Logo Przewdonik Katolicki

"Skrzydła" pilnie potrzebne!

PK
Fot.

Z koordynatorem programu Skrzydła Caritas Archidiecezji Krakowskiej Agnieszką Homanrozmawia Magdalena Guziak-Nowak

Z koordynatorem programu „Skrzydła” Caritas Archidiecezji Krakowskiej Agnieszką Homanrozmawia Magdalena Guziak-Nowak

 

Caritas zachęca, aby podarować dzieciom skrzydła. Co to znaczy?

– Program „Skrzydła” powstał z myślą o dzieciach z ubogich rodzin, które z powodu braku środków mają problemy w szkole. Czasem zdolnych, czasem przeciętnych, ale zawsze ograniczonych zaklętym kręgiem biedy. To program długoterminowej pomocy uczniom szkół podstawowych, gimnazjów i liceów, którzy wymagają wsparcia w formie dożywiania w szkole, zakupu przyborów szkolnych i podręczników, opłacenia dodatkowych zajęć rozwijających zdolności.

Program proponuje objęcie opieką konkretnego ucznia. Wypełniając deklarację, którą można znaleźć na stronie www.skrzydla.pl i wysyłając ją do Caritas, darczyńca zobowiązuje się do regularnych, trwających co najmniej jeden semestr wpłat określonej kwoty. Zwykle jest to ok. 150 zł miesięcznie. Kogo nie stać na długoterminową deklarację, może jednorazowo wpłacić wybraną kwotę do tzw. Skarbonki Skrzydeł.

Za pieniądze od darczyńcy rodzic może kupić dziecku potrzebne mu rzeczy, zapisać je na kurs języka angielskiego albo opłacić wypożyczenie instrumentu potrzebnego do nauki w szkole muzycznej. Żeby sponsor miał pewność, że pieniądze zostały wydane na pomoc dziecku, rodzic musi przedstawić faktury świadczące o zakupach.

Lepiej ubrane i wyposażone dziecko przestaje być przedmiotem kpin rówieśników, często poprawia swoje oceny. Zdarzyło się, że jeden z „uskrzydlonych” chłopców, który wcześniej sprawiał nauczycielom kłopoty, zaczął się nie tylko lepiej uczyć, ale i został wybrany na przewodniczącego klasy.

„Odkładałam pieniądze ze <<Skrzydeł>> przez rok, żeby kupić synowi komputer. Najlepiej w szkole szła mu informatyka. To była poważna inwestycja. Inaczej nigdy by mi się nie udało” – powiedziała mi mama Krzysia.

Rodzice czasem opowiadają o zmianach, jakie zaszły w ich dzieciach. Pewniej się poczuły w szkole, cieszyły się z wyróżnienia, chętniej sięgały po książki. W niektórych przypadkach wprost trudno było uwierzyć, jak taka niewielka pomoc może zmienić dziecko, a rodzinie pozwolić przetrwać najtrudniejszy okres.

 

Ile jest dzieci, które nie mogą się uczyć i odrabiać lekcji, bo nie mają zeszytów i książek?

– Więcej, niż byśmy się spodziewali. Oczywiście, są różne rodzaje biedy. W Polsce nie umiera się z głodu. Jednak do Punktu Socjalnego krakowskiej Caritas trafiają tysiące potrzebujących pomocy rodzin, często wielodzietnych, z których wiele żyje w niewyobrażalnej jak na nasz kraj nędzy.

 

Czy w ubiegłym roku wszystkim tym dzieciom udało się pomóc?

– Niestety, zawsze więcej jest potrzebujących niż sponsorów. Z tego powodu często po roku korzystania z pomocy dziecko z powrotem trafia na koniec kolejki oczekujących, żeby i inne dzieci mogły przez rok zostać objęte pomocą. Nie jest to najlepsze wyjście, bo optymalne rezultaty daje pomoc długofalowa, ale czasem nie ma innego wyjścia.

 

Pomoc jest anonimowa, czy dobroczyńcy utrzymują kontakt z dziećmi, którym pomagają?

– Po pierwszej wpłacie darczyńca dostaje list z informacją o dziecku: jak ma na imię, ile ma lat, o jego zainteresowaniach i problemach. Niektórzy bardziej interesują się swoimi podopiecznymi. Caritas pośredniczy wtedy w przekazywaniu listów, drobnych prezentów, a także podziękowań od dzieci. Jeden ze sponsorów przygotował w zeszłym roku szkolnym prezenty świąteczne dla dwójki swoich podopiecznych, po starannym wypytaniu, czym chłopcy się interesują. Tłumaczył, że myśli o nich jak o swoich wnukach. Dla chłopców to ogromne wsparcie nie tylko finansowe, ale i emocjonalne.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki