Logo Przewdonik Katolicki

Nasza droga do nieba

Bp Marek Mendyk biskup pomocniczy legnicki
Fot.

Jakże dramatyczne i beznadziejne jest życie człowieka, który nie wierzy w niebo, dla którego wszystko kończy się z chwilą wydania ostatniego tchnienia.

 

Czy możliwe jest, abyśmy rodzili się tylko po to, by żyć kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat; abyśmy przychodzili na ten świat po to, by cierpieć, chorować, starzeć się, umierać, a wreszcie odejść w niebyt? Kruchość, ulotność i niedoskonałość naszego ziemskiego życia wręcz domaga się wiary w to, że za progiem śmierci jest jeszcze Coś – i że to Coś jest właśnie Tym, o co w ogóle w ludzkim życiu chodzi.

Atmosfera liturgii Wniebowstąpienia zawsze jest przeniknięta pewną nostalgią, ponieważ towarzyszy nam wielkie napięcie związane z niebem, prawdziwą ojczyzną chrześcijan. Jednocześnie liturgia tego dnia pozwala nam doświadczyć takiego pragnienia wieczności, jakie chrześcijanie powinni odczuwać codziennie. Jak zatem doznawać tej radości, która ze względu na swój przedmiot wcale nie jest ziemska?

Fakt Wniebowstąpienia Pana, według myśli świętego Łukasza, wykazuje jednocześnie i zakończenie, i zapoczątkowanie. Kończy się tu czas Jezusa, a rozpoczyna czas Kościoła. Jest to ostatnie objawienie się Pana. Po tylu dowodach od czasu znalezienia grobu otwartego i pustego, uczniowie już nie wątpią, że Ukrzyżowany żyje. Powstały nowe związki między Zmartwychwstałym i tymi, których wybrał na swoich świadków. Odtąd przez swoją nową obecność Jezus – Pan Jezus – jak teraz będą mówić, przebywać będzie pośród swoich, pośród tej wspólnoty, którą wezwał, aby pomnożyła się i rozeszła po całej ziemi.

Odtąd Jezus już nie będzie obecny swoim ciałem widzialnym, które Go ograniczało w czasie i przestrzeni. Będzie natomiast obecny przez swego Ducha, który obejmie cały świat. Potrzeba było tego znaku Wniebowstąpienia, aby zaznaczyć koniec Chrystusowej działalności ludzkiej, widzialnej i bezpośredniej na tej ziemi. Gdy za kilka dni Duch Święty ogarnie uczniów, zrozumieją oni związek między ich nowym życiem świadków a trzema latami spędzonymi we wspólnocie z Jezusem. Duch Chrystusowy będzie nadal prowadzić w Kościele dzieło Chrystusa, zapewniając mu powszechne oddziaływanie.

Wniebowstąpienie jest czymś więcej niż tylko epizodem z życia Jezusa: ono wciąż jest trwającą rzeczywistością. To nie jest też podróż w przestrzeni kosmicznej ku najdalszym gwiazdom – jak uczy Benedykt XVI. Wniebowstąpienie oznacza, że Chrystus nie należy już do świata śmierci, która warunkuje nasze życie. On – odwieczny Syn – doprowadził nasze człowieczeństwo przed oblicze Boga, poniósł ze sobą w przemienionej postaci ciało i krew. Człowiek znajduje swą przestrzeń w Bogu. Wniebowstąpienie Jezusa oznacza, że On nie oddalił się od nas, ale że dzięki swojemu byciu z Ojcem już teraz jest blisko każdego z nas. I to na zawsze.

Chrześcijanin musi patrzeć w niebo. Musi widzieć najdalszy, ostateczny cel zarówno swoich wysiłków, jak i biegu historii świata. Ale chrześcijaninowi nie wolno zatrzymać się w miejscu, by patrzyć tylko w niebo. Musimy przenieść nasze spojrzenie na ziemię, na świat wokół nas. Jest przecież tyle do zrobienia!

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki