieśni nabierają coraz więcej gustu i my ją sobie często nuciemy z winnym szacunkiem dla autora”.

Brzmi to jeszcze jak zwyczajne, przyjacielskie grzeczności, ale już przecież oznacza, że pieśń chwyciła żołnierzy ze serce. Dowodem na to szybko stał się już nie tylko list generała, ale również fakt, że Mazurek zaczynały śpiewać coraz to nowe oddziały polskie, rozrzucone w północnych Włoszech, a nawet Polacy pod zaborami, których nowej pieśni uczyli przedostający się do Warszawy, Krakowa i Poznania emisariusze. Śpiewali ją żołnierze walczący w kampanii napoleońskiej, a kiedy w 1806 r. gen. Dąbrowski triumfalnie wjeżdżał do Poznania, znali ją już wszyscy – łącznie z wymienioną w tekście Basią, która została żoną generała.

Po upadku Napoleona książę Konstanty, brat cara Rosji, starał się wymazać pamięć Polaków w Królestwie Polskim o Mazurku, zakazał więc jej wykonywania. Nie na wiele się to zdało – kiedy wybuchło powstanie listopadowe, pieśń Wybickiego była na ustach wszystkich. Śpiewano ją również podczas powstania styczniowego i na Wielkiej Emigracji, podczas rewolucji 1905 r. i w czasie II wojny światowej. Oficjalnie hymnem Polski Mazurek Dąbrowskiego został w lutym 1927 r., ale – i tu mała dygresja – nie oznacza to, że nie miał konkurencji.

 

Dygresja

W czasie rozbiorów rolę hymnu pełniło kilka pieśni. W 1816 r. oficjalną pieśnią w Królestwie Polskim ogłoszono Pieśń narodową za pomyślność króla, znaną nam dziś pod tytułem Boże coś Polskę. W latach 1817–1819 dołączono do niej kolejne zwrotki i zmieniono refren na dobrze nam znany: „Naszą Ojczyznę racz nam zwrócić Panie”. Pieśń ta była bardzo poważnym kandydatem do uznania jej za hymn narodowy po odzyskaniu niepodległości.

Równie znane i popularne były Warszawianka, Witaj majowa jutrzenko i Polonez Kościuszki oraz nieco późniejsza Rota. Mazurek Dąbrowskiego zwyciężył i to on został oficjalnym hymnem Polski – ale jeszcze w czasach socjalizmu władze komunistyczne rozważały ponoć jego zastąpienie mniej bojową, za to pasującą do socrealistycznych okoliczności piosenką pt. Ukochany kraj.

 Mazurek Dąbrowskiego wszedł do historii Polski i do kultury europejskiej – a zarówno jego twórca, Józef Rufin Wybicki herbu Rogala, jak i bohater, gen. Jan Henryk Dąbrowski, końca swojego bogatego życia doczekali w Wielkopolsce: Józef Wybicki w Manieczkach, a Henryk Dąbrowski w Winnej Górze.

 

Kaszub spod Kościerzyny

Józef Wybicki był Kaszubem spod Kościerzyny. Do Poznania przyjechał w 1765 r., by podnosić swoje prawnicze kwalifikacje, później jako poseł na sejm w czasach konfederacji barskiej – mianowano go wówczas generalnym konsyliarzem konfederacji i wysłano z tajną misją do Berlina. Tam, na dworze króla pruskiego poznał Kunegundę Drwęską, w której się zakochał. Spotkali się ponownie już po upadku konfederacji barskiej w Margoninie. Wybicki od razu myślał o małżeństwie, ale obawiał się reakcji swojej matki, gdyż Kunegunda była nie tylko biedna, ale również o 17 lat od niego starsza. Na ślub zdecydował się wreszcie, gdy zmarł opiekujący się nią wuj Kunegundy. Ślubu młodym udzielał ks. kanonik Stanisław Rayski ze Żnina – matka pana młodego o ślubie syna dowiedziała się dopiero po fakcie.

Młodzi zamieszkali w Margoninie. Niespełna dziewięć miesięcy po ślubie, krótko przed porodem, Kunegunda zmarła.

Po śmierci żony Wybicki został mianowany podwojewodzim poznańskim, później opuścił Wielkopolskę. Kiedy po czterech latach powrócić do Środy Wielkopolskiej, z projektem uwłaszczenia chłopów, przy okazji udał się również do Wełny, żeby oświadczyć się znanej mu od lat Esterze Kowalskiej. Ślub wzięli we wrześniu 1780 r. w Wełnie. Wybicki kupił wieś Manieczki i wybudował dwór. Tam czuł się szczęśliwy, z radością zajmował się gospodarstwem i pisał wiersze o swoim domu, sztuki teatralne i opery. Z radością witał narodziny córki, a potem dwóch synów. Spodziewając się kolejnego rozbioru, kupił majątek w Krobowie pod Warszawą i tam razem z rodziną przeniósł się w 1793 r. Wielkopolski jednak nie porzucił – dwór w Manieczkach nie został sprzedany, ale oddany w dzierżawę.

 

Żołnierz

Jan Henryk Dąbrowski herbu Virgo Violatta pochodził z Pierzchowa w Małopolsce. Szybko opuścił Polskę i w wojsku saskim zdobył stopień podchorążego. Przesiąkł przy okazji niemiecką kulturą, nawet po polsku w pewnym momencie mówił słabo. Po rodzicach i ich zadłużonym majątku została mu tylko matczyna obrączka, szpada po ojcu i para koni.

Po raz pierwszy spotkali się z Józefem Wybickim, gdy ten bronił Dąbrowskiego w procesie o wrogie knowania przeciwko powstaniu narodowemu, ratując go przed karą śmierci. Nic dziwnego, że stało się to początkiem ich prawdziwej przyjaźni. W czasie insurekcji kościuszkowskiej Wybicki został mianowany pełnomocnikiem rządowym przy oddziałach Dąbrowskiego. Poszli najpierw do Słupcy, a potem do Gniezna, gdzie witano ich owacją i dźwiękami dzwonów, a burmistrz i kapituła nieśli na ich powitanie chleb z solą.

Następnie główny korpus wojsk z Dąbrowskim i Wybickim wyruszył w kierunku Bydgoszczy przez Rogowo i Gąsawę. Marsz Wybickiego i Dąbrowskiego przez Wielkopolskę był zwycięski, jednak samo powstanie upadło, a oni sami udali się na emigrację. Spotkali się ponownie we Włoszech, podczas tworzenia Legionów Polskich – wówczas właśnie, gdy Wybicki napisał słowa Mazurka.

 

Po Mazurku

W listopadzie 1806 r. obaj dumnie wkraczali z wojskami napoleońskimi do Poznania. To w tym czasie gen. Dąbrowski poznał swą przyszłą żonę Barbarę Chłapowską. W czasach Księstwa Warszawskiego obaj przebywali w Warszawie, później ich drogi się rozeszły.

W 1807 r. Napoleon zwrócił Wybickiemu odebrane mu przez Prusaków dobra ziemskie w Manieczkach, a Dąbrowski otrzymał od niego dobra ze wsią Winna Góra. To zmotywowało 52-letniego generała do ożenku z młodą, 25-letnią Barbarą – ślub odbył się w poznańskiej katedrze.

To nie był kres przygód tych dwóch wybitnych postaci: czekała ich przecież jeszcze wojna francusko-austriacka i upadek Napoleona. W roku 1815 gen. Dąbrowski przeszedł w stan spoczynku, odsunął się od spraw publicznych, osiadł w Winnej Górze i cieszył się nowo narodzonym synem. Kiedy umierał, prosił, by posadzono go w fotelu – nie chciał umierać, leżąc w łóżku. Prosił też, by pochowano go w legionowym mundurze, do trumny włożono jego szable. Zmarł 6 czerwca 1818 r., pochowano go w Winnej Górze.

Józef Wybicki do wielkopolskich Manieczek wrócił dopiero w 1821 r. i niespełna pół roku później zmarł na febrę. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w pobliskiej Brodnicy – dopiero po stu latach dokonano ekshumacji grobu, a szczątki autora polskiego hymnu złożono w krypcie kościoła św. Wojciecha w Poznaniu.

Obaj być może nie spodziewali się, że to wcale nie ich bohaterskie walki, ale prosta, żołnierska piosenka sprawi, iż dwaj przyjaciele staną się w pamięci Polaków nieśmiertelni

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki