Jezus nie tylko wskrzesił Łazarza, lecz przez swoje zmartwychwstanie otworzył na oścież bramy życia i nadał ostatecznie sens wieczności, której potrzeba pulsuje w każdym człowieku. Dzisiaj pytamy, w jaki sposób to wydarzenie może skutecznie dotrzeć do nas i nadać nowy sens naszemu życiu? Ono dociera do nas przez wiarę i chrzest. Chrzest jest więc czymś więcej niż zwykłym obmyciem, oczyszczeniem czy przyozdobieniem duszy. Jest sakramentalnym urzeczywistnieniem misterium śmierci i zmartwychwstania, odrodzenia i otrzymania nowego życia.
W tradycji katechumenalnej scena wskrzeszenia Łazarza stanowi trzecie skrutynium. Dla katechumenów wielkopostny okres bezpośredniego przygotowania do chrztu św. był czasem wzmożonego wysiłku intelektualnego i duchowego. Przywołanie otrzymanego – dzięki wskrzeszeniu Łazarza – daru nowego życia stało się podstawą do ukazania chrztu św. jako sakramentu duchowego odrodzenia. To skrutynium ma pomóc nam w przygotowaniu do chrzcielnego odnowienia podczas liturgii Wigilii Paschalnej. Przez chrzcielne zjednoczenie z Chrystusem życie zostało przemienione i przeobrażone na tyle, że możemy za św. Pawłem powiedzieć: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). Chrzest pozwala nam odnaleźć się w Chrystusie, w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Można powiedzieć za papieżem Benedyktem XVI, że chrzest pozwala nam odnaleźć się w szerokiej przestrzeni Boga, w której życie wychodzi poza kontekst „umieraj i stawaj się”. Być ochrzczonym, być chrześcijaninem, to znaczy przeżywać własne życie jako stałe wkraczanie w tę otwartą Bożą przestrzeń. Oto treść dzisiejszej niedzieli, która dopełni się w liturgii nocy Zmartwychwstania.
Chrystus, który wskrzesił Łazarza, sam „trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Dlatego wraz z Marią Magdaleną i wszystkimi ludźmi wierzącymi garniemy się do Chrystusa zmartwychwstałego. Chwytamy się Jego rąk, a On do nas przemawia: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25–26). Tak, będziemy żyć dzięki egzystencjalnej komunii z Chrystusem, przez zjednoczenie z Tym, który jest samym życiem. Życia wiecznego i nieśmiertelności nie mamy od siebie samych, ale dzięki komunii z Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym.
„Nasze życie bierze się stąd, że jesteśmy miłowani przez Tego, który jest życiem, bierze się stąd, że żyjemy z Nim i miłujemy z Nim” – powiedział Benedykt XVI. W takim też duchu możemy patrzeć na życie własne i innych, naznaczone doświadczeniem cierpienia i przemijania. W takim duchu możemy patrzeć na groby naszych bliskich, a także tych, którzy przed rokiem zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem. „Mój Odkupiciel, Chrystus Zmartwychwstały, jest Panem życia, ja w moc Jego wierzę. (...) Na własne oczy ujrzę Boga mego, w oblicze Zbawcy będę się wpatrywać, a tego szczęścia nikt mi nie odbierze, bo w domu Ojca nie ma łez ni śmierci”.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.








