Logo Przewdonik Katolicki

Polityczne rozgrywki życiem

Kamila Tobolska
Fot.

Pomimo trwających wakacji w Sejmie toczy się debata dotycząca spraw najistotniejszych ludzkiego życia. Warto więc śledzić ją na bieżąco, aby być świadomym pojawiających się zagrożeń w tej dziedzinie.

Pomimo trwających wakacji w Sejmie toczy się debata dotycząca spraw najistotniejszych – ludzkiego życia. Warto więc śledzić ją na bieżąco, aby być świadomym pojawiających się zagrożeń w tej dziedzinie.

 

Nie można jednak być tylko biernym obserwatorem wydarzeń rozgrywających się obecnie na arenie politycznej. Każdy na miarę swoich możliwości powinien starać się podejmować działania na rzecz obrony życia. Trudno się też oprzeć wrażeniu, że to, czego jesteśmy teraz świadkami, to elementy kampanii przedwyborczej. Tak też uważa ks. prof. Franciszek Longchamps de Berier, członek Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych. − Zbliża się kampania wyborcza i kwestie bioetyczne są teraz elementem gry politycznej – stwierdził krótko w rozmowie z KAI.

 

Wolne tempo w pilnej sprawie

Ustawa bioetyczna, w tym budząca największe zainteresowanie sprawa zapłodnienia in vitro, dyskutowana jest od 2008 r. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że zgodny ze stanowiskiem Kościoła jest całkowity zakaz stosowania metody in vitro, o czym mówi w swoim oświadczeniu Zespół Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych. Przypomina on, że przy użyciu tej metody dochodzi do śmierci embrionów lub ich zamrożenia. Zasadniczy sprzeciw budzi ona jednak ze względu na techniczny sposób poczęcia człowieka.

W 2009 r. zostały złożone w Sejmie różne projekty ustawy regulującej tę kwestię. Wśród obecnie rozpatrywanych projektów pojawia się lewicowy, firmowany nazwiskiem Marka Balickiego. Natomiast projekty tej ustawy z ramienia Platformy przygotowali Jarosław Gowin oraz Małgorzata Kidawa-Błońska. Kolejna z nich to propozycja Bolesława Piechy z PiS. Tempo prac nad projektami ustaw, z których żaden jednak nie jest do końca zgodny z nauczaniem Kościoła, jest niezwykle wolne, mimo że regulacja prawna w tej kwestii jest sprawą bardziej niż naglącą.

 

Kiepska rekomendacja

Połączone Komisja Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisja Zdrowia 13 lipca zarekomendowały do dalszych prac projekt Marka Balickiego z SLD dotyczący stosowania metody in vitro. Dopuszcza on m.in. tworzenie i zamrażanie wielu zarodków oraz licencjonowanie lecznic, w których wykonywane są zapłodnienia metodą in vitro. Zakłada również utworzenie centralnego rejestru dawców i biorców komórek rozrodczych. Pod koniec czerwca, podczas prac sejmowej podkomisji nadzwyczajnej projekt ten został zmodyfikowany. Wprowadzono do niego zakaz niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju. Dotychczasowy zapis przewidywał, że nie można niszczyć takich zarodków bez woli dawców gamet.

Zdaniem posła Bolesława Piechy z PiS rekomendując projekt Balickiego, proponuje się pełną liberalizację procedur związanych z in vitro.

Połączone komisje sejmowe zajęły się też dwoma projektami ustaw dotyczącymi stosowania metody in vitro autorstwa posłów PO Jarosława Gowina oraz Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Jak poinformował Jarosław Katulski, już wcześniej, w czasie posiedzenia podkomisji nadzwyczajnej, uznano, że dokumentem wiodącym będą przepisy przygotowane pod kierunkiem Kidawy-Błońskiej, a efektem jej prac jest projekt ustawy o utworzeniu Polskiej Rady Bioetycznej. 13 lipca członkowie połączonych komisji, nie tylko nie odrzucili projektu ustawy o Polskiej Radzie Bioetycznej, ale po jej rozpatrzeniu skierowali ją do dalszych prac.

 

Niewygodny projekt

Wspomniane wyżej połączone komisje sejmowe zarekomendowały równocześnie odrzucenie przygotowanego przez PiS projektu ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego. Mimo to, zgodnie z obowiązującą procedurą, trafi on pod obrady Sejmu, chociaż data jego rozpatrzenia nie jest znana. Parlamentarzyści zadecydują, czy przyjąć rekomendację komisji, czy ją odrzucić i skierować projekt Piechy do dalszych prac. Zakłada on wprowadzenie zakazu stosowania metody in vitro. Dopuszcza jednak możliwość tzw. adopcji zarodków, które zostaną wytworzone i zamrożone przed wejściem w życie nowych przepisów. Wcześniej, już w lutym br., sejmowa podkomisja nadzwyczajna również zarekomendowała odrzucenie projektu posła Piechy. − Jest to ustawa, która według członków podkomisji doprowadziłaby do sytuacji, w której procedura in vitro przestałaby być wykonywana – tłumaczył jej przewodniczący Jarosław Katulski z PO.

 

Skrajna hipokryzja?

Według ks. prof. Franciszka Longchamps de Berier taki tok wydarzeń w sprawie procedowania ustawodawstwa bioetycznego był do przewidzenia. Zauważa on, że zbliżająca się kampania wyborcza sprawia, iż cała sprawa „staje się polityczna”. Natomiast według Jarosława Gowina koniec kadencji Sejmu nie jest odpowiednim momentem do rozstrzygania tak kontrowersyjnych społecznie tematów jak in vitro. Dlatego też wątpi on, by Sejm zdążył przyjąć ustawę przed końcem obecnej kadencji.

Także Bolesław Piecha z PiS stwierdza, że obrady w sprawie projektów bioetycznych to „polityczna kalkulacja albo skrajna hipokryzja”. Nie były bowiem podczas nich rozważane żadne kryteria etyczne, prawne czy wreszcie światopoglądowe, gdyż – jak uważa Piecha – „posłowie uznali, że projektowana ustawa powinna być neutralna światopoglądowo”. Przypomniał on również, że to jego projekt uzyskał najliczniejsze poparcie podczas pierwszego czytania w Sejmie. Natomiast niedawno posłowie zdecydowali o skierowaniu do dalszych prac parlamentarnych obywatelskiego projektu o całkowitej ochronie życia. Jego zdaniem pokazuje to, że większość posłów popiera działania pro-life, a tymczasem zajmując się kwestiami związanymi z in vitro komisje sejmowe rekomendują do dalszych prac skrajnie liberalne projekty ustaw.

 

To dobry pomysł

Środowiska pro-life ucieszył fakt, że 60 proc. posłów uznało za zasadne kontynuowanie prac nad obywatelskim projektem ustawy w pełni chroniącym życie ludzkie i eliminującym z polskiego prawa wyjątki umożliwiające zabijanie dzieci na wczesnym etapie rozwoju. Przypomnijmy, że 1 lipca Sejm skierował go do dalszych prac w komisjach. Trzy dni później prezydent Bronisław Komorowski opowiedział się jednak przeciwko temu projektowi. Jego zdaniem obecne prawo „w maksymalnie dobry, dostępny politycznie sposób chroni życie nienarodzone”. Jednocześnie stwierdził, że „przed wszystkimi wyborami pojawiają się pokusy i pomysły naruszania kompromisu przez te środowiska, które albo chcą zaistnieć, albo chcą wokół własnego punktu widzenia skupić wyborców”.

Jednak Polacy myślą inaczej. Świadczy o tym chociażby sonda przeprowadzona na początku lipca przez liberalne radio TOK FM. Na zadane w niej pytanie: „Co sądzisz o całkowitym zakazie aborcji?”, aż 58 proc. słuchaczy odpowiedziało: „To dobry pomysł”.

 

Jest co robić

Mając więc świadomość, jak wielu Polaków uważa sprawę pełnej ochrony życia ludzkiego za zasadniczą dla kształtu ładu społecznego, środowiska pro-life rozpoczęły tworzenie ruchu obywatelskiego, którego celem jest mobilizowanie posłów do pracy nad projektem i doprowadzenie do sytuacji, w której życie każdego dziecka będzie chronione prawem. – Chcemy zmieniać nastawienie wyborców, a przez wyborców również nastawienie posłów – podkreśla Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro – Prawo do Życia. – Będziemy intensywnie pracować, by poparcie społeczne, które już teraz wynosi ponad 50 proc., wzrastało – stwierdza, dodając, że do ruchu można przystąpić, zgłaszając się pod adresem ruch@stopaborcji.pl.

A jest co robić, tym bardziej że SLD, w odpowiedzi na działania chroniące życie, przygotowało właśnie projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie. Zakłada on m.in. prawo do przerywania ciąży do 12. tygodnia na wniosek kobiety, prawo do bezpłatnej aborcji oraz darmowe badania prenatalne, refundację środków antykoncepcyjnych i refundację metody zapłodnienia in vitro. Zbierane są już pod nim podpisy. Ilu Polaków poprze ten projekt kojarzący się jednoznacznie z cywilizacją śmierci?

 

 

 


 

Co (nie)szokuje Europejczyka?

 

Prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie, wybitny ginekolog i położnik:

− Rozmawiałem z kobietą, która niedawno była w Kazachstanie. W jednym ze szpitali neonatolog stwierdził, że dziecko, które dopiero co się narodziło jest chore, genetycznie „uszkodzone” i niezwłocznie to dziecko uśmiercił. Takie metody są w niektórych krajach legalne. Nas to może szokować, ale trzeba się zastanowić, czym różni się takie postępowanie od badania przeprowadzonego w naszej części Europy kilka miesięcy przed porodem, po diagnostyce prenatalnej? W obu przypadkach rozpoznaje się chorobę u dziecka, wyrok wydaje nie sędzia, a lekarz, który sam następnie ten wyrok wykonuje.

Rozwiązanie problemu zmierzające do tego samego celu, tylko kilka miesięcy wcześniej, stosowane w Polsce, budzi zrozumienie, a nawet aprobatę u wielu zwolenników „kompromisu”, a postępowanie zastosowane w Kazachstanie jest dla nas szokujące. Tymczasem jest ono identyczne, tylko trochę przesunięte w czasie. (...)

Życie dzieci nienarodzonych, także genetycznie obciążonych chorobą, należy chronić i skupić się na pomocy rodzicom w przyjęciu i wychowaniu takiego dziecka, dlatego całkowita ochrona życia, zaproponowana w projekcie społecznym, jest słusznym postulatem. (za KAI)

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki