Logo Przewdonik Katolicki

Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego

Ks. Krzysztof Różański
Fot.

Jak kochać Boga ponad wszystko, a bliźnich ze względu na Boga? Nie zadowalać się jedynie wypełnianiem obowiązków wynikających z Dekalogu, ale spalać się na wzór św. Jana Marii Vianneya, proboszcza z Ars.

Podczas obrzędu udzielania święceń kapłańskich biskup mówi do nowo wyświęconego księdza o jego zasadniczych zadaniach: „abyś uświęcał lud chrześcijański i składał Bogu ofiarę”. Jednakże praca wykonywana przez kapłana postrzegana jest zbyt często jedynie zewnętrznie. W obiegowej ocenie w życiu księdza liczą się nade wszystko umiejętności organizacyjne i administracyjne, gospodarcze i finansowe. Właśnie dlatego niejeden zaradny proboszcz słyszał od swoich parafian deklaracje, że głosowaliby na niego w wyborach na urząd burmistrza. Jednak „to nie świat potwierdza status kapłana wedle swych potrzeb i roli, jaką on odgrywa w społeczeństwie. Kapłan jest naznaczony pieczęcią Kapłaństwa Chrystusowego” (bł. Jan Paweł II).

 

Miłość

Posługujący w parafii w Ars przez 40 lat święty Jan Maria Vianney (1786–1859), patron proboszczów, posiadał wymienione powyżej zdolności (odnawiał świątynię, dbał o szaty liturgiczne, odwiedzał chorych, założył ochronkę dla dzieci), ale świętym został nie z powodu podejmowanej działalności, ale ze względu na miłość! Tak naprawdę w życiu liczy się przecież tylko ona. To miłość Boga zapaliła w jego sercu pragnienie oddania się Panu Bogu na służbę – tak silne – że żadne przeszkody nie zdołały zniechęcić młodego Jana Marii w realizacji tego zamierzenia. Kochał Boga, z którym spędzał długie godziny na modlitwie przed tabernakulum. Mawiał, że „modlitwa… Jest to rosa. Im więcej kto się modli, tym więcej modlić się pragnie… Na modlitwie czas się nie dłuży”.

Kochał parafian, za których modlił się i nadzwyczajnie pościł, wypraszając im nawrócenie. Bł. Jan Paweł II napisał, że „Jan Maria Vianney pragnął w jakiś sposób «wydrzeć» Bogu łaskę nawrócenia nie tylko modlitwą, ale ofiarą całego życia. Pragnął miłować Boga za tych, którzy Go nie kochali, a wreszcie odbyć w dużej mierze pokutę, której oni nie czynili. Był prawdziwie pasterzem, solidaryzującym się ze swym grzesznym ludem”.

Proboszcz z Ars w kapłaństwie widział zresztą jedynie „miłość Serca Jezusowego”. Jak Jezus niepodzielnym sercem oddany był Ojcu i sprawom Ojca, tak on niepodzielnym sercem służył Bogu i ludziom.

 

Godność

Droga do kapłaństwa nie była dla Świętego z Ars łatwa. Został nawet zwolniony z seminarium z uwagi na trudności w nauce i nieopanowanie łaciny. Może właśnie dlatego, że kapłaństwo wymagało od niego wielu wyrzeczeń i nadzwyczajnej determinacji, tak bardzo sobie kapłaństwo cenił. „Dopiero w niebie kapłani w pełni pojmą samych siebie. Gdyby ktoś już na ziemi do końca zrozumiał kapłańską godność, to umarłby – nie z lęku, lecz z miłości” – powiedział.

Nie było w nim cienia pychy, ale skromność i pokora, które budziły szacunek do niego osobiście i do kapłaństwa, które pełnił.

Swoją posługę widział jako zadanie stróża dusz. Jego ulubionym biblijnym wersetem był fragment z księgi Ezechiela: „Jeśli jednakże stróż widzi, że przychodzi miecz, a nie dmie w trąbę, i lud nie jest ostrzeżony, i przychodzi miecz, i zabija kogoś z nich, to ten ostatni porwany jest wprawdzie z własnej winy, ale winą za jego śmierć obarczę stróża” (Ez 33, 6). Osobista odpowiedzialność kapłana za dusze motywowała Jana Marię do pokonywania przeszkód i trwania w posłudze w małej wsi, liczącej zaledwie 230 mieszkańców. Ta sama odpowiedzialność kazała mu jednak podjąć próbę opuszczenia parafii, gdy rozeznał, że posługa jedynie męczy, a nie przynosi spodziewanych owoców.

 

Miłosierdzie

Ks. Jan Maria Vianney zasłynął zwłaszcza posługą w konfesjonale. Nawet kilkanaście godzin dziennie słuchał spowiedzi ludzi, którzy słysząc o niezwykłym, świętym spowiedniku, zjeżdżali się z całej Francji i stali dniami w kolejce w oczekiwaniu na miłosierdzie. „Mówiono wówczas, że Ars stało się «wielkim szpitalem dusz». «Uzyskiwana przez niego łaska (by nawracali się grzesznicy) była tak mocna, że wybiegała, by ich szukać, nie dając im chwili wytchnienia!» – powiada pierwszy biograf. Nie inaczej odczuwał to Święty Proboszcz, gdy mówił: «To nie grzesznik powraca do Boga, by prosić Go o przebaczenie, lecz sam Bóg, który biegnie za grzesznikiem i sprawia, że zwraca się on do Niego»” – napisał Benedykt XVI, ogłaszając Rok Kapłański z okazji 150. rocznicy  śmierci świętego.

Proboszcz z Ars, będąc głęboko wierzącym wiedział, że miłosierna miłość Boga fascynuje i pociąga do zjednoczenia z Nim, a kapłan nie może przeszkadzać, ale towarzyszyć na tej drodze. Dlatego właśnie mówił do swych penitentów: „Dobry Bóg zna wszystko. Jeszcze zanim się wyspowiadacie, już wie, że będziecie nadal grzeszyć, a mimo wszystko wam przebacza. Jakże wielka jest miłość naszego Boga, która posuwa się aż do chęci zapomnienia o przyszłości, żeby nam przebaczyć!”.

Święty Jan Maria Vianney jest patronem proboszczów. Jednak przez ich posługę patronuje wszystkim, którzy ogarnięci miłością Jezusa, pragną rozniecać żar – nową wiosnę Kościoła. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki