Logo Przewdonik Katolicki

Wychowanie czy deprawacja?

Henryk Kuczaj
Fot.

W wielu krakowskich szkołach ubiór charakterystyczny dla kobiet lekkich obyczajów oraz koszulki z obscenicznymi nadrukami to ponura rzeczywistość

To bardzo przykre, ale są w Krakowie szkoły, które przypominają bardziej „agencje towarzyskie” niż placówki edukacyjne. Jeszcze parę lat temu nie do pomyślenia było, aby na terenie jakiejkolwiek szkoły uczennica mogła przebywać w ubraniu odsłaniającym plecy lub brzuch albo z dekoltem obnażającym do połowy piersi. Noszenie króciutkich i obcisłych spódniczek lub spodenek niezakrywających nieraz w pełni pośladków coraz rzadziej wzbudza sprzeciw nauczycieli. Zdarza się też, że dziewczęta przychodzą na lekcje w przezroczystych bluzkach i sukienkach. Farbowane włosy, sztuczne paznokcie i zmysłowy makijaż to również częsty widok. Wprawdzie w statutach szkolnych istnieją zapisy nakładające obowiązek noszenia godnego stroju, jednak uczniowie niewiele sobie z tego robią.
 
Nadruki na koszulkach
Innym i nie odosobnionym potwierdzeniem upadku moralności w szkołach jest świadectwo nauczyciela, który w krakowskiej szkole spotkał się z takim oto przypadkiem: uczeń miał na koszulce napis w j. angielskim, który ni mniej, ni więcej zrównywał akt cielesny mężczyzny i kobietą z koniecznością działania seksualnego czworonoga. Do tego jeszcze w tekst wkomponowana była postać prostytutki. Na domiar złego właściciel koszulki zapytany, czy zdaje sobie sprawę z tego, co komunikuje nadruk, z uśmiechem i dumą odpowiedział: Tak! Z kolei stojący obok kolega, chcąc uspokoić oburzonego nauczyciela stwierdził, że inni noszą koszulki jeszcze gorsze. Przytoczone zdarzenie świadczy o postępującej nędzy moralnej wielu młodych ludzi.
 
Jedynie stringi
To, że szkoła zamiast wychowywać coraz częściej deprawuje,najdobitniej potwierdzają następujące sytuacje. W jednej ze szkół podstawowych praktykant prowadził lekcję w bluzie z napisem w języku obcym „Jeśli jesteś niegrzeczną dziewczynką, to przyjdź do mojego pokoju”. Czyż takie „zaproszenie” nie jest formą molestowania? Z kolei w pewnym gimnazjum w sklepiku szkolnym sprzedaje młoda kobieta, która oprócz wyuzdanego ubioru afiszuje się plastrem antykoncepcyjnym na ramieniu. Jeszcze jeden żenujący przykład dotyczy nauczyciela szkoły średniej, który nie widział nic niestosownego w tym, że prowadząc lekcje z młodzieżą, miał na sobie koszulkę z wizerunkiem nagiej kobiety odwróconej tyłem, mającej na sobie jedynie stringi. Pracownicy szkół mają wspierać rodziców w wychowaniu, a nie niweczyć ich trud, stąd przytoczone sytuacje nigdy nie powinny się zdarzyć, a ich pseudobohaterowie nie powinni mieć prawa wstępu do szkoły.
 
Konieczny sprzeciw
Wyzywający ubiór rozbudza zmysłowość i jest prostą drogą prowadzącą do rozwiązłości, szczególnie wśród młodzieży. Jeżeli przytoczone powyżej zjawiska nie będą spotykać się ze zdecydowanym i jednoznacznym sprzeciwem rodziców, nauczycieli i dyrektorów placówek oświatowych, to wielce prawdopodobne, że kolejnym etapem będzie zachęcanie młodzieży do kontaktów seksualnych poprzez rozdawanie w szkołach środków antykoncepcyjnych, jak dzieje się to już w niektórych krajach Europy zachodniej. Naiwnością byłoby sądzić, że proces deprawacji samoczynnie zatrzyma się na niestosownym ubieraniu się czy też prowokujących i przesyconych erotyką napisach na koszulkach. Ludzie odpowiedzialni za wychowanie w szkołach wraz z rodzicami muszą zacząć współpracować ze sobą w tworzeniu klimatu sprzyjającego czystości, bo w przeciwnym razie swawola zapanuje nad prawdziwą wolnością. Zacznijmy ratować dzieci i młodzież zanim będzie za późno. Najwyższy czas skończyć z wychowaniem bez wymagań i wartości, tym bardziej, że zdecydowana większość uczniów i nauczycieli w szkołach to przecież katolicy, których powinnością jest obrona godności człowieka.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki